Tanie mieszkania do wynajęcia. Oszuści mają nowy, sprytny sposób na wyciągnięcie pieniędzy

Ogłoszenia oszustów są często ilustrowane zdjęciami z zupełnie innych miejsc. Szukając mieszkania do wynajęcia, nie zgadzaj się na załatwienie formalności przez serwis ogłoszeniowy - najpewniej nie zobaczysz ani mieszkania, ani pieniędzy.
Ogłoszenia oszustów są często ilustrowane zdjęciami z zupełnie innych miejsc. Szukając mieszkania do wynajęcia, nie zgadzaj się na załatwienie formalności przez serwis ogłoszeniowy - najpewniej nie zobaczysz ani mieszkania, ani pieniędzy. Fot. INNPoland.pl / Archiwum prywatne
Osoby poszukujące mieszkania do wynajęcia mogą dość łatwo paść ofiarą oszustów. Zwłaszcza, że kanciarze potrafią podszywać się pod znane serwisy, jak na przykład Airbnb. Często tego typu okazje można znaleźć na popularnych serwisach ogłoszeniowych, OLX czy Gumtree.


Przykładem niech będzie ogłoszenie, na które trafiłem jakiś czas temu. Na pierwszy rzut oka kusi ono ceną niższą niż średnia rynkowa. Na tyle, by wzbudzić zainteresowanie bez podejrzeń. Mnie udało znaleźć się mieszkanie w cenie około tysiąca złotych miesięcznie, wliczając w to opłaty. To mniej więcej tyle, ile niektórzy najemcy oczekują za pokój we współdzielonym mieszkaniu. Telefon umieszczony w ogłoszeniu milczy, więc trzeba napisać do właściciela mieszkania.


Pierwszy mail nie budzi podejrzeń. Tak, mieszkanie jest wolne i czeka na najemców. Do wiadomości dołączonych jest kilka zdjęć, pokazujących jego wnętrze. Mieszkanie wygląda na nowe, o wysokim standardzie. W środku - oprócz mebli - sporo wyposażenia.

Właścicielka mieszkania nie mówi niestety po polsku, gdyż od zawsze mieszka w Anglii, a mieszkanie otrzymała w spadku. Z tego powodu nie planuje pojawiać się Polsce, by nas do niego wpuścić. Z tego samego powodu woli skorzystać z pośrednika, który przekaże klucze i pieniądze bez konieczności spotkania w cztery oczy.

Airbnb pomoże wynająć mieszkanie?
Wybór pada na Airbnb, popularny serwis zajmujący się wynajmem mieszkań. Firma ma rzekomo oferować usługę, o nazwie “Airbnb Trust and Saftey Account”. Ma ona działać w ten sposób, że wynajmujący wpłaca na konto Airbnb pieniądze, a wtedy firma dostarcza mu klucze do mieszkania. Do momentu odebrania przez najemcę kluczy, wynajmujący nie otrzyma pieniędzy, co ma zapewnić obu stronom bezpieczeństwo.


Do dokonania transakcji nie trzeba zakładać konta na Airbnb - na mój adres mailowy przychodzi prośba o wpłacenie pieniędzy za kaucję i czynsz na wskazany numer konta. Po dokonaniu przelewu klucze mają zostać dostarczone na podany adres.

Podejrzane zdjęcia z hotelu w Tajlandii
Chwila szukania w internecie wzbudza jednak moje podejrzenia. Okazuje się, że zdjęcia zostały ukradzione ze strony hotelu w Tajlandii. Oczywiście hotel o niczym nie wie. Dlaczego ogłoszenie na OLX zostało napisane po polsku, podczas gdy właścicielka rzekomo nie mówi po polsku, również nie wiadomo.

Sama usługa, rzekomo prowadzona przez Airbnb, również nie istnieje nigdzie na stronie firmy. Sam mail, pochodzący rzekomo od Airbnb, wysłany jest z dziwnego adresu w domenie gmail.com. W lewym górnym rogu znajduje się za to logo firmy, kierujące na poprawną stronę główną serwisu.

