INNPoland_avatar

Chrust nie wystarczy? Władza chce pozwolić na zbieranie wszystkiego, co da się spalić

Konrad Bagiński

13 czerwca 2022, 08:18 · 2 minuty czytania
Chrustu może na zimę nie wystarczyć. Lasy Państwowe ogłosiły właśnie, że chcą pozwolić ludziom na wynoszenie z lasu również uszkodzonych drzew, grubych gałęzi oraz resztek po wycinkach. Nie za darmo, ale i tak niezbyt drogo.


Chrust nie wystarczy? Władza chce pozwolić na zbieranie wszystkiego, co da się spalić

Konrad Bagiński
13 czerwca 2022, 08:18 • 1 minuta czytania
Chrustu może na zimę nie wystarczyć. Lasy Państwowe ogłosiły właśnie, że chcą pozwolić ludziom na wynoszenie z lasu również uszkodzonych drzew, grubych gałęzi oraz resztek po wycinkach. Nie za darmo, ale i tak niezbyt drogo.
Lasy chcą pozwolić na zbieranie w lesie wszystkiego, co da się spalić Bartlomiej Magierowski/East News
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google

Leśnicy szerszej uchylą drzwi do lasu, aby udostępnić lokalnym społecznościom tańszy opał. Ale nawet zbierany samodzielnie chrust nie będzie za darmo - pisze dziś "Rzeczpospolita". Chrust to zresztą niewiele w porównaniu z tym, co planują Lasy.


Tzw. gałęziówka, to prawo do zebrania chrustu na cele opałowe na określonym terenie lasu. Drobne drewno zostaje po wycince drzew – to m.in. konary, gałęzie czy wierzchołki drzew. Możliwość ich zbierania została ostatnio przypomniana przez rząd. Pomysł szybko zyskała prześmiewcze miano mianu programu "Chrust plus".

Wcześniej gałęziówka była mało popularna, bo materiał trzeba zebrać samemu. W wyniku ostrych wzrostów cen węgla od początku roku po możliwość zbierania chrustu ustawiają się już jednak kolejki.

Według informacji "Rz" Lasy Państwowe, zdecydowały o maksymalnym udostępnieniu wszelkich, możliwych do samodzielnego pozyskania zasobów surowca, którym nie jest zainteresowany drzewny przemysł i wielka energetyka. Co to oznacza?

Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych zdecydowała, że na całym obszarze podległych jej lasów udostępni stanowiska pozyskiwania drewna opałowego, zwłaszcza „małowymiarowego, z obszarów trzebieży i terenów poklęskowych”. Mogą to być uszkodzone drzewa, ale też pozostałości po nieodebranym drewnie energetycznym. To tzw. grubizna.

"Odbiorcy indywidualni będą mieli w staraniach o surowiec gorszej jakości absolutny priorytet przed firmami, a drewno zostanie zwolnione z obowiązku sprzedaży na aukcji" – zapewnia kierownik w Wydziale Komunikacji Społecznej Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych Rafał Zubkowicz cytowany przez "Rz".

Nadleśnictwa - według "Rz" - mają wyjść naprzeciw potrzebom lokalnych społeczności. Zaoferują nie tylko możliwości zbierania tzw. drewna małowymiarowego, czyli leżącej na ziemi gałęziówki. Chodzi o drzewne odpady, wierzchołki drzew i cienkie żerdzie pozostające po cięciach pielęgnacyjnych, których maksymalna grubość to 7 cm średnicy liczonej łącznie z korą. Drobnicę gałęziową, czyli chrust, będzie można za zezwoleniem leśniczego i w miejscu wskazanym przez leśny nadzór przygotować sobie samodzielnie, a potem odebrać własnym transportem. Z grubizną ma być podobnie.

"W przypadku drobnicy gałęziowej, cena metr przestrzenny (to mniej więcej jedna czwarta metra sześc.) opału nie powinna przekroczyć 30 zł. Tak zwana grubizna, nawet słabej jakości, jest zdecydowanie droższa. Jej koszt zależy ostatecznie od szacunkowej wyceny sporządzonej przez leśniczego, zwykle jednak znacznie przekracza 100 zł za metr sześcienny surowca" - czytamy w "Rzeczpospolitej".