ręka licząca pieniądze
Oprocentowanie niektórych obligacji detalicznych ma być zawsze wyższe niż opublikowana przez GUS inflacja (fot. Marek BAZAK/East News)

Mało ryzykowne formy lokowania oszczędności, które chronią przed inflacją? Jeżeli myślicie o zainwestowaniu w obligacje detaliczne, warto się dobrze zastanowić. Jak ostrzegają eksperci, takie lokowanie kapitału może okazać się w efekcie mocno rozczarowujące.

REKLAMA

Obligacje detaliczne

W bieżącym roku Polacy kupili już obligacje detaliczne o wartości 32,6 mld zł. Jak zauważa Business Insider, jest to więcej niż w całym 2020 roku – wynosi więcej niż cały deficyt budżetowy w ostatnich 12 miesiącach.
Co to są obligacje detaliczne? Nazywane inaczej obligacjami oszczędnościowymi, to papiery wartościowe oferowane są przez Ministra Finansów głównie osobom fizycznym. Mają one zachęcać do “stworzenia własnego, przemyślanego portfela inwestycyjnego złożonego z papierów o zróżnicowanym horyzoncie czasowym, różnych zasadach oprocentowania i naliczania odsetek”.
www.gov.pl

Wartość nominalna jednej detalicznej obligacji Skarbu Państwa wynosi 100 zł, co umożliwia rozpoczęcie inwestycji w papiery skarbowe osobom dysponującym relatywnie niedużymi funduszami.

Jak przekonują niektórzy eksperci, detaliczne obligacje skarbowe mogą być dobrym sposobem na inflację. Obligacje detaliczne mogą mieć bowiem oprocentowanie stałe lub zmienne – uzależnione na przykład od stopy inflacji. Oprocentowanie w obligacjach zmiennych ma być zatem zawsze wyższe od poziomu inflacji. Rzeczywistość może jednak wyglądać nieco inaczej.

Czy można zarobić na obligacjach detalicznych?

Problem ma polegać na tym, że oprocentowanie jest liczone od inflacji nie w danym, a poprzednim roku. O tym, czy inwestycja się opłaciła, dowiadujemy się zatem dopiero pod koniec okresu. "To trochę jak kupowanie kota w worku" – pisze dziennikarz ekonomiczny BI Rafał Hirsch.
"Taka konstrukcja powoduje też, że w czasie, kiedy inflacja rośnie i po roku jest wyraźnie wyższa niż rok wcześniej, nie ma żadnych szans na to, aby na obligacjach detalicznych osiągnąć realny zysk" – przekonuje.
Dodatkowo oprocentowanie zależy od ostatniego dostępnego odczytu w GUS, co miesiąc jest zatem inne. Ktoś, kto kupił obligacje w marcu będzie miał zupełnie inne wyniki od osoby, która zdecydowała się na ten krok na przykład w kwietniu.
Rafał Hirsch

Ostatnimi inwestorami, którzy wciąż są "do przodu" na tych inwestycjach, są ci, którzy kupowali obligacje czteroletnie w maju 2018 r., albo dziesięcioletnie w listopadzie 2018 r. Wszystkie kolejne serie, emitowane w kolejnych miesiącach, w tej chwili przynoszą realne straty z powodu szybkiego wzrostu inflacji w 2021 r.

Dziennikarz dodaje, że uciekanie przed inflacją w antyinflacyjne obligacje detaliczne jest nieskuteczne również dlatego, że ponosimy poważne realne straty w pierwszym roku oszczędzania - wzór, według którego odsetki zależą od inflacji i są powiększane o marże, zaczyna bowiem obowiązywać dopiero od drugiego roku inwestycji.

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej INNPoland.pl