Bajka o współczesnych Krasnoludach. Nikt tak prosto i obrazowo nie wyjaśnia, o co chodzi z kryptowalutami

Blockchain? Kryptowaluty? Bitcoin? To skomplikowane, ale dzięki tej bajce zrozumiecie, jak działa technologia, która ma być "nowym, większym interentem"
Blockchain? Kryptowaluty? Bitcoin? To skomplikowane, ale dzięki tej bajce zrozumiecie, jak działa technologia, która ma być "nowym, większym interentem" Fot. Flickr.com /wiredforlego /CC BY-SA 2.0
Opowiemy wam bajkę o tym, o czym wszyscy mówią, a mało kto rozumie - blockchainie i kryptowalutach. To bajka inna niż wszystkie. A po co to rozumieć? Bo nadchodzą rządy żelaznych praw matematyki, nie praw ludzi. Czas rozliczenia, choć nie w religijnym rozumieniu. Kto wie wcześniej, ten jest lepiej przygotowany. Gdy zrozumiesz, o co chodzi w technologii, dowiesz się, dlaczego PiScoin, POcoin czy .Ncoin byłyby lepszym barometrem nastrojów społecznych niż sondaże.

Michał Grzybkowski i Szczepan Bentyn napisali właśnie książkę pt. "Kryptowaluty. Dlaczego jeden bitcoin wart będzie milion dolarów". Rozmawiamy nie tylko o technologicznych aspektach samej kryptowaluty, ale i tym, co w związku z nią czeka nas za kilka lat.

Krzysztof Majdan: Opowiedzcie mi bajkę.

Szczepan Bentyn*: O czym?

O tym, o czym wszyscy mówią, a mało kto rozumie. O blockchainie. Może być za siedmioma górami, ewentualnie za siedmioma planetami...

SB: … była sobie bogata kraina Krasnoludów. Zamożni obywatele odkładali swoje pieniądze w wielkim Banku, a ten dawał im karty płatnicze, by nie musieli dźwigać ze sobą złota. Dobrobyt w końcu rozleniwia. Ale nie Księgowego w Banku, który zapisywał na papierze wszystkie transakcje na kontach, nawet najmniejsze.

I co było dalej?

SB: W nocy złe Gnomy spaliły Bank i wszystkie księgi. Zrobiły to ponownie, gdy go odbudowano. Gospodarka w końcu legła w gruzach. Pewien nieznany nikomu Krasnolud wpadł na pomysł: Nowy Zdecentralizowany System Transakcyjny, taki, którego Gnomy nie będą mogły zniszczyć. Król powołał nowy, wolny zawód górników.


Na czym polegał?

SB: Na chodzeniu po miastach i wsiach. Każdy Krasnolud, który dokonywał transakcji, musiał ją zgłosić u najbliższego górnika, a ten zapisywał ją w notesie. Górnicy co godzinę spotykali się w wyznaczonym miejscu, przynosząc swoje notatki, by ustalić, co się działo w ciągu ostatniej godziny.

Bez sensu. Każdy chodził po innych miejscach, więc miał inne notatki. Które były obowiązujące?


SB: Zdecydowali, że będą losować. Ten, który jako pierwszy wylosował 5 z 10 kości z takim samym numerem, wygrywał. Jego zestaw transakcji został sprawdzony, zatwierdzony, a inni przepisali go do swoich notesów. Na końcu tego zestawu wpisali sumę kontrolną - ciąg liczb, co potwierdzało, że każdy z nich miał identyczny zapis historyczny wszystkich transakcji.
Górnik, który wygrał losowanie, mógł dopisać sobie do konta standardowe wynagrodzenie 50 krasnalcoinów, waluty królestwa. Po zakończeniu gry w kości górnicy zapisywali wynik na nowej kartce w notesie, tworząc nowy blok transakcyjny. Ci, którzy mieli jeszcze swoje poprzednie notatki, mogli je spróbować zatwierdzić w następnym losowaniu. W ten sposób co godzinę Krasnoludy uzgadniały stan księgi rachunkowej i tworzyły wiele jej kopii.

A przekładając to na rzeczywistość?


SB: Kartki z zapisanymi transakcjami to „bloki”. Górnicy to właściciele serwerów, wykonujących obliczenia i potwierdzających historie kont tych, którzy wygrywali krasnalcoiny. Wylosowany zestaw liczb to funkcja hashująca, przeplatająca się przez wszystkie notatniki z kartkami, gwarantująca ich poprawność i integralność. Zestaw wszystkich tych kartek z zapisami transakcji (bloków) to kompletny rejestr rozproszony – blockchain. W uproszczeniu.

Piszecie w książce, że blockchain to większa rewolucja niż internet. Śmiała opinia.

Michał Grzybkowski**: Nie. Gdy rozmawiam z funduszami VC czy firmami, które interesują się tematem, nie spotkałem się z sytuacją, w której projekt z blockchain w swojej funkcjonalności, nie znalazł więcej pieniędzy niż w potrzebował.

