
Na horyzoncie pojawił się kolejny, potencjalny konflikt z Unią. Chodzi o 400 mln zł pomocy publicznej dla Polskiej Grupy Górniczej. Przekazanej bez wcześniejszego zapytania KE o zgodę.
Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Pomoc Publiczna dla PGG
11 lutego Polska Grupa Górnicza otrzymała pierwszą transzę środków na tzw. dopłaty do redukcji zdolności produkcyjnych – donosi "Rzeczpospolita". Z niebagatelnej kwoty 400 milionów złotych, już 15 lutego zaczęły być wypłacane nagrody roczne – czternaste pensje miało otrzymać aż 37 tys. górników.
Ma to być początek ograniczania mocy wydobywczych polskich kopalni węgla kamiennego, co w 2049 roku ma się zakończyć całkowitym zaprzestaniem wydobycia. Sprawa nie jest jednak do końca jednoznaczna.
Na pytania dziennikarzy, Komisja Europejska przyznała, że tego typu dofinansowanie jest dozwolone w przypadku programów odejścia od wydobycia węgla. Nie ma jednak mowy o dopłatach w sytuacji kontynuacji produkcji. Jak przypomniała, to państwo członkowskie jest odpowiedzialne za ocenę, czy środek pomocy publicznej obejmuje pomoc państwa, którą należy zgłosić Komisji. Potwierdziła jednak również, że czeka na powiadomienie i wniosek Polski ws. notyfikacji wsparcia górnictwa.
Jak tłumaczy profesor Artur Nowak-Far ze Szkoły Głównej Handlowej, co do zasady nie można udzielać pomocy publicznej jeszcze przed jej notyfikacją. Polski rząd prawdopodobnie liczy jednak, że KE przystanie na taki sposób dotacji. Miałby o tym świadczyć obecny, wstrzemięźliwy ton komentarzy KE. Jego zdaniem jest to jednak działanie dość ryzykowne.
– To jest nadal dotacja do wydobycia, na co KE się nie zgodzi. Bruksela mogłaby się zgodzić na pomoc publiczną dla górnictwa pod warunkiem, że branża będzie wygaszana na początku lat 40., a nie pod ich koniec. Jednocześnie KE może poprosić o synchronizowanie zamykania kopalń z wygaszeniem bloków węglowych w elektrowniach – tłumaczy.
Spór o praworządność
Przypomnijmy, TSUE oddalił w środę 16 lutego skargę Polski dotyczącą tzw. mechanizmu warunkowości pod nazwą "Pieniądze za praworządność". Polsce grozi utrata ogromnych pieniędzy z Funduszu Odbudowy i unijnego budżetu na lata 2021-2027.
Decyzja TSUE otwiera możliwość wstrzymania unijnych pieniędzy dla krajów, w których naruszana jest praworządność. Stawką jest 36 mld euro z Funduszu Odbudowy oraz ponad 100 mld euro dla Polski z wieloletniego budżetu UE.
Decyzję TSUE komentują politycy Zjednoczonej Prawicy. – Wyrok odbieramy negatywnie. Potwierdza niebezpieczną tendencję do rozszerzania przepisów prawa poza traktatami – komentował w TVN24 rzecznik rządu Piotr Müller.
"TSUE oddalił skargę Polski na mechanizm "pieniądze za praworządność". Polityczne orzeczenie, które łamie obowiązujące traktaty" – napisał na Twitterze poseł Prawa i Sprawiedliwości Kazimierz Smoliński.
Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
