"Mój prąd" w praktyce. Policzyli, co tak naprawdę zmienią dopłaty od PiS

Jak będą wyglądały dotacje z programu "Mój prąd" w praktyce?
Jak będą wyglądały dotacje z programu "Mój prąd" w praktyce? Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Nowy rządowy program „Mój prąd”, zaprezentowany wczoraj przez premiera Mateusza Morawieckiego, zakłada dofinansowanie do instalacji paneli słonecznych na dachach Polaków. Co w praktyce oznaczają obietnice rządzących?


"Mój prąd" - czy się opłaca?
W ramach „Mojego prądu” polskie rodziny, chętne do zainstalowania paneli fotowoltaicznych w swoich domostwach, będą mogły otrzymać dopłaty maksymalnie do 50 proc. wartości instalacji, ale nie więcej niż 5 tys. złotych.


Jako że budżet programu wyniesie 1 mld złotych, z programu skorzysta 200 tys. beneficjentów. Otrzymają oni maksymalne wartości dotacji, gdyż dzisiejsze ceny instalacji o mocach od 2 do 10 kW (a tylko takie panele obejmie dotacja) kosztują od 10 tys. do 50 tys. zł.

Zwróci się za 7 lat
Minister środowiska Krzysztof Tchórzewski przekonywał również, że dzięki wsparciu rządu inwestycja w panele słoneczne w zależności od danej instalacji zwróci się prosumentowi w ciągu 3 do 5 lat. Jak policzył portal, okres zwrotu z instalacji o mocy 5 kW wynosi 10 lat bez odpisu podatkowego i dotacji. Z odpisem i dotacją rządowego programu skróci się do lat 7.

Pieniądze na dotacje będzie wypłacał Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. O tym, kto dostanie dofinansowanie, będzie decydowała kolejność zgłoszeń. Prosument będzie mógł skorzystać z obowiązującej od początku 2019 r. ulgi w PIT.

"Czyste powietrze" i wymiana pieców
Jednym z ekologicznych programów rządu jest również głośny program „Czyste powietrze”, zakładający wymianę starych pieców i termomodernizację. Według medialnych doniesień rząd miał stracić unijne dotacje, z których mają być przyznawane dofinansowania dla mieszkańców.

Unii nie podobał się sposób przekazywania dofinansowań z programu chętnym na wymianę pieców i termomodernizację. Komisja chciała, by pieniądze były przekazywane za pośrednictwem komercyjnych banków i samorządów. Jednak polski rząd całą kasę chciał pozostawić w rękach Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.

Zaś monopol NFOŚ na unijne dotacje sprawił, że proces przyznawania dofinansowań mieszkańcom jest niesprawny i ociężały. KE wskazuje, że w ciągu roku powinno być podpisanych 400 tys. umów, tymczasem w Polsce w 10 miesięcy od startu programu podpisano ich zaledwie 13,5 tys. Ludzie na decyzje w sprawie dotacji czekają po kilka miesięcy.

Resort środowiska ostatecznie rozwiał doniesienia - program "Czyste powietrze" otrzyma dotacje z UE.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Para Polaków zrobiła biznes... na psich głowach. Sprzedają swoje rzeźby na całym świecie
0 0Stoją w kolejkach, kupują buty i sprzedają je drożej. Na parze zarabiają nawet 5 tys. zł
0 0E-sport w Polsce potrzebuje pracowników. Ale uczelnie nie potrafią ich kształcić
0 0Pływa w syrenim ogonie i uczy tego innych. "Dla syren nie ma górnej granicy wiekowej"
0 0"Piętno głupiej dziewczynki we mnie zostało". Tak po latach czują się ofiary mobbingu