Ogłoszenie na drzwiach restaruacji.
Jedną z bardziej poszkodowanych przez piątą falę branż będa usługi. Fot. Bartlomiej Magierowski/EastNews

Dłuższy czas oczekiwania na podstawowe usługi, problemy z dostawami, braki towarów na półkach – to scenariusz, który może na nas czekać już w najbliższej przyszłości. Wariant Omikron rozwija się w Polsce w błyskawicznym tempie. Zgodnie z prognozami, na kwarantannę może trafić grubo ponad milion (i więcej!) pracowników. A to oznacza spory problem dla gospodarki.

REKLAMA

Braki na rynku pracy

Jak pisaliśmy w INNPoland, wariant Omikron w Polsce zaczyna się rozkręcać. Eksperci prognozują, że w szczytowym momencie liczba zakażeń może sięgać 150 tysięcy przypadków dziennie. Przy tak dużej liczbie, osób na kwarantannie w piątej fali może być grubo ponad milion. A to oznacza poważny problem dla rynku pracy.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa mówiło o absencji spowodowanej kwarantanną na poziomie 25-30 proc., coraz więcej ekspertów zaczyna jednak przekonywać, że liczba ta może przerosnąć najbardziej pesymistyczne prognozy. Tylko w ciągu tygodnia liczba osób na izolacji domowej wzrosła trzykrotnie i wynosi już ponad 600 tys.
Buisiness Insider przeanalizował, które branże najmocniej odczują "zniknięcie" pracowników. Zdaniem Łukasza Kozłowskiego, głównego ekonomisty Federacji Przedsiębiorców Polskich, piąta fala najmocniej dotknie produkcję, transport i logistykę oraz budowlankę. Mocno dotknięte zostaną również wszystkie branże usługowe, które zajmują się bezpośrednią obsługą klienta.

Braki na rynku pracy

Jak czytamy w portalu, prawdopodobne jest na przykład to, że będziemy musieli znacznie dłużej czekać na posiłek w restauracji. Gdy w lokalach zabraknie personelu, pojawią się problemy z wydajnością. Podobnie jak odczuwalnie może wydłużyć się proces naprawiania samochodu lub czas potrzebny na umówienie się do fryzjerki lub kosmetyczki.
Poza tymi, mimo wszystko drobnymi niedogodnościami, brak pracowników może mieć dużo poważniejsze konsekwencje gospodarcze.
"Uziemienie" transportu i logistyki oznacza zakłócenia w łańcuchach dostaw, co mocno da się we znaki przedsiębiorstwom i ich klientom. Braki ludzi w budowlance będą oznaczały spowolnienie w powstawaniu inwestycji, w tym infrastrukturalnych i ważnych obiektów przemysłowych. Dziury w grafikach mogą również wyhamować prace na wielu liniach produkcyjnych.
Łukasz Kozłowski tłumaczy, że kryzys pojawi się wszędzie tam, gdzie nie ma możliwości wysłania pracowników na pracę zdalną do domu. Przypomnijmy, szczyt piątej fali jest prognozowany na koniec stycznia/początek lutego.
Czytaj także:

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej INNPoland.pl