
Władze Wiednia wprowadziły pewien czas temu tymczasowy zakaz podwożenia dzieci do jednej ze szkół. Pilotażowy program okazał się ogromnym sukcesem. Zakaz zostanie utrzymany, co więcej, w kolejce ustawiło się kolejnych 20 zainteresowanych placówek.
REKLAMA
Około 20 proc. dzieci w Wiedniu jest podwożonych przez rodziców z domu pod same drzwi szkoły. Jednocześnie około 20 proc. wiedeńskich dzieci ma nadwagę. Władze stolicy Austrii powiązały te dwa fakty i zdecydowały – pora przesiąść się do komunikacji miejskiej, na hulajnogi i rowery. Co nie było takie proste, bo okazało się, że na tych ostatnich nie potrafi jeździć 40 proc. uczniów.
Początkowo plan był wdrażany bardzo ostrożnie. Magistrat zapowiedział, że przed szkołą podstawową Vereinsgasse w 2. Dzielnicy Wiednia między 7.45 a 8.15 zostanie zamknięta ulica, którą można było podjechać pod samą placówkę. Zakaz trwał od 10 września do 2 listopada.
Okazało się, że rodzice zamiast obrzucić włodarzy stekiem wyzwisk… ucieszyli się z takiego rozwiązania.
– Na prośbę rodziców, szkoły oraz władz dzielnicy ulica Vereinsgasse pozostaje ulicą szkolną. Kolejne dwadzieścia szkół już zgłosiło swoje zainteresowanie udziałem w projekcie – pisze „Transport Publiczny”.
Zakaz podwożenia w Polsce?
Zapytania o funkcjonowanie „ulicy Szkolnej” wpłynęły też z innych miast – m.in. Krakowa, Berlina i Montrealu. Jeżeli polskie miasto zdecydowałoby się pójść w stronę Wiednia, musiałoby wprowadzić jednak lekkie modyfikacje. W Austrii dzieci mogą się dostać do szkoły np. za pomocą e-hulajnóg. W Polsce natomiast taki sprzęt nie jest traktowany na tych samych zasadach, co ich napędzany siłą mięśni odpowiednik. W związku z tym nie wolno się nim poruszać po chodnikach czy deptakach.
Zapytania o funkcjonowanie „ulicy Szkolnej” wpłynęły też z innych miast – m.in. Krakowa, Berlina i Montrealu. Jeżeli polskie miasto zdecydowałoby się pójść w stronę Wiednia, musiałoby wprowadzić jednak lekkie modyfikacje. W Austrii dzieci mogą się dostać do szkoły np. za pomocą e-hulajnóg. W Polsce natomiast taki sprzęt nie jest traktowany na tych samych zasadach, co ich napędzany siłą mięśni odpowiednik. W związku z tym nie wolno się nim poruszać po chodnikach czy deptakach.
