50 twarzy moralności, czyli technologiczna awantura o kawę. Ze śmiechu oplułem ekran. Kawą

Wrocławska sieć kawiarni Etno Cafe planuje debiut giełdowy i szuka w crowdfundingu kapitału
Wrocławska sieć kawiarni Etno Cafe planuje debiut giełdowy i szuka w crowdfundingu kapitału Fot. Etno Cafe / materiały promocyjne
Zasadniczo to historia o inwestycji w kawę, która przepadła pod dyskusją o moralności. Graczy mamy trzech - Etno Cafe, które zbiera w crowdfundingu na ekspansję i giełdowy debiut. Oraz dwóch naczelnych największych blogów technologicznych w Polsce, nazwijmy ich Naczelnym Północnym i Naczelnym Południowym.

O ironio, czytając o co ta cała kawowa awantura, piłem kawę. Nie, nie taką dobrą, jak ta rzemieślnicza z Etno Cafe czy podobnych, zwykłą lurę ze zwykłego ekspresu. I dobrze, przynajmniej nie było mi jej żal, gdy po przeczytaniu komentarza jednego z Naczelnych, oplułem ze śmiechu ekran.

Ale po kolei.

Przed tygodniem, może dwoma, Etno Cafe prowadziło w mediach kampanię informacyjną o planach rozwoju, debiucie giełdowym i emisji akcji, szukając jednocześnie kapitału w serwisie crowdfundingowym.

Awantura o kawę
Była i informacja prasowa, w której udzielał się Przemysław Pająk, redaktor naczelny Grupy Spidersweb.pl. I w porządku, dziennikarze, blogerzy, influencerzy wchodzą w różnego rodzaju komercyjne akcje, grunt, żeby materiał był oznaczony jako sponsorowany, a więc w jakimś stopniu jednostronny. Przemysław Pająk poinformował, że został udziałowcem Etno i na spidersweb.pl opublikował pochlebny tekst na temat inwestycji w tę sieć. Nieinwazyjny, zaznaczmy, ale też niewiele miał wspólnego z tekstem dziennikarskim.

I pewnie sprawa przepadłaby niezauważona, gdyby Etno z podobną propozycją nie uderzyło do naczelnego konkurencyjnego bloga - Grupy Antyweb.pl. Grzegorz Marczak w swoim tekście opisuje nietypową propozycję, jaką otrzymał.
Grzegorz Marczak
Redaktor naczelny antyweb.pl

[...] ktoś oferował mi udziały w spółce prowadzącej kawiarnie za serię artykułów na temat tejże spółki. W zamian za publikacje oferowano pakiet akcji o wartości 20 tysięcy złotych. Pakiet ten mógłbym spieniężyć w momencie wejścia spółki na giełdę lub oczywiście trzymać dalej. Spółka miała też ogłosić mnie jako akcjonariusza Etno Cafe. Czytaj więcej

Dalej wspomina, że owszem, propozycja była kusząca, inwestowanie bez wykładania własnych pieniędzy brzmi ciekawie, ostatecznie jednak się na to nie zdecydował. Grzegorz zachował się pragmatycznie, przyznając, że nie rozumie biznesu gastronomicznego, a jak się czegoś nie rozumie, to się w to nie inwestuje.


Idźmy dalej, bo oliwy do ognia dolała dziennikarka Business Insidera, Jagoda Fryc. W swoim artykule opisuje dwie skrajne postawy naczelnych influencerów technologicznych mediów, dorzucając stanowisko samego Etno Cafe.

W skrócie, Etno owszem, płaciło za kampanie informacyjne, ale nie naganianie do inwestowania. I w porządku. Sieć przyznała też, że oferowała możliwość pozyskania akcji blogerom, ale jako opcję dobrowolną. Znów, formalnie rzecz biorąc, nie ma w tym nic złego. Co najwyżej cienistego, ale to inna sprawa.

"To nie jest rekomendacja inwestycyjna"
To o co ta cała awantura? Wracamy do tekstu Przemysława Pająka, przewijamy do komentarzy i widzimy taką notkę.
Zaznaczmy, że pojawiła się dopiero kilka dni po publikacji pierwotnego artykułu. Autor przyznał, że otrzymał wynagrodzenie za użyczenie swojego nazwiska w kampanii informacyjnej. Nic w tym zdrożnego. Część pieniędzy zainwestował w akcje, jego kasa, jego prawo.

Ale czytając dalej, coś zaczyna zgrzytać w zębach. Artykuł nie był oznaczony jako sponsorowany, autor przekonuje, że jest artykułem redakcyjnym - a więc pisanym w zgodzie z warsztatem i etyką dziennikarza, która - tak właśnie, obowiązuje też blogerów.

Plażo, proszę
Nawet, jeśli istotnie wynagrodzenie dla Przemysława Pająka czy szerzej Grupy Spidersweb od Etno zaszyto w innych świadczeniach, a za ten konkretny tekst nikt nie zapłacił, to niczego nie zmienia. Ktoś, kto przyjął wynagrodzenie za kampanię, ktoś, kto sam zainwestował w daną firmę i pisze o niej tekst, próbuje wmówić, że podszedł do sprawy bezstronnie?

Aż chce się zacytować hasło popularne z memów, związane z plażą i prośbą. Gdyby artykuł o inwestowaniu w Etno pisał ktokolwiek inny z ekipy Spidersweb, moralna dwuznaczność nie byłaby tak rażąca.

