Janusz Śniadek, przedstawiciel wnioskodawców nowelizacji. Część postulatów związków zawodowych została w nowelizacji puszczona mimo uszu.
Janusz Śniadek, przedstawiciel wnioskodawców nowelizacji. Część postulatów związków zawodowych została w nowelizacji puszczona mimo uszu. Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Długo wyczekiwana przez związkowców nowelizacja ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę i święta oraz w niektóre inne dni ma łagodniejszy charakter niż postulowali to związkowcy. Najmocniejszy cios – zgodnie z przewidywaniami – otrzymają te sklepy, które były otwarte ze względu na status placówki pocztowej. Doprecyzowany został też fragment poświęcony sklepom, w których właściciele stają za ladą.

REKLAMA
W większości zmiany są raczej kosmetyczne. Posłowie postanowili zmienić przede wszystkim artykuł 6 pierwotnej ustawy – zawierający spis tych placówek, które są wyłączone spod zakazu. Chodzi przede wszystkim o ustęp 7: pierwotne brzmienie tego fragmentu to „w placówkach pocztowych w rozumieniu ustawy z dnia 23 listopada 2012 r. – Prawo pocztowe”.
To właśnie na mocy wspomnianych tu przepisów sklepy, np. sieci Żabka, uzyskiwały status placówki pocztowej poprzez umowę z Pocztą Polską. Ustawodawcy postanowili jednak dodać do pierwotnego brzmienia pkt. 7 następujący fragment: „w których przeważająca działalność polega na świadczenia usług pocztowych w rozumieniu tej ustawy”. Symbolicznie rzecz ujmując, jak ktoś sprzedaje więcej parówek niż znaczków pocztowych, zostaje objęty zakazem handlu w niedzielę.
Koniec sprzedaży z burty
Z wcześniejszego punktu (pkt 6) wypadła fraza „wyroby tytoniowe”. Kto bowiem handluje przede wszystkim papierosami, ten mógł pracować w niedzielę, co dotyczyło w zamyśle m.in. kiosków czy saloników prasowych. W praktyce okazało się, że część przedsiębiorców, którzy mają papierosy w ofercie próbowała przekonywać, że zajmuje się przede wszystkim sprzedażą wyrobów tytoniowych.
W punkcie 14 zamieniono słowa „z burty” na „ze statku rybackiego” – chodzi tu przede wszystkim o handel świeżo złowionymi rybami w portach i na bazarkach. Zmiana jest kosmetyczna – chodzi o to samo, „sprzedaż z burty” to po prostu sprzedaż prowadzona przez rybaków bezpośrednio po powrocie z połowu.
Najboleśniejszy cios otrzymają te sklepy, które korzystały ze statusu placówki pocztowej, prowadząc "normalną" sprzedaż.
Najboleśniejszy cios otrzymają te sklepy, które korzystały ze statusu placówki pocztowej, prowadząc "normalną" sprzedaż. Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Powiększył się też pkt 24 – to taki przepis, który dostosowany jest do potrzeb rolników. Jak uznali twórcy pierwotnej ustawy, od 1 czerwca do 30 września trwa umowny okres wzmożonych prac rolniczych i stosowne firmy handlowe, obsługujące ten sektor powinny być wyłączone spod zakazu. Pierwotnie obejmowało to placówki handlujące maszynami rolniczymi i częściami do nich. Teraz uznano, że w każdej takiej placówce handluje się też materiałami eksploatacyjnymi i narzędziami do wymiany części zamiennych – i takowe dopisano do przepisu.
Krewni właścicieli sklepów
Do punktu 32 – gdzie wymieniono placówki handlowe prowadzące skup zebranych plonów, którym pozwolono działać w niedziele – dopisano placówki skupujące rzepak. Poza tym zboża, buraki cukrowe, owoce, warzywa i mleko surowe pozostały bez zmian.
Efektem pierwszej z wymienionych zmian, dotyczącej punktu 7, była też zmiana ustępu 2 (precyzuje się w nim pojęcie „przeważającej działalności”).
Tu dochodzimy do drugiej istotnej zmiany w nowelizacji. Posłowie dopisali bowiem do pierwszego artykułu starej ustawy dwa nowe ustępy: 3 i 4. Pierwszy z nich to „przedsiębiorca będący osobą fizyczną, przy prowadzeniu handlu w placówce handlowej (…) może korzystać z nieodpłatnej pomocy małżonka, dzieci własnych, dzieci małżonka, dzieci przysposobionych, rodziców, macochy i ojczyma”.
Drugi zastrzega jednak, że osoby te „nie mogą być pracownikami lub zatrudnionymi (…) w placówce handlowej lub w placówkach handlowych u przedsiębiorcy (…).”
Otwiera to – wcześniej niedoprecyzowaną jasno – możliwość, by w sklepie prowadzonym wyłącznie przez jego właściciela pojawiały się osoby należące do rodziny i wykonywały na rzecz sklepu prace pomocnicze. Rzecz jasna – nieodpłatnie. Oznacza to również, że jeżeli przedsiębiorca posiada kilka sklepów, krewni mogą pomagać wyłącznie w tym jednym, który obsługuje on osobiście. Pozostałe powinny być zamknięte.