Policzyliśmy, ile kosztuje bycie kibicem w Polsce. "Warto wydawać na to każdą sumę"

Kibice są w stanie wydać każde pieniądze, aby wesprzeć swój ukochany klub
Kibice są w stanie wydać każde pieniądze, aby wesprzeć swój ukochany klub fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Kibice kochają mocno, a ich miłość warta jest wiele, zarówno metaforycznie, jak i dosłownie. I choć niekiedy wywołują oburzenie, to również fascynują swoim zapałem i absolutnym oddaniem. A także gotowością finansowego wsparcia swojego ukochanego klubu.

Kibicowanie to wcale nietanie hobby, ale czego się nie robi w imię miłości. Pieniądze pełnią bowiem kluczową rolę w odniesieniu sportowego sukcesu - bez nich kasa klubowa jest pusta, klub popada w długi, co może grozić utratą zawodników, a w ostateczności nawet wycofaniem się z ligi.

Wtedy warto mieć za swoimi plecami szereg wiernych kibiców. Kibiców, którzy są zawsze gotowi wesprzeć ukochany klub. Kibiców, których bezbrzeżna miłość wyratowała już niejeden klub z finansowych opresji. Kibiców świadomych, nie narażających klubu na straty i płacenie kar.

Na klub warto wydać każdą sumę
Podczas gdy mecze reprezentacji często przyciągają ludzi, którzy kibicowanie traktują okazjonalnie, rozgrywki ligowe to już wyższy poziom wtajemniczenia. To właśnie tu znajdziemy osoby, dla których spotkania piłkarskie są integralną częścią życia.


– Jest warto wydawać na to każdą sumę pieniędzy, każdą. To nawet nie chodzi o piłkarzy - oni dzisiaj są, jutro odejdą. A my na tych trybunach zostajemy. Tam zawierane są przyjaźnie, relacje – tłumaczy w rozmowie z INN:Poland Marek Wernic, wieloletni kibic Legii.

Wielu z najzagorzalszych kibiców jest obecnych na wszystkich meczach swojego klubu. – Staram się być na każdym domowym meczu Legii, w roku zaliczam też spotkania wyjazdowe – mówi jeden z kibiców warszawskiego klubu. – Lepszym wyznacznikiem niech będzie to, że w trakcie całego sezonu opuszczam trzy, cztery domowe mecze na dwadzieścia kilka rozgrywanych przy Łazienkowskiej. Nieobecność zazwyczaj związana jest z wyjazdem poza stolicę lub chorobą. 

Ten zapał sprawnie napędza kibicowski marketing. To właśnie ci ludzie kupują koszulki, szaliki i gadżety, dzięki którym afiszują swoją przynależność klubową. – Mam koszulki meczowe w dwóch kolorach: domową i wyjazdową. Nie można kupować podrabianych, bo to strata dla klubu, poza tym teraz interweniują, kiedy jakaś podrobiona koszulka pojawi się na rynku – wyjaśnia nam kibic. – Kupiłem też limitowaną edycję koszulki za 800 zł, która ma specjalne etui, certyfikat i jest rewelacyjnie zrobiona. Było ich tylko 1000 sztuk i rozeszły się w cztery dni – dodaje. Zapytany, czy warto było wydać tyle pieniędzy na jedną koszulkę, gorąco zapewnia, że jak najbardziej. – Dzięki temu jestem jednym z tysiąca szczęśliwców, którzy takie koszulki mają, a to coś naprawdę wyjątkowego – tłumaczy.


Ceny gadżetów dla kibiców
Ciepłe uczucia kibiców zapewniają świetne warunki dla klubowych sklepów. Oferują szeroki wachlarz produktów - od koszulek, po bieliznę damską, spinki do mankietów, plecaki, a nawet artykuły dla niemowląt. – Jak koledze się dziecko urodziło, to śpioszki kupiłem i misia w koszulce Legii - śmieje się jeden z kibiców.

Ceny nie należą do najniższych, ale sklepy często oferują specjalne zniżki dla klientów posiadających aktywny karnet na sezon. A jest z czego obniżać, w jednym ze sklepów najtańsza spersonalizowana koszulka z nazwiskiem ulubionego piłkarza kosztuje około 190 zł, ale ceny skaczą również do 289 zł za koszulkę meczową, a nawet do 399 zł za T-shirt z podpisami całej drużyny.

Ale sklepy nie oferują tylko koszulek - np. Legia sprzedaje spinki do mankietów (169 zł), bransoletkę Legii (99 zł), obudowę na telefon (59 zł), pokrowiec na laptopa (379 zł), a nawet przybory szkolne, takie jak długopisy, piórniki i zeszyty. W ofercie chyba najdroższym produktem jest zegarek Błonie Legia, którego cena wynosi 1349 zł. – Spinki mam, zegarek też, ale do pracy nie założę, bo jak robię biznes z ludźmi z Poznania czy Krakowa, to się może nieprzyjemnie skończyć – żartuje kibic Legii.

Sklepy innych klubów również nie próżnują, a ich kibice mogą cieszyć się dodatkami w ukochanych barwach. Kibice Jagiellonii Białystok, oprócz standardowego asortymentu, mogą także zaopatrzyć się w romantyczną poduszkę serce z herbem klubu (59 zł), wieszak na ubrania (99 zł) i szczoteczkę do zębów (14 zł). Lech Poznań oferuje dodatkowo swoim kibicom perfumy i zestawy kosmetyków dla mężczyzn (49,90 zł), a także trymer do brody (159,90 zł) oraz fotel na kółkach w kolorach klubu (699,90 zł).

