
Recepty, którymi premier Mateusz Morawiecki chce uzdrawiać polską gospodarkę są inspirowane teoriami antykapitalistycznego ekonomisty Thomasa Piketty'ego - pisze agencja Bloomberg. Po publikacji swojej najgłośniejszej pracy, „Kapitał w XXI wieku” Francuz został obwołany „nowym Marksem”.
REKLAMA
– Nieczęsto bankier, który został konserwatywnym politykiem, cytuje z aprobatą Piketty’ego, ale tak jest w przypadku Morawieckiego. Jego ekonomiczne credo, jak i rządzącej partii PiS, jest oparte na założeniu, że w Polsce należy zmienić model rozwoju, który obecnie opiera się na zagranicznych inwestycjach – pisze o polskim premierze felietonista agencji Bloomberg, Leonid Bershidsky.
O co konkretnie chodzi? Bershidsky zauważa, że Morawiecki w swoim wcześniejszym wywiadzie dla Bloomberga powołuje się na pojęcie „krajów będących w posiadaniu podmiotów zagranicznych”. Takie samo określenie pada w ubiegłorocznym artykule opublikowanym przez Thomasa Piketty'ego i Filipa Novokmeta. Premier twierdzi, że zagraniczne firmy wyciągają pieniądze z Polski za pomocą wypłaty dywidend oraz odsetek od kapitału i kredytów. - W ubiegłym miesiącu antykapitalistyczny ekonomista napisał o odpływie dochodów z Europy Wschodniej, omawiając je jako jeden z powodów ukrytych nierówności – zauważa tymczasem agencja.
Bershidsky zauważa jednak, że mimo krytyki, jaka spłynęła na Morawieckiego ze strony liberalnych ekonomistów, polska gospodarka ma się dobrze jak nigdy wcześniej. - Morawiecki chwali się tym, że „po raz pierwszy od 30 lat, a może od 130 lat” Polska miała w 2017 roku korzystny bilans płatniczy na rachunku bieżącym – pisze.
Dziennikarz przestrzega jednocześnie przed popadaniem w hurraoptymizm. – Nie można winić Morawieckiego i jego ekipy za chęć wypróbowania innego modelu rozwojowego niż tylko opartego o zagraniczne inwestycje. Może być jednak za wcześnie, by zamieniać wezwania Piketty'ego o stworzenie bardziej sprawiedliwego modelu rozdziału dóbr i przychodów w działania rządu – konkluduje publicysta.
