Ich wynalazek jest lekki jak piórko i 10 razy tańszy od produktów konkurencji. Gdyńska firma zmienia oblicze motoryzacji

mat. pras.
Polski start-up Fibratech opracował prototyp ultralekkiej felgi, która może pchnąć do przodu całą branżę motoryzacyjną, szczególnie w segmencie aut elektrycznych. Że kilkadziesiąt kilogramów, które będziemy mogli zaoszczędzić to mało? – Felgi nijak się mają do reszty samochodu. Proszę sobie wyobrazić, że dociążam panu szprychy w rowerze za pomocą odważników. To nie ten sam ciężar, co w momencie, gdy na ramie usiądzie panu koleżanka – obrazowo tłumaczy założyciel Fibratech Michał Smentoch.

Jeśli innowacje, to najlepiej w branży motoryzacyjnej. Andrzej Korpak, dyrektor General Motors Manufacturing Poland tłumaczył w ubiegłym roku, że ten przemysł bez nowoczesnych rozwiązań po prostu by „poległ”. – Innowacyjność musi być stale wpisana w nasz życiorys – opowiadał agencji Newseria. Z raportu PwC wynika, że w Polsce w badania rozwojowe inwestuje co trzecia firma, a nakłady sięgają w skali kraju setek mln złotych. W takim właśnie środowisku próbuje się dzisiaj odnaleźć polski start-up Fibratech.

Dwóch kolegów
Fibratech to dzieło dwóch kolegów. Michałowie Sobolewski i Smentoch poznali się lata temu. Pierwszy z nich jest absolwentem Politechniki Warszawskiej, uzyskał tytuł doktora na Politechnice Świętokrzyskiej i pracował w branży lotniczej i kosmicznej, m.in. dla Airbus Helicopters w Monachium. Tam zetknął się z szerokim wykorzystaniem materiałów kompozytowych. Smentoch prowadził już wówczas własną firmę, która zajmowała się dystrybucją zawieszeń sportowych.

– Zauważyłem, że trafiają do nas bardzo często klienci, którzy uprzednio wymienili felgi w swoich samochodach na większe. Zwiększenie średnicy felg „podnosi” auto, czego częstym następstwem jest powstanie luki pomiędzy kołem a nadkolem. Aby dopełnić transformacji tacy klienci trafiali właśnie do nas - przy użyciu zawieszenia sportowego obniżaliśmy auto. Zorientowałem się, że produkcja felg to duży, perspektywiczny rynek. Michał (Sobolewski - przyp. red.) zaproponował wówczas, aby wykorzystać wiedzę z dziedziny kompozytów i spróbować przenieść ją do tej branży – wspomina Smentoch.


Zaczęło się od koncepcji zastosowania w rejonie bębna felgi kompozytu, żeby uczynić go lżejszym. – Przez lata próbowaliśmy znaleźć efektywny sposób finansowania badań nad naszą koncepcją. Zaczęliśmy od próby zaistnienia na rynku ekskluzywnych felg samochodowych wykonywanych z kutego aluminium, następnie przystępnych cenowo felg odlewanych. Te drugie udało się wprowadzić na rynek, ale na przeszkodzie stanęły wymagania klientów, których spełnienie wiązałoby się z wieloma inwestycjami i przede wszystkim bardzo długim okresem zwrotu – opowiada założyciel Fibratech.

Gdy zdawało się, że prace utknęły w martwym punkcie do akcji wkroczył dr inż. Claus Bayreuther, znajomy Michała Sobolewskiego z czasów pracy w Airbusie. Zaprezentował nową koncepcję, która opierała się na tym, by nie używać tkanin kompozytowych, tylko szyć konstrukcjętzw. nicią nieskończoną.
Ultralekka felga
Na czym polega ta innowacja? W tej chwili mamy na świecie dwie technologie produkcji felg – ze stali i z aluminium. Ich waga zależy od rozmiaru i waha się zazwyczaj między 6 a 13 kg (prototyp Fibratechu około 3,5 kg). Producenci od dłuższego czasu zastanawiają się jednak, jak zredukować tę masę. Powstawały różne koncepcje zastosowania kompozytów. Jest jednak jeden problem.

– Firmy chcą odtworzyć kształt felgi, nakładając kilka warstw tkanin kompozytowych na siebie i klejąc je za pomocą żywicy. W momencie dużego uderzenia następuje rozwarstwienie, bo żywica ma relatywnie małą wytrzymałość, a poza tym działają na nią duże temperatury, pochodzące z układu hamulcowego – wyjaśnia Smentoch.