Ale to jeszcze nie czyni z niego rzeczy większej niż internet.


MG: 25 lat temu zaczął popularyzować się Linux. Nikt go nie rozumiał oprócz garstki pasjonatów. Dziś serwery oparte w jakimś stopniu o Linuksa napędzają cały świat. Tak jak internet połączył świat, tak blockchain go rozliczy. To jednym słowem „zaufanie. Oparte na kryptogtrafii, na prawach matematyki, nie ludzi, i na tym zaufaniu można budować fantastyczne rzeczy w każdym sektorze, od rozliczania energetyki, przez turystykę, księgi wieczyste, na medycynie kończąc. To rewolucja.

Prawa matematyki. Humaniści dostali już wycisk od programistów, czas na drugą rundę?

MG: To pytanie o ludzkość za 20 lat. Bo blockchain, pomijając swoją niewypieralność i pewność, automatyzuje wiele procesów. Innymi słowy wycina pośredników, powoduje, że ludzie będą tracić pracę.

Powiało chłodem.

MG: Wpływ rewolucji informatycznej na rynek pracy wyobrażamy sobie jako moment, w którym roboty przejmują pracę i zadania ludzi, już niepotrzebnych. Ale pamiętajmy, że taka np. produkcja, najmocniej związana z robotyką, nie jest główną aktywnością gospodarczą w skali świata.

A co jest?


MG: Świat żyje z przetwarzania różnego rodzaju informacji. W momencie, gdy do tego przetwarzania wprowadzamy automatyzację blockchaina, pośrednicy nie są potrzebni, nie trzeba budować kaskadowego zaufania jednej instytucji do drugiej, trzeciej itd., tylko wszyscy odnoszą się do jednej wspólnej bazy danych, z której mają prawo czerpać, wpisywać, ale nie usuwać.

Blockchain nie rozwiązuje problemu redukcji miejsc pracy. Co wtedy? Gwarantowany dochód podstawowy?


MG: To temat, w którym nie zgadzamy się ze Szczepanem. Nie umiem sobie wyobrazić modelu świata za kilkadziesiąt lat, przy takiej redukcji zawodów, bez jakiejś formy dochodu podstawowego, pozwalającego grupie ludzi godnie żyć. Podzielam pogląd Elona Muska.

SB: Rozdawanie pieniędzy za darmo do niczego dobrego nie doprowadzi i należy zastanowić się nad alternatywą.
Po co tworzy się własne kryptowaluty, imienne tokeny?

MG: Wyzwanie to ustalenie wartości. To, że Szczepan jest najpopularniejszym polskim YouTuberem od kryptowalut, tworzy jakąś wartość jego tokena, bentyncoina. Jeśli ktoś chce np. dwóch godzin czasu Szczepana, by o tym porozmawiać, płaci daną sumę bentyncoinów. Im bardziej jest popularny, czyli im bardziej rośnie popyt na jego usługi, tym wyżej rynek wycenia token rozliczeniowy. Tokenizacja specjalistów jest fantastycznym sposobem na rynkową wycenę ich prac. Jeśli ktoś nie ma unikalnych zdolności, to czas ich pracy nie zbuduje wartości tokena.

A gdyby przenieść to poziom wyżej, na przedsiębiorstwo?

MG: Weźmy restaurację. Zawsze część stolików jest pusta, a ceny dań zawsze są takie same. Gdyby ta restauracja wypuściła swój token, taki bilet wstępu, jego cena kształtowałaby się dynamicznie w ciągu dnia. Rano i wieczorami, przy największym popycie, token kosztowałby więcej. W środku dnia, gdy nie ma wielu klientów, rynek wyceniłby token niżej, gwarantując restauracji dodatkowych klientów. Dynamika technologii i blockchaina daje nowe spojrzenie na budowanie wartości i zrozumienie, z czego tak naprawdę ta wartość wynika.

Wspominacie w książce, że ten mechanizm dałoby się przełożyć na partie polityczne. Że token partii skuteczniej odzwierciedlałby nastroje niż sondaż.

MG: Wokół wyboru Donalda Trumpa narosło wiele kontrowersji. Facebookowi zarzuca się, że dopuścił czy wręcz promował fake news, które przyczyniły się do porażki demokratów. Ale wyobraźmy sobie, że jakakolwiek informacja pojawiająca się w sieci, jest automatycznie wyceniana przez ludzi, którzy przekazują swoje tokeny, by tę informację potwierdzić lub zakwestionować. W istocie powstaje wtedy model, w którym opłaca się promować treści prawdziwe.

Oczami wyobraźni widzę te PiScoiny, POcoiny, .Ncoiny i niech będzie – Korwincoiny.

