W takich miejscach rodzą się nowe gwiazdy biznesu. Sprawdzamy, co dzieje się za drzwiami szkoły dla startupów

Uczestnicy pierwszej polskiej edycji programu akceleracyjnego Residency w Campus Warsaw
Uczestnicy pierwszej polskiej edycji programu akceleracyjnego Residency w Campus Warsaw mat. pras.
Mądrość mentorów, twórcza atmosfera, wzajemna mobilizacja – takich haseł-sloganów na temat korzyści z akceleratorów start-upów pojawiło się mnóstwo. Ale co to tak naprawdę znaczy? Co takiego dzieje się w tych centrach innowacyjności, że przychodzą do nich nieopierzeni przedsiębiorcy, a wychodzą firmy z międzynarodowym i wielomilionowym potencjałem?

Przepytaliśmy uczestników pierwszej polskiej edycji programu akceleracyjnego Residency w Campus Warsaw, jaką wiedzę i umiejętności można wynieść z uczestnictwa w programie akceleracyjnym. Zakończyli właśnie półroczny, ostry trening z przedsiębiorczości.

„Wszyscy mylili nas z kantorem”
Monika Kania, założycielka Xchanger.io, opowiada, że dostała coś, co - poza finansowaniem - jest najważniejsze dla start-upu. Chodzi o tzw. smart money, czyli kontakty, specjalistyczną wiedzę, umiejętności i know-how. Pierwsze merytoryczne uwagi na temat jej produktu pojawiły się tuż po przestąpieniu progu Campusu.

– W trakcie pierwszej prezentacji naszej strony internetowej okazało się, że pozostali uczestnicy programu nie byli w stanie powiedzieć, czym się zajmujemy. Wszyscy mylili nas z kantorem, w dodatku stwierdzili, że czarna kolorystyka, której używamy, jest depresyjna – wspomina. A to duży problem, bo produkt, który stworzyła, działa na zasadzie agregacji i porównywania ofert kantorów internetowych. Tradycyjnie rozumiany punkt wymiany walut jest więc dla niej raczej sprzymierzeńcem niż biznesowym rywalem.
Monika Kania podkreśla, że w trakcie trwania programu zmieniło się postrzeganie samego produktu. – W trakcie akceleracji określiliśmy się na nowo. Początkowo pozycjonowaliśmy się jako serwis internetowy, chcieliśmy wyjść do indywidualnych użytkowników. Pod wpływem rad mentorów uznaliśmy, że skierujemy go do dużych podmiotów i staniemy się nie tyle serwisem dla konsumenta, co dostarczycielem narzędzia, z którego duże firmy będą korzystać pod własnym logo – opowiada.


Mentoring nie przez Skype'a
Z innym nastawieniem pojawił się w Campusie Marcin Zarzecki z Quotiss. Jego start-up, który ułatwia zarządzanie cenami frachtu morskiego, powstał kilka miesięcy wcześniej, ale przedsiębiorca już snuł plany ekspansji zagranicznej. Zarzecki wspomina, że jego wizja zakładała otwarcie biur i zatrudnienie handlowców w innych krajach. Mentorzy wskazali mu jednak wiele przykładów firm, które ten proces przechodzą całkowicie przez internet. – Teraz widzę, że nie muszę przenosić się z Polski, by prowadzić międzynarodową firmę. Uruchomiliśmy testową kampanię reklamową w USA i okazało się, że jest popyt na sprzedawanie naszych usług on-line – opowiada.

Zarzecki zauważa, że dużym wsparciem przez cały czas trwania programu była instytucja „buddy meetings”, czyli spotkań z mentorem, które odbywały się raz w tygodniu i trwały około godziny. – – To ważne, bo w wielu miejscach mentoring polega na 20 minutowych, jednorazowych rozmowach przez Skype'a – dodaje.
Rekrutacja rynkowych talentów
Dla Karola Misztala z yestersen (platforma do sprzedawania mebli vintage) największą wartością było ułatwienie w poszukiwaniu nowych pracowników. Przedsiębiorca zauważa, że gdy przychodził do programu akceleracyjnego, jego start-up liczył 3 osoby. Z Campusu wychodzi z 9 osobowym zespołem. – Po przyjęciu do programu kandydaci zaczęli na nas patrzeć inaczej. Zostaliśmy w pewnym sensie zweryfikowani przez Campus, więc obdarzyli nas zaufaniem, na które firmy muszą pracować latami – dodaje. Mówi też, że siła przyciągania jego firmy okazała się na tyle skuteczna, że zdołał nakłonić do pracy w yestersen osoby z dużej firmy meblarskiej i butikowego biura projektowego.

Założyciel cieszy się, że mentor Google odwiódł go od pomysłu przedwczesnej ekspansji zagranicznej. – Nie byliśmy na nią gotowi – podsumowuje z perspektywy czasu.
Przyznaje, że pierwsze sukcesami swojej platformy w Polsce dały mu błędne wyobrażenie, że mając już know-how bez trudu wejdzie na rynek hiszpański. Okazało się jednak, że w pewnych kwestiach tamtejszy rynek różnił się od polskiego.

– W Hiszpanii bez spotkania nie było mowy o biznesie, podczas gdy większość dostawców w Polsce pozyskaliśmy przez telefon. Sprzedawcy, którzy przechodzili do nas z Allegro, byli przyzwyczajeni do formularza zgłaszania ofert, wykonania zdjęć i opisów przedmiotów. W Hiszpanii często słyszeliśmy: „Jak to? My mamy zgłaszać oferty? Wprowadźcie je za nas sami” – opowiada. To wszystko wymagało dodatkowych środków i zasobów.
Jak radzić sobie z „samotnością założyciela”?
Korzyści z przebywania w akceleratorze nie ograniczają się wyłącznie do wypracowania odpowiedniego modelu biznesowego albo wybrania dogodnego momentu na ekspansję zagraniczną. Misztal zauważa, że pobyt w Campus był również świetnym lekarstwem na tzw. „samotność foundera”. – Gdy jesteś liderem zespołu, spoczywa na tobie ogromna odpowiedzialność, jesteś na pierwszej linii ognia. To na ciebie spadają wszystkie gromy za nieudane projekty – podkreśla.

Misztal zauważa, że z pewnych wyzwań założyciel nie może zwierzyć się członkom swojego zespołu. Rolę doradców, a czasami także psychicznego wsparcia, przejmują wówczas liderzy innych start-upów, którzy muszą na co dzień mierzyć się z podobnymi zagadnieniami. O czym rozmawiają w zaciszach Campusu? Tego niestety się nie dowiemy. – Podstawowe zasady brzmią: „Nie oceniamy tylko wymieniamy doświadczenia, zaś co zostało powiedziane w tym pokoju, nie wychodzi poza jego mury” – puentuje Misztal.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Na jednym ze szkoleń uczestnicy robią ćwiczenie. Mają przygotować prostą anegdotę. Na dowolny temat. Może to być własna historia. Może być zasłyszana. Jedna z uczestniczek bardzo precyzyjnie i dobrze opowiada historię „o bezstresowym wychowaniu”. Być może ją znasz.

Igor IluninIgor Ilunin

Komunikacja machine-to-machine jest jednym z kluczowych składników przyszłości transportu globalnego.

Łukasz MurawskiŁukasz Murawski

Jeśli piszesz (lub zamierzasz pisać) książki, to raport z badań stanu czytelnictwa w Polsce za rok 2017 powinien Cię dodatkowo motywować.