Wreszcie, zostawiając na marginesie moralność, w tekście o inwestowaniu jest zaskakująco niewiele o inwestowaniu.

Zaczyna się od autolansu. Mamy wiele górnolotnych słów, o kawie, o dynamicznym rozwoju, o polskiej marce, ale dobra, brniemy dalej. Konkret pojawia się w trzecim akapicie - ile Etno ma kawiarni (17), ile chce mieć do końca roku (21). Dalej, ile potrzebuje kapitału (5 mln zł), gdzie go zbiera i jak można w tym partycypować. Okej, brniemy dalej, by dowiedzieć się czegoś więcej o spółce. Niestety, dobrnęliśmy do ściany, a raczej komentarzy.

W tekście o inwestowaniu, tekście redakcyjnym, a więc bezstronnym, pisanym przez jednego z inwestorów Etno Cafe, nie ma słowa analizy choćby dotychczasowych wyników spółki. Tak wysokie stężenie absurdu w jednym zdaniu było dotąd domeną wyłącznie świata polityki.

Ale przekaz artykułu jest jasny - inwestycja to cud, miód, malina.

Tu - z kronikarskiego obowiązku - zaznaczmy, że po wybuchu aferki, naczelny SW udzielił krótkiego komentarza, w którym zarzeka się, że jego artykuł nie jest rekomendacją inwestycyjną. Na szczęście nie mam już kawy.

Gdy zerknąć do raportu finansowego z zeszłego roku, cud i miód zastępuje gorzki smak, prawie jakby zbyt długo palonej kawy.

Przychody Etno w 2017 r. - 7,7 mln zł. Strata - 3,2 mln zł. Zadłużenie - niemałe. 10 mln zł zobowiązań krótkoterminowych i 7 mln zł z tytułu emisji obligacji. A przecież Etno, jak wynika z tekstu SW, potrzebuje kapitału do ekspansji. Zestawiając to z zadłużeniem, pojawia się zgrzyt poznawczy.

Wróćmy na chwilę do Business Insidera, gdzie prezes Etno Tomasz Nietubyć wyjaśnia nieścisłości. Powiedział, że metodologia raportu skonsolidowanego nie pozwala uwzględnić całorocznych wyników spółki Hama Trade, którą przyłączono do Etno. - Dlatego też raport prezentuje niecałe 7,7 mln zł obrotu całej grupy, podczas gdy poszczególne spółki miały w 2017 r. obrót realny ponad 13,5 mln zł (i to nie między sobą) - cytuje prezesa Business Insider. Całości pikanterii dodaje fakt, że cena emisyjna to 390 zł, co ma dać spółce wartość rynkową 50 mln zł.

Ciekawy niuans wychwycił też autor bloga CoffeePlant. Mowa o pełnomocnictwie, jakiego inwestor sieci udziela firmie. Przez trzy lata lub do czasu rozpoczęcia obrotu giełdowego, inwestor nie może ich spieniężyć, nie może też głosować nad kierunkiem rozwoju firmy, może za to zostać zmuszony do sprzedaży akcji konkretnemu podmiotowi. Dość niecodzienna praktyka na rynku inwestycyjnym, dla Etno to szalupa ratunkowa, zabezpieczenie jednomyślności inwestorów lub sprzedaży firmy większemu inwestorowi. Tego w tekście SW nie przeczytamy.

To co? Inwestować? Nie inwestować? Jak chcecie, to wasze pieniądze, Etno przedstawiło liczby w memorandum, liczby te podlegały audytowi. Na ich podstawie można podjąć decyzję.

To nie jest tekst inwestycyjny, ale jest tekstem redakcyjnym. Nie mówię, że oferta jest zła czy dobra. Nie mnie oceniać. Tekst redakcyjny ma przedstawić obraz czegoś. Dziennikarz nie jest od tego, by mówić czytelnikowi, że coś jest zielone albo niebieskie (wyłączamy tu formę felietonów). Dziennikarz ma czytelnikowi opisać kolor, a ten, w zgodzie z własnym przekonaniem i intelektem, sam go zinterpretuje, nawet jeśli wyjdzie mu, że to kolor czerwony.

Krytykując pośrednio warsztat jednego artykułu, muszę w tym miejscu uznać wyższość jego autora. Nie zdołałem wymyślić tak dobrej puenty, jak on. Oddajmy mu więc głos.
Przemysław Pająk
Redaktor naczelny Grupy Spidersweb.pl

Kocham dobrą kawę, uwielbiam też klimat dobrej kawiarni. Mam przy okazji przeczucie, że Polskę dopiero czeka kawowy bum, więc dla mnie inwestycja w Etno Cafe brzmi jak absolutny strzał w dziesiątkę. Dezycję o inwestycji ułatwił mi także fakt, iż to projekt polski, a ja lubię wspierać Polaków – tak odpowiedziałem na ich prośbę: „Przemku, napisz nam kilka słów nt. Twojej inwestycji do informacji prasowej, którą chcemy wysłać do mediów”. Czytaj więcej

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Geoblokowaniem nazywane są praktyki polegające na blokowaniu dostępu do stron internetowych lub przekierowywania na strony przewidziane dla danego rynku ze względu na przynależność państwową odwiedzającego. Takie praktyki uznawane są za dyskryminujące...

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.