Wystawiona przez spółkę E&K z Lublina faktura na respiratory jest pełna błędów i nieścisłości.
Wystawiona przez spółkę E&K z Lublina faktura na respiratory jest pełna błędów i nieścisłości. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Faktury za słynne respiratory zakupione przez Ministerstwo Zdrowia od lubelskiej spółki E&K przypominają najmroczniejszy koszmar księgowego. Gdyby "zwykły" przedsiębiorca wystawił dokumenty do tego stopnia najeżone błędami i brakami formalnymi, skarbówka nie miałaby żadnej litości.

REKLAMA
Dokumenty dotyczące m.in. transakcji zakupu respiratorów uzyskała w trybie dostępu do informacji publicznej Sieć Obywatelska Watchdog Polska. To, co w nich widzimy, może przyprawić o zawroty głowy każdego, kto kiedykolwiek miał okazję zobaczyć jakąkolwiek fakturę.
Jak zauważa "Dziennik Gazeta Prawna", całość opracowana jest na anglojęzycznym wzorze, w którym pojawiają się... błędy językowe ("oryginal" zamiast "original"). Nie ma też pewności, jak dokładnie brzmi nazwa spółki sprzedającej urządzenia resortowi kierowanemu wówczas przez Łukasza Szumowskiego: w nagłówku firma podaje "Co. Ltd.", zaś na pieczęci "Sp. z o. o.". W nagłówku nie pojawia się również NIP sprzedawcy, w całym dokumencie brakuje też stawki VAT lub informacji o zwolnieniu z podatku.
Faktura miała być częściowo przedpłacona, jednak nie jest pewne, ile przedpłata wynosiła: podane jest zarówno 65 proc., jak i 50 proc. Dokument pokazuje również, że 100 z 645 respiratorów miało być dostarczonych w czerwcu – brakuje jednak informacji o terminie dostawy reszty urządzeń.
Fragment faktury za zakup respiratorów przez Ministerstwo Zdrowia.
Fragment faktury za zakup respiratorów przez Ministerstwo Zdrowia. Fot. Watchdog Polska
"Słowem, faktura rodzi wątpliwości, czy spełnia wymogi formalne wskazane w ustawie o VAT (art. 106e). To problem nie tylko wystawcy, ale głównie nabywcy, czyli resortu zdrowia. Pytanie, czy dokumentuje ona rzeczywistą transakcję?" – pyta "DGP".

Respiratory od byłego handlarza bronią

O sprawie kupna respiratorów przez resort zdrowia od byłego handlarza bronią z czarnej listy ONZ, Andrzeja Izdebskiego, informowała w maju "Gazeta Wyborcza". Kontrowersje wzbudzała nie tylko przeszłość kontrahenta, ale również astronomiczna kwota transakcji – choć na rynku ceny respiratorów sięgają ok. 70-90 tys. zł, to firma E&K zażyczyła sobie ok. 160 tys. za sztukę.
W lipcu, w wyniku przeprowadzonej kontroli poselskiej politycy z KO Dariusz Joński i Michał Szczerba odkryli, że w fakturach pro forma końcowa kwota za respiratory od firmy E&K wyniosła 81,3 mln euro, czyli 370 mln złotych wg kursu euro z 14 kwietnia (wtedy doszło do transakcji).