Rząd chce wiedzieć, gdzie jeździsz i za ile. Dane z Ubera i Bolta przejmą służby

Rząd będzie wiedział gdzie i kiedy i jaką trasą jechałeś Uberem oraz ile zapłaciłeś. Po co służbom ta wiedza?
Rząd będzie wiedział gdzie i kiedy i jaką trasą jechałeś Uberem oraz ile zapłaciłeś. Po co służbom ta wiedza? Facebook.com/Uber
Korzystasz z aplikacji transportowych? Może przestaniesz - rząd planuje wprowadzenie przepisów, dzięki którym służby państwowe będą dokładnie wiedziały kiedy, skąd i dokąd oraz za ile jeździliście sobie Uberem, Boltem czy autami innych przewoźników.


"Legalizacja" Ubera
Wraz z upowszechnianiem się aplikacji służących do zamawiania i realizowania przewozów osobowych, pojawiła się potrzeba ich ucywilizowania. Nic dziwnego, że rząd wziął się w końcu za prace nad tymi kwestiami. Mocno dopingowali go taksówkarze, kilka razy blokujący polskie miasta.


Trudno jednak powiedzieć, żeby zyskali to, co sobie zaplanowali. Strajki taksówkarzy odbywały się pod hasłem "zdelegalizować Ubera". W efekcie Uber został... "zalegalizowany". W cudzysłowie, bo wcześniej nie działał nielegalnie, ale po prostu brakowało przepisów regulujących przewozy za pomocą aplikacji. Kierowcy muszą po prostu spełnić zapisane w nowych przepisach wymagania.


Dane o klientach
Problem w tym, że owe wymagania zdają się iść zbyt daleko i dotyczą również pasażerów. W Rządowym Centrum Legislacji możemy znaleźć dokument o nazwie “Projekt rozporządzenia Ministra Cyfryzacji w sprawie aplikacji mobilnej służącej do rozliczania opłaty za przewóz osób”. Stworzono go 10 września i rozesłano do stowarzyszeń taksówkarzy, przewoźników (w tym Ubera) i organizacji przedsiębiorców w celu zaopiniowania.


Projekt jest dostępny publicznie i każdy może go przeczytać. Niektóre punkty rozporządzenia mocno zaskakują. Okazuje się, że przewoźnik korzystający z aplikacji będzie musiał zbierać bardzo dużą ilość danych dotyczących przewozu osób. Będzie to na przykład rejestracja danych pozwalających na "identyfikację przewoźnika, kierowcy oraz innych osób biorących udział w realizacji usługi przewozu” oraz identyfikację klienta. To nie wszystko, bo zostanie zapisana też trasa, czas przejazdu, wysokość opłaty. Ale najciekawszy jest podpunkt, który mówi o tym, że “uprawnione podmioty” będą miały dostęp do tych wszystkich danych “w dowolnym czasie”.

Po co rządowi wiedza o tym, gdzie jeździsz?
Co z tego wynika? Służby państwa będą miały praktycznie nieograniczony dostęp do informacji o tym, kto i kiedy korzystał z Ubera czy Bolta, ile zapłacił i gdzie jechał. Takie restrykcje nie dotyczą taksówkarzy, przewozów autokarowych czy kolejowych. Trzeba jednak pamiętać o tym, że coraz więcej korporacji taksówkowych wypuszcza na rynek swoje własne aplikacje do zamawiania i rozliczania przejazdów, więc skala inwigilacji będzie rosnąć.

Kolejną sprawą jest definicja “uprawnionych podmiotów”. Zostaną one zapewne określone w innych rozporządzeniach bądź ustawach, na razie nie wiadomo więc, kogo rząd zamierza dopuścić do obserwowania tego, jak przemieszczają się obywatele.

Inwigilacja Polaków
Wysłaliśmy do Ministerstwa Cyfryzacji pytanie, skąd w rozporządzeniu wzięły się tak daleko idące możliwości inwigilacji podróżujących obywateli i jakie jest uzasadnienie dla wprowadzenie takich zapisów. Byłby to precedens, bo nie przypominamy sobie innej branży, która na żądanie służb musiałaby praktycznie online udostępniać dane dotyczące podróży wszystkich swoich klientów.

Nawet żądania dotyczące bilingów czy zakładania podsłuchów dotyczą tylko konkretnych osób i są rejestrowane. W przypadku Ubera, Bolta i innych firm przewozowych służby będą mogły - o ile ten przepis zostanie wprowadzony - mieć pełen podgląd na to gdzie jedziemy o 3 w nocy.

Zaskakuje też mizerne tempo prac nad ustawą dotyczącą realizowania przejazdów za pośrednictwem aplikacji. Tzw. lex Uber ma wejść w życie z nowym rokiem, tymczasem przepisy ją precyzujące (jak opisane rozporządzenie) ciągle są w powijakach. Co kilka miesięcy pojawiają się jedynie drobne aktualizacje dokumentów, na razie nikt nie wie, co będzie się działo po 13 października.

Uber w stanowisku przesłanym naszej redakcji zapewnia, że ściśle współpracuje z organami państwa, mając na względzie bezpieczeństwo pasażerów.

– Organy władzy publicznej, które będą miały swobodny dostęp do wszelkich danych dotyczących przejazdów przy użyciu aplikacji Uber, działają w oparciu o obowiązujące prawo. Dostęp do danych odbywa się w przepisanym przez prawo trybie. Ponadto, obowiązująca od dnia 1 stycznia 2020 roku ustawa o transporcie drogowym w art. 27b wprost wskazuje, że pośrednik w przewozie osób będzie obowiązany, poza wspomnianymi już organami ścigania, rozpatrywać wnioski Inspekcji Transportu Drogowego lub Krajowej Administracji Skarbowej o udostępnienie informacji zgromadzonych w rejestrze przekazanych zleceń przewozu osób i ewidencji przedsiębiorców, którymi zleca się przewóz osób – przypomina biuro prasowe Ubera.

