
Eksperci nie mają wątpliwości: na obecną sytuację wpływa nie tylko pogorszenie nastrojów na światowych rynkach, ale również utrzymywanie przez NBP bardzo łagodnej polityki pieniężnej oraz konfrontacyjny kurs rządu wobec UE. Polski złoty znowu razi słabością.
REKLAMA
Słaby złoty
Od czerwcowego dołka euro podrożało już o 15 groszy, czyli o ponad 3 proc., i jest najdroższe od 3,5 miesiąca.Jeszcze więcej - bo ponad 25 groszy, czyli prawie 7 proc. - zyskał dolar. Tymczasem w przypadku naszej rodzimej waluty, jest ona najsłabsza od 3,5 miesiąca i niewiele jej brakuje do rekordu słabości z marca (najstarszy kurs wobec euro od kilkunastu lat) - czytamy w Business Insider Polska.
Polskiemu złotemu nie pomaga m.in. pogorszenie nastrojów na światowych rynkach związane m.in. z rozprzestrzenianiem się na świecie wariantu Delta SARS-CoV-2. Do tego dochodzi bardzo łagodna polityka pieniężna NBP i konfrontacyjna wobec UE postawa naszego rządu.
Chodzi m.in. o spór o praworządność. – Fakt, że Polska pojawia się w nagłówkach gazet w mało korzystnym świetle, nie zachęca zagranicznych inwestorów do lokowania nad Wisłą – uważa Łukasz Zembik, szef działu analiz w TMS Brokers. Analityk podkreśla jednak, że głównego źródła osłabienia złotego należy szukać w czynnikach globalnych.
Niechęć inwestorów do aktywów korzystających na ożywieniu w globalnej gospodarce i zniżki na giełdach powodują odwrót kapitału także od złotego. Jeśli pogorszenie koniunktury na giełdach utrzyma się dłużej, złoty może jeszcze stracić do euro czy do dolara. Dopóki nastroje na rynkach są słabe, złoty będzie miał niewiele argumentów do trwałego umocnienia.
Zdaniem ekonomistów, złoty może się jeszcze osłabiać, jednak potencjał wzrostu kursów głównych walut jest już dość ograniczony.
Jak przekonuje Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers, kurs euro może wzrosnąć z notowanych w poniedziałek 4,59 zł jeszcze o kilka groszy, a notowania dolara mogą wzrosnąć do 3,95-3,97 zł, czyli o około 2 procent.
Jego zdaniem, skłonność NBP do tolerowania podwyższonej inflacji już znalazła odzwierciedlenie w notowaniach złotego i nie powinna wywierać presji na jego dalsze osłabienie.
Czytaj także: Polacy chcą Euro
Jak pisaliśmy w InnPoland, już ponad połowa Polaków chce, żeby nasz kraj wszedł do strefy euro – a dwie trzecie z nas nie widzi we wspólnej walucie zagrożenia dla tożsamości państwa. Najnowsze badania Eurobarometru to zła wiadomość dla NBP, które próbuje przekonać opinię publiczną, że przyjęcie euro to zły pomysł.51 proc. Polaków jest zdania, że wejście do strefy euro miałoby pozytywny wpływ na państwo. Z kolei 53 proc. obywateli sądzi, że korzyści byłyby odczuwalne dla nich samych. Blisko dwie trzecie badanych nie widzi w euro zagrożenia dla kontroli Polaków nad ich własną gospodarką i dla tożsamości kraju.