W poszukiwaniu tej wytrzymałości firmy zaczęły zwiększać liczbę warstw, a w konsekwencji masę felg. To jednak przestaje mieć sens, bo przecież największą zaletą kompozytowych felg ma być właśnie... niska masa. Dzisiaj ich produkcją zajmują się tylko dwie firmy. Jedna z nich to marka luksusowych samochodów Koenigsegg. Druga to australijski producent felg Carbon Revolution, który dostarcza swoje produkty m.in. do Mustanga GT350R i Forda GT.

– Komplet takich felg kosztuje 15 tys. euro, a ważą tyle, co najlepsze rozwiązania aluminiowe. Utrzymują się na rynku, dzięki efektowi nowości– przekonuje Smentoch.

I tłumaczy. – Nasz koncept opiera się wykorzystaniu pojedynczego włókna węglowego pokrytego żywicą – nici, umożliwiającej „szycie na miarę”. W tym procesie konieczne jest wypracowanie, w oparciu o analizę obciążeń, optymalnej struktury dla tworzonego elementu. Następnie na jej podstawie, zgodnie z ustalonymi parametrami, za pomocą nici wykonuje się odpowiedni wzór – dokładnie taki, jaki chcemy uzyskać.
Na razie udało się stworzyć prototyp takiej felgi. Na dalsze prace Fibratech pozyskał finansowanie od funduszu Alfabeat, który w ramach programu BRIdge Alfa wyłożył okrągły milion złotych. Pieniądze zostaną przeznaczone na stworzenie funkcjonalnego prototypu.
Smentoch tłumaczy, że jego spółka od początku prac jest w kontakcie z jednym z „10 czołowych producentów aut na świecie” i dużym producentem felg. To ważne, bo nikt nie opracował uniwersalnej specyfikacji felg – to czy wejdą one na rynek zależy od tego, czy wpasują się w zapotrzebowanie konkretnego producenta.

– Testy producent będzie już przeprowadzał u siebie. Najpierw felgi zostaną sprawdzone w laboratorium, a następnie założone na auto i gruntownie przetestowane na torze. Dopiero mając pozytywną rekomendację, uruchomimy prototypową linię produkcyjną. Skupimy się wtedy na wydajności produkcji, a w konsekwencji spełnieniu oczekiwań klienta co do jakości i ceny produktu finalnego – mówi Smentoch, zapewniając jednocześnie.

– Nie chcemy stworzyć produktu niszowego. Jesteśmy przekonani że nasza felga może wyprzeć z rynku stalowe i aluminiowe odpowiedniki.

Argumentem, przemawiającym za masowością ma być m.in. cena. Przedsiębiorca zakłada, że koszt kompletu felg ma się zamknąć w 1,4 tys. euro, czyli 10-krotnie mniejszym niż felgi konkurencji.

– Samo włókno jest bardzo tanie. Wysoka cena bierze się z tego, że nasi konkurenci wykorzystują w dużej mierze pracę ludzką. To wymaga wielu czasochłonnych operacji. My chcemy natomiast oprzeć się w możliwie dużym zakresie na automatyzacji – opowiada Smentoch.

Szczególnie duże nadzieje z wynalazkiem Fibratech powinni wiązać producenci aut elektrycznych. Jednym z głównych problemów branży elektromobilnej jest bowiem zasięg. Z badań Fibratechu wynika natomiast, że odciążenie samochodu dzięki ultralekkim felgom o kilkanaście kilogramów, może przynieść 6-proc. wzrost pokonywanej na jednym ładowaniu odległości. Zamiast 100 km będziemy w stanie przejechać ich 106. Albo przekładając te wartości na silnik spalinowy, zmniejszyć spalanie w granicach 0,5 litra na 100 km. Ani jednym, ani drugim żaden producent samochodów z pewnością nie pogardzi.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Bartłomiej BaranowskiBartłomiej Baranowski

Ponad roku temu polscy widzowie mogli zobaczyć, jak wygląda proces wydawania gry przez małe niezależne studio. Film dokumentalny „Wszystko z nami w porządku” ukazuje trud tworzenia produkcji „Lichtspeer”. O grach i o filmie porozmawiałem z twórcami gry oraz reżyserem filmu.

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.