Nie ma znaczenia, czy ktoś to czyta. Prawicowa prasa dostaje od państwa miliony złotych

Fundacja założona przez Tomasza Sakiewicza dostała 7,2 mln zł na projekt. Nie ma znaczenia, że nikt go nie odwiedza
Fundacja założona przez Tomasza Sakiewicza dostała 7,2 mln zł na projekt. Nie ma znaczenia, że nikt go nie odwiedza Foto: Sebastian Adamus / Agencja Gazeta
Jak to możliwe, że dziennik sprzedający 13 tysięcy egzemplarzy swojego nakładu dostaje od spółek Skarbu Państwa zlecenia na publikację reklam na miliony złotych, a tygodnik ze 100 tys. odbiorców nie zarabia na nich ani grosza? Polityka coraz mocniej wkracza na rynek medialny. Z jakim skutkiem?


Do prawicowych mediów, dzielnie wspierających politykę rządu szerokim strumieniem płyną pieniądze z reklam od państwowych spółek. Jednocześnie kondycja różnej maści periodyków chwalących PiS jeszcze nigdy nie była tak słaba.


Czołowy dziennik prawicy – Gazetę Polską Codziennie kupuje obecnie ok. 13 tysięcy osób w całym kraju. Jak to możliwe, że tak niszowe gazety dostają tyle zleceń na reklamy? GPC jest prawdopodobnie największym fenomenem polskiego rynku medialnego. Wydaje go spółka Forum.


Szefem wydawnictwa jest Grzegorz Tomaszewski – kuzyn Jarosława Kaczyńskiego, przewodniczącym rady nadzorczej jest Ryszard Czarnecki, polityk PiS, europoseł. Redaktorem naczelnym jest Tomasz Sakiewicz, prowadzący też Gazetę Polską – to z kolei tygodnik, wydawany formalnie przez inny podmiot.


GPC jest w zasadzie jedynym tzw. konserwatywnym dziennikiem, idącym ramię w ramię z partią Jarosława Kaczyńskiego. I od dawna może liczyć na jej wdzięczność, bo reklamy spółek Skarbu Państwa płyną do niej szerokim strumieniem.

Czytelników nie ma, reklamy są
Smutnym paradoksem jest fakt, że od kilku lat liczba czytelników GPC spada szybciej, niż rosną wpływy z reklam od państwowych firm. Logicznym następstwem spadku czytelnictwa byłby spadek wpływów z reklam – w końcu za inną cenę sprzedaje się reklamę w gazecie o nakładzie 100 tysięcy egzemplarzy, a za inną w piśmie docierającym do 13 tysięcy ludzi.

Oczywiście w grę wchodzi jeszcze poziom odbiorców – pisma wysoce specjalistyczne mogą docierać do wąskiej grupy ludzi, ale bogatych bądź decydujących o dużych budżetach. W tym przypadku mówimy jednak o prasie społeczno-politycznej, sama Gazeta Polska Codziennie jest po prostu tabloidem.

Jeszcze w 2015 roku GPC dostała od spółek Skarbu Państwa zlecenia na reklamy o cennikowej wartości 200 tysięcy złotych. W 2016 roku zrobiły się z tego 4 miliony, co oznacza wzrost o 1900 procent.

Czytelnicy są, reklam nie ma
Do bardzo podobnych wniosków dotyczących reklam państwowych firm w prawicowych mediach doszła Najwyższa Izba Kontroli. Jej inspektorzy badali wydatki na reklamę wybranych 19 spółek SP i Polskiej Fundacji Narodowej (Kantar Media analizuje większą grupę spółek). Okazało się, że w latach 2015-2017 mocno ograniczyły one nakłady reklamowe w stacjach TVN i tytułach prasowych Agory, a zwiększyły w kanałach Telewizji Polskiej i Polsatu, Polskim Radiu oraz „Sieciach” i „Gazecie Polskiej Codziennie”.

Analizowane spółki państwowe jeszcze w 2015 roku wydały 1,1 mln zł na reklamy w tytułach prasowych Agory (przede wszystkim „Gazecie Wyborczej”), natomiast w 2016 roku i pierwszej połowie 2017 r. w ogóle się tam nie promowały.

Reklamy tych podmiotów w 2016 roku pojawiły się natomiast w pismach Fratrii (to wydawca tygodnika „Sieci”) oraz „Gazecie Polskiej Codziennie” (wydawanej przez spółkę Forum). Ten pierwszy wydawca zarobił dzięki temu 0,8 mln zł w 2016 roku i 0,3 mln zł w pierwszej połowie 2017 r., a ten drugi - 0,9 mln zł w 2016 roku – piszą WirtualneMedia.pl.

Co ciekawe, na ostrym cenzurowanym jest tygodnik "Polityka", który utrzymuje bardzo wysoki nakład ok. 100 tysięcy egzemplarzy przez większą część 2018 roku nie dostał od państwowych spółek ani jednego zlecenia na reklamę.