
Po latach zaklinania rzeczywistości Ministerstwo Środowiska przyznaje, że Polacy nie mają płuc z żelaza, a informacje o zagrożeniu z powodu nadmiaru zanieczyszczeń powietrza powinny trafiać do nas szybciej i częściej – pisze czwartkowy „Dziennik Gazeta Prawna”. „DGP” dotarł do pisma wiceministra środowiska na ten temat.
REKLAMA
List wiceministrów
Choć wielokrotne badania alarmowały, że Polska jest jednym z największych trucicieli smogiem w UE, polskie progi ogłaszania alarmu smogowego wciąż są najłagodniejsze w Europie. Polski rząd dotychczas uważał, że mechanizmy informowania o zanieczyszczeniu powietrza ustalone 6 lat temu są wystarczające. Jednak w końcu ktoś „z góry” przyznał, że niekoniecznie.
Choć wielokrotne badania alarmowały, że Polska jest jednym z największych trucicieli smogiem w UE, polskie progi ogłaszania alarmu smogowego wciąż są najłagodniejsze w Europie. Polski rząd dotychczas uważał, że mechanizmy informowania o zanieczyszczeniu powietrza ustalone 6 lat temu są wystarczające. Jednak w końcu ktoś „z góry” przyznał, że niekoniecznie.
Dziennik dotarł do listu, który wysłał wiceminister środowiska Sławomir Mazurek do wiceministra zdrowia Zbigniewa Króla. Wynika z niego, że nasze normy zanieczyszczenia powietrza (300 µg/m3 na poziom alarmowy i 200 µg/m3 na poziom informowania) rzeczywiście są za wysokie.
– Resort środowiska jest gotowy do podjęcia prac legislacyjnych zmierzających do określenia nowego, zaostrzonego poziomu alarmowego i informowania dla pyłu zawieszonego PM10 – widnieje w piśmie.
Cztery miesiące alarmu smogowego
Z listu wynika również, że resort środowiska zlecił analizę, która wykazała, ile dni w zeszłym roku utrzymywałby się w Polsce stan alarmowy, gdyby obowiązywały u nas czeskie lub francuskie standardy informowania.
Z listu wynika również, że resort środowiska zlecił analizę, która wykazała, ile dni w zeszłym roku utrzymywałby się w Polsce stan alarmowy, gdyby obowiązywały u nas czeskie lub francuskie standardy informowania.
Wyniki okazały się szokujące. Wyszło na jaw, że gdyby przyjąć poziomy obowiązujące w Czechach, alarm smogowy utrzymywałby się przez 55 dni. W przypadku norm francuskich taki stan trwałby ponad 130 dni.
Tymczasem w zeszłym roku, zgodnie z polskimi standardami, alarm smogowy w Krakowie ogłoszono tylko dwa razy, w Katowicach raz, a w Warszawie ani razu.
Polacy zbyt przyzwyczają się do smogu?
W cytowanym przez „DGP” liście nie zabrakło również absurdu. Rządzący wyrażają bowiem obawę, że gdyby w Polsce alarm smogowy trwał częściej, społeczeństwo mogłoby przywyknąć do tego stanu i… przestać reagować.
W cytowanym przez „DGP” liście nie zabrakło również absurdu. Rządzący wyrażają bowiem obawę, że gdyby w Polsce alarm smogowy trwał częściej, społeczeństwo mogłoby przywyknąć do tego stanu i… przestać reagować.
Według ostatniego raportu Narodowego Funduszu Zdrowia z powodu smogu umiera tysiące Polaków rocznie. A jest coraz gorzej - w pierwszym miesiącu 2017 roku liczba zgonów była aż o 23,5 proc. większa niż 12 miesięcy wcześniej.
