
Reklama.
Zanim James Lovell, John Swigert i Fred Haise – astronauci tworzący załogę feralnej misji Apollo 13 – mogli zobaczyć drugą stronę Księżyca, przez osiem minut pogrążeni byli w całkowitych ciemnościach: od chwili, w której za horyzontem zniknęła Ziemia do momentu, w którym z drugiej strony wzeszło Słońce.
Ich oczom ukazała się przeorana kraterami powierzchnia, normalnie ukryta jest przed wzrokiem mieszkańców Ziemi. W trakcie całego manewru astronauci nie mieli kontaktu z bazą w Houston, po przeciwległej stronie naszego satelity nie da się bowiem odbierać sygnałów radiowych z Ziemi.
Astronauci lecieli po tzw. trajektorii swobodnego powrotu, pozwalającej zawrócić na Ziemię bez wykorzystania systemów napędowych statku, wykorzystując jedynie siłę grawitacji Księżyca.
Daleka strona Księżyca
Lovell, Swigert i Haise nie byli pierwszymi ludźmi, którzy na własne oczy zobaczyli "ciemną stronę Księżyca" – ten honor należy do uczestników misji Apollo 8 z 1968 r. Pierwsze zdjęcia drugiej strony naszego satelity zrobiła około dekadę wcześniej, w 1959 r. sowiecka sonda Luna 3.Kilkadziesiąt kolejnych lat przyszło nam natomiast czekać na lądowanie po drugiej stronie Księżyca. Dokonała tego na początku 2019 r. chińska sonda Chang'e-4. Na pokładzie bezzałogowej sondy znajdowały się aparatura pozwalająca na badania geologiczne oraz eksperymenty biologiczne.