Przedstawiciele firmy dodają, że Uber od początku swojej działalności w Polsce jest transparentny. – Transparentność i bezpieczeństwo zarówno pasażerów, jak i kierowców są nadrzędne. Uber, jako jedyna firma przewozowa nie tylko w Polsce, ale i w Europie, posiada specjalną komórkę odpowiedzialną za relacje z policją: LERT (Law Enforcement Response Team). Jej pracownicy to byli funkcjonariusze służb porządkowych, którzy – na wniosek policji – udostępniają wszystkie niezbędne dane dotyczące konkretnego przejazdu. W przypadku sytuacji budzących wątpliwości co do ich zgodności z prawem drogowym czy wypadków, które mogą, ale nie muszą być z udziałem kierowców korzystających z aplikacji Uber, na odpowiednio umotywowane i zgodne z prawem żądanie, informacje są przekazywane odpowiednim organom ścigania w celu wyjaśnienia sprawy – pisze biuro prasowe firmy.

Uber odżegnuje się też od skojarzenia z przekazywaniem danych służbom państwowym.

– Sugestia, jakoby w drodze projektowanego rozporządzenia na pośredników w przewozie osób nakładano obowiązek inwigilacji obywateli, wprowadza czytelnika w błąd. Przykład Ubera, który jako platforma już dziś gromadzi za wyraźną zgodą użytkowników szereg wskazanych w projektowanym rozporządzeniu danych, świadczy jedynie o tym, jak dalece Uber dba o bezpieczeństwo użytkowników, czy to kierowców, czy pasażerów. Dane te gromadzone są nie tylko dla zapewnienia wysokiej jakości usług świadczonych przy użyciu aplikacji, czy też w celu optymalizacji transportu w miastach w ogóle, lecz przede wszystkim, by móc reagować w razie zgłaszanych incydentów lub niepokojących zdarzeń, kogokolwiek by one nie dotyczyły (również osób trzecich biorących udział w ruchu drogowym). Przy założeniu, że przejazdy miałaby cechować daleko idącą anonimowość, nie tylko użytkownicy nie mieliby zagwarantowanego poczucia bezpieczeństwa, lecz także ktokolwiek mający styczność z przejazdem przy użyciu aplikacji Uber nie byłby w stanie dochodzić swoich praw np. w razie wypadku – pisze nam biuro firmy.

Jednocześnie Ministerstwo Cyfryzacji przypomina, że do kontroli zarejestrowanych danych, uprawnione są wybrane podmioty, m.in. Inspekcja Transportu Drogowego, funkcjonariusze Policji, inspektorzy Inspekcji Transportu Drogowego, funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej, funkcjonariusze Straży Granicznej, upoważnieni pracownicy zarządców dróg publicznych, inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy, strażnicy straży gminnych.

– Warto zauważyć, że w zależności od konkretnego przewozu, zakresu danych podlegających kontroli, ustawa szczegółowo określa podmioty i przypadki w których te podmioty mogą podjąć kontrolę przedsiębiorcy wykonującego przewóz drogowy. Są to przepisy ustawowe, których nie może zmieniać przedmiotowe rozporządzenia. Rozporządzenie nie zmienia kręgu podmiotów, które mogą przeprowadzić kontrolę realizowanego przez przedsiębiorcę przewozu drogowego ale ma zapewniać funkcjonalność umożliwiającą gromadzenie danych dotyczących usługi przewozowej oraz możliwość kontroli tych danych przez podmioty uprawnione do kontroli – pisze biuro prasowe MC.

Jego przedstawiciele dodają, że projekt został przekazany do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych związku z tym ostateczny kształt przepisów zostanie dopiero wypracowany.

– Zaproponowany przez MC przepis ma charakter otwartym, decydujący ww. zakresie będzie stanowisko organów uprawnionych do kontroli oraz interesariuszy. Nie jest przepisem, którego celem ma być „inwigilacja” osób korzystających z przewozów a zapewnienie możliwości realizacji zadań organów uprawnionych do kontroli sposobu prowadzenia działalności gospodarczej, która, co należy podkreślić jest działalnością rejestrowaną – pisze biuro prasowe MC.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
DZIEJE SIĘ 0 0Chcesz bojkotować Turcję za agresję na Kurdów? "To dla nich bolesne jak ukąszenia komara"
0 0Geniusz czystego zła. Twórcy "Billions" zrobią serial o niesławnym założycielu Ubera
0 0"Prywatne firmy nie powinny cenzurować polityków". Mark Zuckerberg popiera Twittera
0 0Twój szef cię nienawidzi? Nie musisz się zwalniać. Oto co powinieneś zrobić
0 0Ważny rejestr, o którym mało kto mówi. Jeśli się nie wpiszesz, wlepią ci gigantyczną karę
BIZNES 0 0Wymyślił, że będzie przynosił korpoludkom książki. "Znikają w 5 minut. Ludzie się na nie rzucają"
0 0Oto dziejowa sprawiedliwość. Ofiara naciągnęła na kasę internetowego oszusta
0 0Nie obserwujecie nas jeszcze na Instagramie? Będziecie zaskoczeni, co tam się wyprawia
0 0Tak zachowasz produktywność, gdy pracujesz zdalnie (a tak naprawdę wcale tego nie chcesz)