– Te strony nie mają nic wspólnego z Airbnb – mówi Elle Wye z biura prasowego Airbnb w rozmowie z INNPoland.pl. – Zachęcamy użytkowników do zgłaszania takich oszustw na naszej stronie. Współpracujemy z naszymi partnerami, by usuwać na bieżąco tego typu strony – dodaje. Wye informuje mnie także, że nie powinienem dokonywać płatności poza serwisem, ponieważ może to być niebezpieczne.

Kiedy piszę do właścicielki mieszkania z wątpliwościami, ta milknie, nie odpowiadając na żadnego z moich kilku maili. Prawdopodobnie tak samo zamilkłaby, gdybym zdecydował się wpłacić pieniądze.

Zostałem oszukany, co zrobić?
Co może zrobić oszukana osoba? Jeśli szybko zorientuje się, że padła ofiarą oszustwa, może zadzwonić do swojego banku z prośbą o anulowanie przelewu - jeśli ten nie został jeszcze wysłany do odbiorcy. Przelewy wykonywane są w dniach roboczych, więc przelew wysłany w piątek znacznie łatwiej anulować niż ten poniedziałkowy.

Jeśli przelewu nie udało się odzyskać, trzeba zgłosić oszustwo na policję lub prokuraturę. Ta druga opcja jest zdecydowanie łatwiejsza - doradza serwis Zaufana Trzecia Strona. Osoby zgłaszające oszustwa często są przez policjantów zbywane.

W przypadku oszustwa trudno bowiem wykryć sprawcę, co przekłada się na zaniżone statystyki. Co więcej, nie trzeba pojawiać się w prokuraturze, wystarczy zawiadomienie listowne. Policja wymaga osobistego stawienia się w jednostce oraz podpisania zawiadomienia o zgłoszeniu przestępstwa.

Ile takich oszustw pojawia się w serwisach ogłoszeniowych? – Takich zgłoszeń mamy niewiele, a jeśli już, są to zgłoszenia o próbie dokonania takiego wyłudzenia, a nie o tym, że ktoś padł ofiarą takiego oszustwa – wyjaśnia Paulina Rezner z OLX. – Oczywiście wszystkie takie zgłoszenia sprawdzamy i blokujemy – dodaje.

Jakie są szanse na odzyskanie pieniędzy?
Niewielkie. Oszuści nauczyli się zakładać konta na podstawione osoby lub na skradzione dokumenty, przez co namierzenie realnych sprawców oszustwa staje się znacznie trudniejsze. Stąd olx zachęca, by nie przelewać pieniędzy z góry.

Warto też zwrócić zachować szczególną ostrożność w przypadku ofert wynajmu, które są niższe od średnich cen w danej okolicy. Możliwe, że trafiamy właśnie na okazję, gdzie właścicielowi zależy na czasie, a możliwe, że trafiamy na oszusta. Warto więc dopytać o możliwość osobistego obejrzenia mieszkania przed jakąkolwiek wpłatą - to pozwoli upewnić się, że mieszkanie rzeczywiście istnieje i że rzeczywiście chcemy w nim zamieszkać.
– Przy kontakcie mailowym czy telefonicznym z ogłoszeniodawcą pod żadnym pozorem nie udostępniamy danych osobowych innych niż konieczne! Nie wysyłamy skanów dokumentów, nie podajemy PESELu, adresu zamieszkania, daty urodzenia. Nie udostępniamy numeru konta – dodaje Rezner. To pozwoli uniknąć kradzieży tożsamości, przy pomocy której oszuści będą mogli dokonywać kolejnych przestępstw.

Dodatkowo naszą czujność powinno wzbudzić, jeśli komunikacja odbywa się poza portalem ogłoszeniowym, a numer konta wysyłany jest na maila czy SMSem. Warto sprawdzić w sieci numer telefonu, adres mailowy czy numer konta podany w komunikacji - często znajdziemy go wraz z informacją, że został użyty przy próbie oszustwa.

Warto również sprawdzać linki przesyłane w ogłoszeniach. Oszuści potrafią bowiem przygotować strony internetowe łudząco podobne do znanych serwisów. Do tej pory wykorzystywali je, by oferować kody rabatowe na elektronikę, jednak nie można wykluczyć, że pojawią się one w innych rodzajach oszustw.