
Klientka jednego z ubezpieczycieli zbierała pieniądze na lokacie ubezpieczeniowo-kapitałowej, czyli tzw. polisolokacie. Gdy miała już 13 tysięcy, musiała wybrać swoje pieniądze. Dostała 2,5 tysiąca, większość pieniędzy zjadła opłata likwidacyjna. To nielegalne, roszczenia można zgłaszać nawet 10 lat.
Tak wynika z uchwał Sądu Najwyższego – pisze Bankier.pl. To ważne, bo na podobnych zasadach działa wiele ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych.
Sąd orzekł, że osoby, które poniosły straty z powodu tzw. opłaty likwidacyjnej, mają nawet dekadę na zgłoszenie roszczeń do ubezpieczyciela.
Ze stanowiska SN wynika, że w przypadku umów rozwiązanych przed 9 lipca 2018 r., roszczenia związane z opłatami likwidacyjnymi przedawniają się po 10 latach.
Rzecznik Finansowy, Aleksandra Wiktorow podkreśla, że to dobra wiadomość dla osób, które znalazły się w podobnej sytuacji w ciągu kilku ostatnich lat, ale do tej pory nie zgłosiły roszczeń do ubezpieczyciela.
Trzeba jednak pamiętać, że osoby, które zawrą taką umowę obecnie, będą miały jedynie 6 lat na dochodzenie swoich praw.
Czasem jednak warto iść z towarzystwem na ugodę, bo w niektórych przypadkach można stracić jeszcze więcej.
