Wszyscy myśleli, że to bzdura. Ale kleszcze faktycznie wybierają ofiary o tej grupie krwi

Okazuje się, że kleszcze najchętniej piją krew grupy A oraz 0.
Okazuje się, że kleszcze najchętniej piją krew grupy A oraz 0. Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Czescy naukowcy postanowili zmierzyć się z plotką, jakoby kleszcze preferowały osoby o konkretnej grupie krwi. Do tej pory badacze myśleli, że ta teoria jest pozbawiona sensu. Ale Czesi dowiedli, że kleszcze najbardziej lubią grupę A, zaś najmniej chętnie piją krew grupy B.


Eksperci z czeskiego Uniwersytetu Masaryka zrobili bardzo prosty eksperyment. Najpierw wybrali się na spacer nad rzekę i zebrali setkę osobników z gatunku Ixodes ricinus, czyli kleszczy pospolitych.

Następnie wszystkim dali równy dostęp do szalek z krwią różnych grup. Okazało się, że aż 36 pajęczaków poszło napoić się krwią z grupy A. Jedynie 15 wybrało grupę B. Kleszcze lubią też krew grupy 0 – do szalki z nią podpełzły 32 sztuki. Grupę AB preferowało jedynie 17 kleszczy.

Badania czeskich naukowców mogą przyczynić się do znalezienia nowych metod obrony przed kleszczami. Wiadomo już, że powinniśmy lepiej chronić osoby z grupą krwi A oraz 0, bo to one są potencjalnie najbardziej narażone na ataki i roznoszone przez kleszcze choroby.

Skuteczna obrona przed kleszczami jest możliwa. Jak udowodnili inni naukowcy, te pajęczaki giną w starciu z permentryną. Ta łatwo dostępna również w Polsce substancja jest nieszkodliwa dla ludzi, ale zabójcza dla kleszczy. Najlepszą metodą jest nasączenie nią ubrań.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Zrobił aplikację, bo chciał pomóc mamie. Okazała się takim hitem, że rzucił pracę i założył firmę
DZIEJE SIĘ 0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
DZIEJE SIĘ 0 0Przepis PiS-u na bezkarność. Człowiek partii na czele najważniejszego organu kontroli w państwie
BIZNES 0 0Para Polaków zrobiła biznes... na psich głowach. Sprzedają swoje rzeźby na całym świecie
0 0Stoją w kolejkach, kupują buty i sprzedają je drożej. Na parze zarabiają nawet 5 tys. zł