
Bareja by tego nie wymyślił. Grupka dwudziestokilkuletnich młokosów, co jeszcze mają mleko pod nosem, kontra doświadczony, wpływowy deweloper i miliarder. Im udało pokrzyżować się jego plany dochodowej inwestycji, on pozwał ich do sądu. Dopiero teraz, po trzech latach stresującego procesu karnego, młodym aktywistom udało się udowodnić swoją niewinność. Z perspektywy czasu Karol Perkowski, jeden z uczestników happeningu, który obraził przedsiębiorcę, twierdzi, że cały proces miał być prztyczkiem w nos. Miał pokazać "dzieciakom", żeby nie zadzierać z miliarderem. Nie udało się - działacze nadal mają w sobie ducha walki i zamierzają bronić swojego miasta.
