Źródło: slowhop.com

Serwis znany z prezentowania kllimatycznych, “instagramowych” lokalizacji do glampingu, mocno zaskoczył swoich gości. Tym razem proponuje… wirtualne noclegi. Każda wykupiona rezerwacja zamienia się w realną pomoc uchodźcom i uchodźczyniom na granicy polsko-białoruskiej.

REKLAMA

Polska Gościna

Slowhop to serwis bookingowy, który proponuje "klimatyczne noclegi i kameralne wyprawy". Kryteriami wyboru lokalizacji są piękne wnętrza, lokalne jedzenie i pasja gospodarzy.
W ofercie znajdziemy m.in. Bookworm i Artbook Cabins - dwie chatki pod Warszawą. Bez WiFi, za to z przeszklonymi ścianami z widokiem na las, przeznaczone do czytania książek. Albo 4rest Camp, elegancki glamping na całoroczne, romantyczne wyjazdy dla par - z oglądaniem gwiazd z balii i podziwianiem jeziora wprost z sauny.
Najnowsza oferta Slowhop jest jednak zupełnie inna. W zakładce "Polska Gościna" można wykupić wirtualny nocleg, a każda rezerwacja zamienia się w realną pomoc uchodźcom i uchodźczyniom na granicy polsko-białoruskiej.
Oferta wygląda podobnie do tych zamieszczanych standardowo przez portal. Są też zdjęcia, jednak te zgoła różnią się od typowych. Zamiast kameralnych, "instagramowych" domków przy zachodzie słońca, widzimy fotografie powstałe w czasie interwencji podjętych przez aktywistki i aktywistów Grupy Granica.
Są one podzielone na osobne kategorie - typowe pytania turystów. W połączeniu ze zdjęciami ludzi na granicy - robią bardzo poruszające wrażenie.

Co będę jeść?

logo
Źródło: www.slowhop.com

Czy będę się nudzić?

logo
www.slowhop.com

A co dla dzieci?

logo
Źródło: www.slowhop.com
Noclegi, w formie cegiełek, kosztują od 20 do 500 złotych. Cały dochód z Polskiej Gościny trafia na konto Stowarzyszenia Homo Faber, które od miesięcy pomaga uchodźcom i uchodźczyniom oraz lokalnym społecznościom przy wschodniej granicy.

Artyści na granicy

W INNPoland pisaliśmy o Kasi Smutniak, polskiego pochodzenia gwieździe kina włoskiego, spędziła kilka dni przy granicy polsko-białoruskiej, aby przekonać się, w jakich warunkach przebywają tułający się w tamtejszych lasach uchodźcy.
Czytaj także:
"Chciałam zobaczyć na własne oczy i opowiedzieć tu we Włoszech, kraju który od wielu lat jest właśnie tą pierwszą granicą Europy" – napisała Kasia Smutniak w niedzielę wieczorem, 21 listopada na Instagramie, gdzie obserwuje ją 419 tys. osób. Filmik nagrała w samochodzie. Widać na nim przejętą aktorkę, która o sytuacji na granicy rozmawia z migrantem z Iraku.
Smutniak podkreśliła, że nie robi tego dla poklasku czy obelg, lecz by opowiedzieć, że "w najstarszych lasach Europy" umierają ludzie – przestraszeni, samotni, głodni i wyziębieni. Zaapelowała, aby nie pozostać obojętnym. "To co zobaczyłam podczas kilku dni spędzonych pomiędzy Kuźnicą a Hajnówkami, to przerażający oblicze utraty jakichkolwiek wartości, których jeszcze bronią niezmiernie odważni aktywiści i organizacje humanitarne".

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej INNPoland.pl