Rząd zrezygnował z testu przedsiębiorcy. Fiskus nadal może jednak zabrać się za samozatrudnionych

Minister Emilewicz już kilka razy tłumaczyła się z testu przedsiębiorcy
Minister Emilewicz już kilka razy tłumaczyła się z testu przedsiębiorcy Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Rząd rezygnuje z testu przedsiębiorcy. Problem w tym, że to nie zmienia niczego w statusie osób samozatrudnionych. Wciąż w tej chwili istnieją bowiem przepisy, które pozwalają fiskusowi na wzięcie pod lupę osób, które zdecydowały się na przejście na samozatrudnienie, by zaoszczędzić na podatkach.


Z ekspertami rozmawiał portal money.pl. Ich zdaniem już w tej chwili fiskus ma prawo sprawdzić, czy osoba prowadząca działalność gospodarczą nie robi tego w sposób fikcyjny - na przykład czy przedsiębiorca nie działa w miejscu i czasie wyznaczonym przez kontrahenta.


Poza tym ma też prawo sprawdzić, czy osoba samozatrudniona ponosi jakiekolwiek ryzyko związane z działalnością. Ryzyko bowiem jest podstawą działalności gospodarczej, a jeśli samozatrudnienie zastępuje umowę o pracę, najczęściej przenoszone jest na "pracodawcę".


Dla wielu osób zamiana samozatrudnienia na umowę o pracę oznaczałaby nie tylko wyższą, 32-procentową stawkę podatku, ale także wyższe składki na ZUS. Co więcej, obie instytucje mają prawo zażądać składek za okres ostatnich pięciu lat, jeśli uda się udowodnić, że prowadzona działalność miała charakter fikcyjny.


Kontrahenci też będą mieli problemy
Problem będą mieć nie tylko osoby samozatrudnione, ale też osoby, które były ich kontrahentami. W momencie stwierdzenia fikcyjnej działalności, wszystkie faktury stają się bowiem puste. Kontrahenci tracą wówczas prawo do odliczenia VAT-u i muszą złożyć korektę rozliczenia tego podatku.

Pomysł rządu na stworzenie tzw. testu przedsiębiorcy, o którym pisaliśmy w INNPoland.pl już nieraz, od początku istnienia wzbudzał wiele kontrowersji w środowisku biznesowym. Projekt sprawdzania, czy prowadzący działalność gospodarczą Polacy rzeczywiście są przedsiębiorcami, był wszechstronnie krytykowany za niezgodność z Konstytucją biznesu.

Rząd plącze się w zeznaniach
Członkowie gabinetu Mateusza Morawieckiego gubią się w zeznaniach. Jako pierwszy o pomyśle sprawdzania, czy dana osoba jest faktycznie przedsiębiorcą, czy jednak pracownikiem wypchniętym na samozatrudnienie, wspomniał jeden z dyrektorów resortu finansów. Samo ministerstwo odcięło się od tej idei, ale potem okazało się, że tak jakby nie do końca.

Problem wypychania na samozatrudnienie jednak istnieje. W efekcie pomiędzy dwoma osobami robiącymi dokładnie to samo, pojawiają się spore różnice w zarobkach, płaconych podatkach i składkach, ale i świadczeniach, jakie mogą otrzymać.