Miliarderzy z Davos są coraz bogatsi. W odróżnieniu od gospodarstw domowych

Wśród zaproszonych na Światowe Forum Ekonomiczne znalazł się jeden z najbogatszych ludzi na świecie, Bill Gates
Wśród zaproszonych na Światowe Forum Ekonomiczne znalazł się jeden z najbogatszych ludzi na świecie, Bill Gates World Economic Forum / Manuel Lopez
Dwunastu miliarderów, którzy w 2009 roku - czasach recesji - uczestniczyli w szczycie w Davos, od tego czasu powiększyło swoje majątki o 155 proc. W tym czasie dochody gospodarstw domowych pozostały niezmienione - informują analitycy Bloomberga.


Ostatnie dziesięć lat to okres, w którym gospodarki podnosiły się po upadku banku Lehmnan Brothers, bank szwajcarski uwolnił kurs franka, do władzy doszedł Donald Trump, a Wielka Brytania rozpoczęła procedurę Brexitu.

Jak się jednak okazuje, na 12 miliarderów, którzy w 2009 uczestniczyli w Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, te wydarzenia nie miały negatywnego wpływu - donosi Bloomberg. Stephen Schwarzman sześciokrotnie zwiększył swój majątek, Jamie Dimon trzykrotnie, a David Rubenstein dwukrotnie.

Kto miał pieniądze, ma ich jeszcze więcej
Łącznie majątki miliarderów wzrosły o 175 miliardów dolarów, podczas gdy dochody większości amerykańskich gospodarstw domowych pozostały bez zmian. Raporty firm UBS and PwC szacują, że w latach 2009-2017 majątek najbogatszych osób zwiększył się z 3,4 do 8,9 mld dolarów. Z kolei badania organizacji Oxfam pokazują, że 26 najbogatszych osób ma tyle samo, co 3,8 miliarda najbiedniejszych.


Jak twierdzą analitycy przepytani przez Bloomberga, żeby zarobić po kryzysie trzeba było mieć... pieniądze. Wszystko przez politykę banków centralnych, które utrzymywały rekordowo niskie stopy procentowe i realizowały politykę skupu obligacji. To wpłynęło na rosnące ceny akcji i innych aktywów, na których zarabiali najbogatsi.

Miliarderzy patrzą w przyszłość z optymizmem
Tegoroczne forum jest najpopularniejszym spotkaniem jak do tej pory. Miliarderzy patrzą w przyszłość z optymizmem. Dziesięć lat temu uczestnicy forum podsumowywali je jako "najbardziej depresyjne w historii".

I nie przeszkadza im fakt, że podczas części wystąpień podkreśla się, jak nierówności społeczne mogą być przyczyną kolejnego kryzysu. Zwłaszcza, że sytuacja wygląda podobnie jak w 2008 - spadają ceny ropy, a ceny akcji osiągają dawno niewidziane minima. W tle zaś majaczy widmo wojny handlowej z Chinami, nieznane skutki Brexitu oraz paraliż amerykańskiej administracji, związany z nieuchwaleniem budżetu.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Zrobił aplikację, bo chciał pomóc mamie. Okazała się takim hitem, że rzucił pracę i założył firmę
DZIEJE SIĘ 0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
DZIEJE SIĘ 0 0Przepis PiS-u na bezkarność. Człowiek partii na czele najważniejszego organu kontroli w państwie
BIZNES 0 0Para Polaków zrobiła biznes... na psich głowach. Sprzedają swoje rzeźby na całym świecie
0 0Stoją w kolejkach, kupują buty i sprzedają je drożej. Na parze zarabiają nawet 5 tys. zł