MG: W momencie zorganizowania wyborów opartych o blockchain, każdy z nas, idąc na wybory, otrzymuje jeden żeton, coin, który może oddać tylko na jednego kandydata. Kiedy kończy się czas głosowania, co też można zapisać w inteligentnym kontrakcie blockchain, wyniki są sumą tokenów na kontach kandydatów. Widzimy dokładnie co do sekundy, kiedy i z jakiego okręgu dany token został zapisany i jak finalnie wygląda wynik kandydata. To tylko jeden z przykładów zastosowania technologii, którą świat otrzymał przez przypadek. I jest nie do zakwestionowania.

Dlaczego Japonia legalizuje transakcje kryptowalutami, a nasz NBP płaci YouTuberom, by ci przedstawili je od złej strony?

SB: Po części wynika to z niezrozumienia tej technologii, przynajmniej na polskiej scenie. Dialog rządu i regulatorów z tą społecznością jest bardzo mizerny, choć podejmowane są starania. W zeszłym roku były konsultacje w Sejmie na temat zastosowania blockchain...

Czekaj, posłowie i blockchain?

SB: No właśnie. Przyszedł jeden poseł, ten, który organizował te konsultacje. Trudno też porównywać te społeczeństwa, japońskie, w którego naturę wrośnięte jest „nowe”, i polskie, gdzie „nowe” budzi obawy i dystans. To kwestia czasu, kiedy NBP i KNF będą musiały zrozumieć, że blockchain to rozwiązanie ich problemów, nie nowe ich źródło.
Za Japończykami poszli inni.

MG: Japonia, potem Australia, Nowa Zelandia, w tym roku zapewne USA, Rosja stosuje podejście: eksperymentujcie, my się przyglądamy, co z tego wyjdzie. Wiedzą, że inwestycje w nowe technologie się opłacają, a Dolina Krzemowa nie ma dożywotniego tytułu światowego centrum innowacji. To już ostatni dzwonek, by coś w tym temacie zrobić. Bitcoin czy szerzej blockchain nie są nowym zjawiskiem, mają blisko 10 lat.

Wpisanie na listę ostrzeżeń KNF giełdy kryptowalut wskazuje, że regulator ma odmienne zdanie.

SB: To było niezrozumiałe dla branży. Standardem jest, że jeśli KNF nie ma uwag do działalności danego przedsiębiorstwa przez dwa lata, może czuć się bezpiecznie. Ale nie firmy chcące wykorzystać blockchain. Giełda, o której mówisz, Bitbay, trafiła na listę w 3. roku działalności. To samo dotyczy polskiej giełdy o globalnym zasięgu Abucoins. Bywały tam dni, gdy wolumen transakcyjny był 2-3 krotnie wyższy niż na GPW. Zarejestrowana w Polsce firma, którą szykanujemy, zamiast wspierać. To zniechęcające dla innych zainteresowanych tym tematem.

Macie w niej udziały, że tak jej bronicie? Do KNF w końcu nie biorą ludzi z łapanki.


MG: Nie mamy żadnych związków z Bitbay czy Abucoins. Ale to mocny przykład, czym Polska powinna się chwalić, co analizować pod kątem innowacyjnych zastosowań. Zresztą, to tylko jedna z polskich giełd o międzynarodowym zasięgu. Są kraje, które z otwartymi ramionami przyjmą takie firmy blockchainowe, stworzą im warunki do rozwoju, widząc w tym korzyść. U nas się je wyprasza. To tak, jakby Amerykanie, nieufni do internetowego handlu, wygonili z kraju Amazona.

*Szczepan Bentyn, influencer zajmujący się tematyką kryptowalut, założyciel i prezes Pracowni Nowych Technologii, w których buduje rozwiązania oparte na blockchain. Pierwszy Polak, który wyemitował personalny token. Wartość bentyncoina wzrosła w pół roku o 6 tys. proc., licząc od 1 grosza. Czytaj więcej

**Michał Grzybkowski, prezes i założyciel największego centrum przetwarzania danych w Polsce – Beyond.pl. Współzałożyciel i inwestor w firmach związanych z nowymi technologiami – GreyWizard oraz GoldenSubmarine. Doradca w projektach związanych z kryptowalutami i ICO (Initial Coin Offering). Czytaj więcej

Autorzy książki "Kryptowaluty" wydanej w modelu self publishing, którą można kupić pod tym linkiem.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Na jednym ze szkoleń uczestnicy robią ćwiczenie. Mają przygotować prostą anegdotę. Na dowolny temat. Może to być własna historia. Może być zasłyszana. Jedna z uczestniczek bardzo precyzyjnie i dobrze opowiada historię „o bezstresowym wychowaniu”. Być może ją znasz.

Igor IluninIgor Ilunin

Komunikacja machine-to-machine jest jednym z kluczowych składników przyszłości transportu globalnego.

Łukasz MurawskiŁukasz Murawski

Jeśli piszesz (lub zamierzasz pisać) książki, to raport z badań stanu czytelnictwa w Polsce za rok 2017 powinien Cię dodatkowo motywować.