Coraz więcej protestów. Rządowa aplikacja może być przyczyną unieważnienia wyborów

Aplikacja nie potwierdza tożsamości i komisja nie powinna dopuszczać do głosowania po okazaniu ekranu smartfona - uważają niektórzy prawnicy
Aplikacja nie potwierdza tożsamości i komisja nie powinna dopuszczać do głosowania po okazaniu ekranu smartfona - uważają niektórzy prawnicy Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta
W ostatnich wyborach do europarlamentu można było głosować po wylegitymowaniu się dowodem osobistym ze smartfona – za pomocą aplikacji mTożsamość. Zdaniem kilku prawników wybory powinny zostać unieważnione, bo przepisy nie dopuszczają możliwości takiego wylegitymowania się.


Jak działa mTożsamość?
Przypomnijmy, że mTożsamość to oficjalna rządowa aplikacja. Jest powiązana z aktualnymi rejestrami i zaciąga z nich np. dane personalne. Każdy może sobie więc ściągnąć aplikację, powiązać ją ze swoim profilem zaufanym i mieć pod ręką swoje dokumenty.


Na razie nie ma jednak możliwości i prawnych podstaw do ich używania – szczególnie w wyborach. Istnieje aplikacja na smartfony służąca do weryfikacji danych pojawiających się na ekranie telefonu. Nazywa się mWeryfikator, ale członkowie komisji wyborczych nie dysponowali tym narzędziem.


Unieważnienie wyborów do PE
O problemie z wyborami pisze Rzeczpospolita. Do Państwowej Komisji Wyborczej wpłynęło już ponad 20 protestów, w tym dotyczące mTożsamości używanej do identyfikacji wyborców w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego. Niedługo przed głosowaniem taką możliwość dopuściła PKW.


Podnoszony jest w nich argument, iż aplikacja wedle zapisów w ustawie nie jest dokumentem potwierdzającym tożsamość. A taki wymóg jest zapisany również w przepisach dotyczących wyborów. Czyli aplikacja nie potwierdza tożsamości i komisja nie powinna dopuszczać do głosowania po okazaniu ekranu smartfona.

– Kodeks wyborczy mówi, że przed przystąpieniem do głosowania wyborca okazuje obwodowej komisji wyborczej dokument umożliwiający stwierdzenie jego tożsamości. A zgodnie z ustawą o informatyzacji, która reguluje aplikację mTożsamość, ta nie jest dokumentem potwierdzającym tożsamość – tłumaczy w rozmowie z "Rzeczpospolitą" dr Paweł Litwiński, adwokat z kancelarii Barta Litwiński.

Kolejną kwestią jest autentyczność danych widocznych na wyświetlaczu. Czysto teoretycznie spreparowanie obrazka z danymi jest dość łatwe – o wiele łatwiejsze od sfałszowania dowodu osobistego.

Reakcja władz na problemy z mTożsamością
– Weryfikacja tożsamości na podstawie usługi mTożsamość jest wiarygodna i bezpieczna – wskazuje biuro prasowe PKW w odpowiedzi na pytanie Rzeczpospolitej. Podobne zdanie wyraził Sąd Najwyższy, uznając, że tożsamość wyborcy może zostać stwierdzona także na podstawie rządowej aplikacji.

Szanse na uznanie protestów dotyczących mTożsamości są więc nikłe. Ale ciekawy jest fakt, że nie wiadomo, ile tak naprawdę osób użyło aplikacji do pobrania kart do głosowania – nikt tego nie policzył.