Złota kura dostała zadyszki. Cena w górę, sprzedaż iPhone'ów w dół

Apple zanotował solidne wyniki finansowe za ostatni kwartał kalendarzowy roku 2018. Niepokojący jest jednak spory spadek w segmencie iPhone'ów.
Apple zanotował solidne wyniki finansowe za ostatni kwartał kalendarzowy roku 2018. Niepokojący jest jednak spory spadek w segmencie iPhone'ów. Fot. Jenifer Chen / Flickr.com / Public Domain
Stało się, to co musiało się stać. Apple pochwalił się wynikami finansowymi za ostatni kwartał, a te - jak zwykle - są wręcz kosmiczne. Jednak na tej złotej maszynie pojawiła się skaza. W segmencie iPhone'ów zanotowano duży spadek. Apple wyczuł pismo nosem, zatem - by uniknąć trudnych pytań inwestorów, przestał raportować dokładną sprzedaż smartfonów, chwali się jedynie finansami.


Apple, jak przyzwyczaił inwestorów - wypracował imponujące wyniki finansowe. Takie, za które świat biznesu dałby się pokroić. Jednak główny motor napędowy finansów firmy - iPhone'y - zaliczył znaczną obsuwę. Omawiamy wyniki za ostatni kwartał roku kalendarzowego 2018 r. (pierwszy kwartał fiskalny 2019 w rozumieniu Apple). A więc najgorętszy okres w roku, także dla sprzedawców elektroniki. Historycznie w ostatnim kwartale Apple i inni producenci raportowali znaczne wzrosty w porównaniu do innych kwartałów danego roku.


Przychód Apple ze świątecznego kwartału, wyniósł 84,3 mld dol., o 5 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2017 r. To też zauważalna różnica pomiędzy wcześniejszymi prognozami firmy - Apple spodziewał się przychodu rzędu 89-93 mld dol.

Świetnie wyniki, niepokojący spadek w iPhone'ach
Zysk netto w omawianym okresie to 19,9 mld dol., w tej pozycji także mamy delikatny zjazd. Największe zainteresowanie budzi kondycja iPhone'ów. I tu mamy spadek przychodów o 15 proc. iPhone'y to największy motor napędowy finansów Apple. Za to lepiej poradziły sobie inne kategorie - iPady na lekkim wzroście, podobnie Maki, szczególnie przyjemne dla oka są wzrosty w kategorii usług oraz miksu smartwatchy, przystawek telewizyjnych czy akcesoriów.


Co ciekawe, firma w listopadzie zmieniła zasady publikacji wyników finansowych. Kiedyś podawała sprzedaż poszczególnych urządzeń co do sztuki, teraz jedynie sprzedaż netto, w tym przypadku niecałe 52 mld dol.. Analitycy giełdowi odebrali to, jak się okazuje - słusznie - jako zapowiedź spowolnienia.


Apple zaraportował, że baza wciąż aktywnych urządzeń z jego logo, to ponad 1,4 mld. Ponad 900 mln to iPhone'y.

Tim Cook, prezes Apple, winą za sytuację obciąża w dużej mierze rynek chiński. Tam spadek przychodów sięga 30 proc. Po pierwsze, lokalne marki oferują potężne smartfony po znacznie niższej cenie niż Apple. Po drugie, obok obniżającego się popytu w Chinach, rosną koszty produkcji ze względu na wojnę handlową między Chinami a USA. Na marginesie, jeden z chińskich prymusów, firma Oppo, debiutuje z końcem stycznia w Polsce.

Jednak to nie wszystko. W niższej sprzedaży odbija się zmiana polityki cenowej. Mieliśmy okres świąteczny, tradycyjnie doping dla handlu, oraz pierwszy kwartał, w którym w sprzedaży były wszystkie modele iPhone'ów z 2018 r. Te, wycenione w okolicach tysiąca dolarów i więcej, stanowią poważną barierę kosztową. Wzrosła marża na telefonie, jednak w ogólnym rozrachunku dynamika wyhamowała.

Prezes Apple stara się na różne sposoby skłonić użytkowników do częstszej przesiadki na nowe modele. Jednym z nich są różne metody finansowania zakupów, jakie oferuje firma swoim klientom w USA. Odsetek osób zwlekających z przesiadką na nowe urządzenie, co oczywiste, zwiększył się wraz z rosnącą ceną nowych modeli.