
Reklama.
Z badań przeprowadzonych Paula Barreirę z Uniwersytetu Harvarda wynika, że idąc na kierunki ekonomiczne na jednej z uczelni w USA trzeba mieć się na baczności. To zdecydowanie najbardziej depresyjny kierunek studiów.
Naukowiec na przełomie 2017 i 2018 roku wziął pod lupę doktorantów z Uniwersytetu Columbia, Uniwersytetu Harvarda, Uniwersytetu Michigan, Instytutu Technologii w Massachusetts (MIT), Princeton, Uniwersytetu Kalifornijski w Berkeley i w San Diego oraz Yale.
Okazało się, że wśród uczestników studiów doktoranckich na kierunkach ekonomicznych średnia zapadalność na depresję wyniosła aż 18 proc – opisuje „Bankier”. To trzy razy więcej niż u reszty Amerykanów (5,6 proc.) i pięć razy więcej niż wynosi średnia dla grupy wiekowej 25-34 lata (ok. 3,4 proc.), do której zazwyczaj zaliczają się uczestnicy studiów doktoranckich.
Przyczyny depresji
Na co narzekali przebadani studenci? Z wywiadów z nimi wyłania się obraz osób cierpiących na samotność. Doktoranci uważali się za osoby, którym brak towarzystwa doskwiera bardziej, niż niejednemu amerykańskiemu emerytowi.
Na co narzekali przebadani studenci? Z wywiadów z nimi wyłania się obraz osób cierpiących na samotność. Doktoranci uważali się za osoby, którym brak towarzystwa doskwiera bardziej, niż niejednemu amerykańskiemu emerytowi.
Sen z powiek spędzał im również brak postępów w pracy naukowej a także niepewna sytuacja zawodowa po obronie doktoratu.
Depresja w Polsce
Odsetek studentów ekonomii chorujących na depresje jest wyższy także niż średnia dla Polski. Z niedawnego sondażu CBOS wynika, że ta choroba dotknęła ok. 10 proc. naszych rodaków. Polacy jako przyczynę wskazują, poza samotnością, także długotrwały stres i szybkie tempo życia.
Odsetek studentów ekonomii chorujących na depresje jest wyższy także niż średnia dla Polski. Z niedawnego sondażu CBOS wynika, że ta choroba dotknęła ok. 10 proc. naszych rodaków. Polacy jako przyczynę wskazują, poza samotnością, także długotrwały stres i szybkie tempo życia.