
W czasach powszechnego dostępu do internetu nawet chwila roztargnienia może skutkować poważnymi konsekwencjami. Na forach roi się od opowieści o nieuważnych przedsiębiorcach, którzy przez przypadek ujawniają swoim klientom całą listę mailingową. Szczyt gapiostwa osiągnęła jednak dopiero jedna z firm odzieżowych.
REKLAMA
O sprawie informuje portal niebezpiecznik.pl, powołując się na jedną ze swoich czytelniczek. Z jej relacji wynika, że sklep odzieżowy Pinko stworzył na WhatsAppie grupę swoich stałych klientów, na której miało być ponad 150 nazwisk. Następnie pracownicy sklepu zaczęli rozsyłać informacje o nowym asortymencie. Problem w tym, że w ten sposób profile klientów trafiły stały się niemal publiczne. Każdy członek grupy dostał bowiem dostęp do numerów WhatsAppa (a tam logujemy się numerem telefonu), imion, nazwisk i zdjęć.
Panika w sklepie
Najciekawsze zaczęło się jednak dopiero po tym, gdy jedna z członkiń grupy zwróciła uwagę pracownikom na to, że sklep narusza w ten sposób ustawę o ochronie danych osobowych. Pinko zaczęło wtedy pospiesznie kasować numery klientów.
Najciekawsze zaczęło się jednak dopiero po tym, gdy jedna z członkiń grupy zwróciła uwagę pracownikom na to, że sklep narusza w ten sposób ustawę o ochronie danych osobowych. Pinko zaczęło wtedy pospiesznie kasować numery klientów.
Z badań Payback wynika, że w zamian za dodatkowe benefity wielu z nas jest skłonnych udostępnić swój e-mail (55 proc.) albo imię i nazwisko (27 proc.).