Asystent Google po polsku na starszym telefonie. Z tym miał największe problemy

Korzystanie z telefonu przy pomocy komend głosowych zamiast dotykania palcem ekranu? Rynek aplikacji, które to umożliwiają rośnie
Korzystanie z telefonu przy pomocy komend głosowych zamiast dotykania palcem ekranu? Rynek aplikacji, które to umożliwiają rośnie Jakub Malik / Agencja Gazeta
Zamówi jedzenie do domu, sprawdzi pogodę i wyznaczy trasę do domu. I to wszystko po polsku. Tak reklamuje asystenta głosowego Google. Jednak kilkanaście minut testu na słabszym telefonie pokazuje, że nie każdy będzie tą usługą zachwycony.


Zdaniem wielu ekspertów w branży, rozmowa jest znacznie bardziej naturalnym sposobem komunikacji niż klikanie na ekranie telefonu. Zwłaszcza osoby starsze mogą łatwiej przekonać się do technologii rozmawiając z nią, niż ucząc się od nowa, co gdzie nacisnąć.


Na potrzeby osób, które chciałyby porozmawiać ze swoim telefonem po polsku odpowiedziała firma Google, wprowadzając do naszego kraju głosowego asystenta w języku polskim. Ta aplikacja ma pomagać nam w codziennych działaniach, odpowiadając na nasze pytania.

W tej chwili asystent działa na smartfonach, tabletach i słuchawkach. Możemy więc zapomnieć o komunikowaniu się z inteligentnym głośnikiem w domu czy innymi urządzeniami podłączonymi do sieci. Urządzenia od Apple dostaną odrębną aplikacje dla asystenta, urządzenia z Androidem mają obsługiwać go natywnie. Wystarczy mieć Androida w wyższej wersji niż 5.0 i ponad 1,5 GB pamięci.


Jak działa asystent Google na telefonie z 2015 roku?
Postanowiłem więc sprawdzić, jak asystent działa na telefonie Huawei P8 lite, który polską premierę miał w 2015 roku. To dość budżetowy telefon, jednak w tej chwili nadal działa całkiem poprawnie. W teorii powinien on bez problemów obsłużyć aplikację - Android 6.0 na pokładzie i 2GB pamięci RAM to więcej niż minimalne wymagania.

I na początku komendy głosowe działają całkiem nieźle. Jestem w stanie głosowo wybrać numer, włączyć Spotify i wybrać wykonawcę (jednak już przycisk play trzeba wcisnąć ręcznie) i sprawdzić pogodę na kolejne dni. Więcej niż oczekiwałem - mówiłem pełnymi zdaniami, a do sprawdzenia pogody wybrałem niewielką, podwarszawską miejscowość.
Na plus trzeba także zaliczyć głos asystenta - miły, męski, o dość przyjemnej barwie. W sieci pojawiły się już komentarze, że użytkownicy woleliby dostać więcej opcji modyfikacji głosów, na przykład o głosy kobiece.

Czego nie rozumie asystent Google?
Jednak im dalej w pytania, tym bardziej aplikacja zaczęła się plątać w zeznaniach. Trudno mi określić, czy to ja mówię niewyraźnie, czy to asystent ma problem, jednak wysyłanie smsa było drogą przez mękę. Asystent nie był w stanie poprawnie zinterpretować moich słów i kilkukrotnie musiałem poprawiać swoją wiadomość.
Problem był też z dodaniem nowego terminu do kalendarza - musiałem dostosować swoje zapytanie do potrzeb asystenta, ponieważ jeśli zapomniałem o jakiejś informacji - na przykład o tytule spotkania, musiałem dodać go ręcznie.

Dodatkowo raz na kilka pytań, asystent zawieszał się i nie był w stanie zapisać nawet pytania. Nie udało mi się go zmusić do zaśpiewania piosenki czy opowiedzenia żartu. Oczywiście pamiętać trzeba, że w przypadku problemów z połączeniem sieciowym, nie tak przecież rzadkich w Polsce, asystent nie będzie działać.

Nie wszystkie aplikacje oczywiście będą działały. Jeśli asystent nie obsługuje np. Ubera, wyświetli tylko wyniki wyszukiwania Google dla danego zapytania.

Asystent słucha, nawet gdy śpisz
Część użytkowników będzie się także obawiało nie tego, co Google robi, ale tego, czego nie robi. – Dobry asystent pracuje także, kiedy nic do niego nie mówimy i po cichu załatwia nasze sprawy. Już teraz Google zerka do wiadomości przychodzących na pocztę Gmail, znajduje tam np. potwierdzenie rezerwacji lotu i zaznacza jego datę w kalendarzu – mówi INNPoland.pl Andrzej Ogonowski, PR & Brand Manager SMSAPI.

– Możliwe, że gdy wirtualni asystenci przyjmą się na dobre, bez pytania skasują nam reklamowy spam, za to na przykład link z SMS-a z ofertą pasującą do naszego profilu zakupowego z własnej inicjatywy wyświetlą na ekranie telewizora. To wcale nie takie science fiction – dodaje Ogonowski.

Części użytkowników, którzy przyzwyczaili się do obsługiwania telefonu przy pomocy dotykowego ekranu, będzie trudno odzwyczaić się od tego. Zwłaszcza trudno wyobrazić sobie korzystanie z asystenta w pociągu czy tramwaju.

Rynek wirtualnych asystentów będzie rosnąć z roku na rok. Jak donosi firma Grand View Research w 2017 był on wart nieco ponad miliard dolarów, a do 2024 r. wzrośnie o ok. 40 proc. Kawałek tego tortu chcą również zgarnąć Polacy. Przygotowali oni system do głosowego zarządzania inteligentnym domem.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Zrobił aplikację, bo chciał pomóc mamie. Okazała się takim hitem, że rzucił pracę i założył firmę
DZIEJE SIĘ 0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
DZIEJE SIĘ 0 0Przepis PiS-u na bezkarność. Człowiek partii na czele najważniejszego organu kontroli w państwie
BIZNES 0 0Para Polaków zrobiła biznes... na psich głowach. Sprzedają swoje rzeźby na całym świecie
0 0Stoją w kolejkach, kupują buty i sprzedają je drożej. Na parze zarabiają nawet 5 tys. zł