Sklep odzieżowy Pinko stworzył na WhatsAppie grupę swoich stałych klientów, na której miało być ponad 150 nazwisk
Sklep odzieżowy Pinko stworzył na WhatsAppie grupę swoich stałych klientów, na której miało być ponad 150 nazwisk 123rf.com/Sergey Ryzhov/zdjęcie seryjne

W czasach powszechnego dostępu do internetu nawet chwila roztargnienia może skutkować poważnymi konsekwencjami. Na forach roi się od opowieści o nieuważnych przedsiębiorcach, którzy przez przypadek ujawniają swoim klientom całą listę mailingową. Szczyt gapiostwa osiągnęła jednak dopiero jedna z firm odzieżowych.

REKLAMA
O sprawie informuje portal niebezpiecznik.pl, powołując się na jedną ze swoich czytelniczek. Z jej relacji wynika, że sklep odzieżowy Pinko stworzył na WhatsAppie grupę swoich stałych klientów, na której miało być ponad 150 nazwisk. Następnie pracownicy sklepu zaczęli rozsyłać informacje o nowym asortymencie. Problem w tym, że w ten sposób profile klientów trafiły stały się niemal publiczne. Każdy członek grupy dostał bowiem dostęp do numerów WhatsAppa (a tam logujemy się numerem telefonu), imion, nazwisk i zdjęć.
Panika w sklepie
Najciekawsze zaczęło się jednak dopiero po tym, gdy jedna z członkiń grupy zwróciła uwagę pracownikom na to, że sklep narusza w ten sposób ustawę o ochronie danych osobowych. Pinko zaczęło wtedy pospiesznie kasować numery klientów.
Z badań Payback wynika, że w zamian za dodatkowe benefity wielu z nas jest skłonnych udostępnić swój e-mail (55 proc.) albo imię i nazwisko (27 proc.).