Kolekcjonerskie zwolnienie kurierem wystawię. Po dowodach osobistych przyszedł czas na fałszywki dla każdego

Fałszywe zwolnienia kosztują u oszustów od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.
Fałszywe zwolnienia kosztują u oszustów od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Wystarczy kilkanaście minut spędzonych w sieci, by znaleźć odpowiednie anonse. „Witam, jestem lekarzem internistą oraz pediatrą. Sprzedam zwolnienia lekarskie, oryginalne, w pełni akceptowalne przez ZUS czy twojego pracodawcę” – na takie ogłoszenia można się natknąć choćby w serwisie oglaszamy24.pl.


Jak ustalił portal Bankier.pl ceny tego typu dokumentów wahają się od kilkudziesięciu – w przypadku najprostszych – do kilkuset złotych. Stojący za nimi oszuści, zarówno prawdziwi lekarze, którzy znaleźli sposób na zarobek, jak i fałszerze, skłonni są wystawiać L4 na zadane daty (również wstecznie, choć wychodzi to drożej), a także w ciągu doby przesłać dokumentację kurierem lub do paczkomatu. W „ofercie” jest też historia choroby.

Cały proceder wymyka się konsekwencjom prawnym z powodu kilku słów, jakimi ogłoszeniodawcy okraszają swoje anonse: „ogłoszenie kolekcjonerskie, nie odpowiadam, w jaki sposób kupujący wykorzysta zakup”. No cóż, to najwyraźniej oczywiste, że Polacy oprócz znaczków pocztowych, egzotycznych pamiątek z wakacji, zaczęli też zbierać unikatowe druki L4.

„Kolekcjonerzy” zresztą też mogą się czuć stosunkowo bezpiecznie. – Posiadanie sfałszowanego dokumentu nie jest jego używaniem, a więc posiadacz kolekcjonerskiego dokumentu nie popełnia czynu zabronionego. Nie może stanowić także przestępstwa zachowanie sprawcy, który podrabia lub przerabia dokument w celu innym niż wskazany w ustawie – tłumaczył portalowi Bankier.pl Michał Gaweł z Komendy Głównej Policji.


Zarówno organy ścigania, jak i instytucje lekarskie zajmuje raczej fakt, że druków oraz pieczątek mogą używać oszuści pozbawieni uprawnień. Dla policji celem dochodzenia mogliby być również nabywcy „kolekcjonerskich” dokumentów – w razie bowiem rzeczywistego użycia w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, czyli pójścia na chorobowe bez podstaw – stają się sprawcami przestępstwa. Natomiast sami nabywcy dokumentów nierzadko ostrzegają się przed oszustami, bo też zdarza się, że ogłoszeniodawca obieca zwolnienie, a po wpłacie przestaje odpowiadać na wiadomości – lub wysyła dokumenty listem zwykłym, co sprawia, że „idą” one do nabywcy wyjątkowo długo.

źródło: Bankier.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Gdzie są podatki, tam zawsze będzie szara strefa. Tak wygląda "praca na czarno" w Polsce
0 0Podwójna jakość produktów w Europie potwierdzona. Ale to nie Polacy są gorszym sortem
0 0"Zielone kłamstwo" w Polsce. Tak próbują cię nabrać wielkie firmy
0 0Buty i piłki Adidasa polecą w kosmos. Chodzi o coś więcej niż trening dla astronautów
0 0Plan Szwedów: ZERO ofiar śmiertelnych na drogach. Oto czego możemy się od nich nauczyć
0 0Wyniki finansowe Ubera znów nisko pod kreską. Inwestorzy tracą cierpliwość

INNSPIRACJE

0 0Polak rozkręcił świetny biznes w USA. Zdradza, jak radzić sobie z porażką i brakiem motywacji
0 0W sukces tej Polki nikt nie wierzył. Uparła się i stworzyła rewolucyjny krem antysmogowy
0 0Ujawniają kulisy współpracy ze znaną siecią sklepów. Dziesiątki milionów długów i próby samobójcze
0 0Sapkowski przyznaje, że spór z CD Projektem go przerósł. "Pieniądze nic dla mnie nie znaczą"

STARTUPY

0 0Amerykańskim naukowcom się nie udało, a one to zrobiły. Tak powstały innowacyjne kosmetyki
0 0Start-up chce zasilać samochody wodą i alkoholem. Ale trochę się zapędzili