Czy kibice korzystają z takich ofert? Jeszcze jak. Robert Stolarski, który określa się jednym z największych polskich fanów Realu Madryt i potrafi wydać kilka tysięcy złotych, aby pojechać na mecz ukochanej drużyny, ma aż siedem oryginalnych koszulek ulubionego zespołu. – Kupuję albo na Allegro albo wygrywam je w jakichś typowaniach meczy – opowiada. – Mam też swój jeden sentymentalny szalik i ręcznik Realu – kładę go sobie na ławeczkę na siłowni. Mam na nadgarstku tatuaż Realu. Posiadam też pościel - można sobie pomyśleć „typ ma tyle lat”, ale ona wygląda fajnie i pasuje mi do designu pokoju. Mam też poduszkę, kubki, ale nie wieszam już plakatów, wyrosłem z tego wieku – dodaje.

Bilety i pakiety telewizyjne też kosztują
Kibice potrafią wydać na to astronomiczne sumy. Jeden z nich deklaruje, że łącząc wszystko - bilety na mecze, wydatki okołomeczowe, takie jak catering i zbiórki na oprawy, ubrania, akcesoria kibicowskie - miesięczny koszt to około 200 - 400 zł miesięcznie.

Inny dodaje, że niekiedy jest szansa wydać nawet 1000 zł w ciągu jednego miesiąca. – Na ligę polską ceny jednego biletu wahają się od 45 do ponad 100 zł, w zależności od trybuny. Są też kategorie zależne od tego z kim się gra: mecze z rywalami, z którymi się nie lubimy, są droższe – tłumaczy kibic. – Można też kupić sezonowy karnet i to wtedy jest koszt około 500 zł na Żyletę (trybuna na stadionie Legii dla najzagorzalszych kibiców, przyp. red.) albo na Silver, ale tam płaci się więcej, około 1200 zł. W tej cenie jest jedzenie, piwo, wino, jest bardziej luksusowo.

– Myślę, że trochę tych pieniędzy poszło… Nie licząc nawet tego, co wydałem na piwo lub coś do jedzenia. To można na przestrzeni lat liczyć w dziesiątkach tysięcy – wtóruje mu Marek Wernic.

Ceny biletów na miejscu w Warszawie to jedno - są też mecze wyjazdowe, a to wymaga zorganizowania jakiegoś środku transportu. – Stowarzyszenie Kibiców organizuje Specjale, czyli takie specjalne pociągi, tylko dla kibiców. To kosztuje około 150 zł, ale w cenie jest transport, bilet na mecz, a czasem nawet dostajemy okazjonalne koszulki – wyjaśnia wieloletni kibic Legii.

Zagrzewanie swojej drużyny do walki nie odbywa się wyłącznie na stadionach. Częstą praktyką jest wykupienie specjalnego pakietu kanałów sportowych w telewizji, aby być na bieżąco ze wszystkimi meczami. – Mam takie dwa pakiety, to koszt około 60 zł miesięcznie – mówi jeden z kibiców. Dla Roberta Stolarskiego, którego ulubiona drużyna nie gra w Polsce, pakiety sportowe są często jedyną opcją. – Mam wykupione pakiety, ale ceny cały czas rosną. Jednak nie szkoda mi tej kasy, bo nie chcę oglądać jakiegoś streama w internecie, który by się ciął. Oglądam każdy mecz, nawet swój grafik w pracy układam pod nie, nawet jakieś spotkania ze znajomymi.

Kibicowanie pociąga za sobą nie tylko uszczuplenia w portfelach, czasem trzeba ponieść koszty prywatne. – Ja mam takiego kolegę, który poświęcił sześć małżeństw. Dopiero siódma żona zrozumiała, że Legia albo śmierć – opowiada Marek Wernic. Również Robert Stolarski mówi, że najbliżsi nie rozumieją jego pasji. – Mój najlepszy przyjaciel i moja dziewczyna czasami nie rozumieją tej mojej miłości do klubu. Mama też namawia mnie, żeby zacząć oszczędzać, ale ja chcę na razie żyć, to jest dla mnie życie – mówi.
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Podczas ostatniej konferencji Kurs na HR w Gdańsku, Marcin Grzegory z Invest in Pomerania, zadał widowni pytanie, „Kto z Państwa wie coś na temat projektu Invest in Pomerania”. Potem dodał, „Pytam, bo wiem, że nie ma nic gorszego niż opowiadania o rzeczach, które ludzie znają i kojarzą”. Miał rację.

Łukasz DudkoŁukasz Dudko

Odpowiedzi na to pytanie jest tyle, że wystarczyłoby pewnie na grubą książkę, ale skupmy się na dwóch kluczowych błędach: słabej analizie konkurencji oraz nieprzygotowaniu produktu i zespołu. Bez tego ekspansja na rynki zagraniczne nie ma szans.

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Walter Isaacson, w podsumowaniu biografii Leonardo da Vinci, podsuwa nam sporą listę wniosków wynikających z działalności artysty, które można wykorzystać do rozwijania swojej kreatywności.