Klub PiS wycofuje projekt ustawy dającej partii władzę nad państwowymi spółkami na 10 lat
Klub PiS wycofuje projekt ustawy dającej partii władzę nad państwowymi spółkami na 10 lat Jacek Dominski/REPORTER

– Po pogłębionej analizie okazało się, że są wątpliwości natury konstytucyjnej i projekt dotyczący m.in. utworzenia rady ds. bezpieczeństwa strategicznego nie będzie procedowany – poinformował rzecznik PiS Radosław Fogiel. Projekt był wyjątkowo kontrowersyjny, betonował władzę partii w wybranych spółkach na 10 lat.

REKLAMA
  • Wczoraj posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt ustawy betonującej władzę PiS w państwowych spółkach
  • Projekt spotkał się ostrą krytyką nie tlyko ze strony opozycji
  • Wzbudził też konsternację w łonie rządzącej koalicji
  • Dziś posłowie wycofali projekt, tłumacząc to "wątpliwościami natury konstytucyjnej"
  • Deklaracja rzecznika PiS w rozmowie z Polską Agencją Prasową w zasadzie kończy dyskusję nad szeroko krytykowanym projektem, który miał zapewnić partii obecnie rządzącej władzę nad państwowymi spółkami. I to nawet po przegraniu wyborów. Rzecz jasna nowi rządzący mogliby zmienić ustawę, albo wprowadzić nową, ale przez jakiś czas przejęcie kontroli nad państwowymi spółkami byłoby utrudnione.

    Projekt pod płaszczykiem dbania o stabilizację władzy w państwowych spółkach, wprowadzał w niektórych z nich niemal wieczne rządy PiS. Jeśliby nowe prawo przeszło proces ustawodawczy w takiej formie, w jakiej zostało zaprezentowane, PiS nawet po przegranych wyborach utrzymałby kontrolę w szeregu państwowych spółek.

    Nowa ustawa wprowadzałaby nowy twór — radę do spraw bezpieczeństwa strategicznego, która będzie decydowała o losie członków zarządów i rad nadzorczych pięciu spółek. Będą oni nieusuwalni przez 5 lat od powołania. Odwołanie członków rad i zarządów będzie mogło nastąpić wyłącznie po uzyskaniu pozytywnej opinii nowej rady do spraw bezpieczeństwa strategicznego.

    Co istotne — kadencja rady miała trwać 6 lat. Oznacza to, że mogłaby wybrać zarządy i rady spółek teraz i za 5 lat, betonując władzę PiS w spółkach na łącznie 10 lat. Za spółki warte uwagi PiS uznał Orlen, PERN, Polskie Sieci Elektroenergetyczne, Gaz-System i tarchomińską Polfę.

    O co chodziło w projekcie?

    Projekt formalnie złożony przez grupę posłów PiS wzbudził mnóstwo kontrowersji. Co ciekawe, przeciw temu pomysłowi protestowała nie tylko opozycja, ale i koalicjanci PiS. Oznaczał więc on problemy w samym jądrze partii rządzącej.

    Autorzy projektu uzasadniali, że w okresie przemian na rynku energetycznym związanych z wdrażaniem tzw. Europejskiego Zielonego Ładu oraz z uwagi na rosyjską agresję na Ukrainę "niezwykle istotne jest zagwarantowanie realizacji spójnej strategii spółek o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa i regionu, zwłaszcza w ramach przedsięwzięć długofalowych, które umożliwią utrzymanie jej konkurencyjności oraz zapewnienie dostaw energii elektrycznej i paliw".

    Lawina krytyki

    – Ktoś nawet powiedział, że to jest "rada ochrony koryta", taki ROK. Uważam, że ten ROK, jaki oni sobie wymyślili, i ten rok 2023 wyjdzie im bokiem. Jeśli naprawdę ktokolwiek z nich myśli, że po przegranych wyborach oni dalej będą mogli doić tak bezkarnie jak w tej chwili te spółki Skarbu Państwa, wyrzucać fachowców, zatrudniać swoich na każde możliwe stanowisko, to naprawdę się mylą — tak Donald Tusk podsumował pomysł PiS.

    Z kolei Grzegorz Schetyna zapytany we wtorek w Polsat News o ten projekt powiedział, że "to jest budowanie arki przed potopem".

    - Wiedzą, że mogą przegrać wybory, Kaczyński poważnie bierze pod uwagę możliwość porażki wyborczej i chce zbudować takie wyspy, które będą gwarancją przyspieszonych wyborów i ich powrotu do władzy - dodał Schetyna.

    Jego zdaniem, PiS w ten sposób "zaminowuje most, podkłada ładunki wybuchowe pod projekt przyszłego rządu".

    - To są standardy azjatyckie czy afrykańskie. Z tym trzeba walczyć i zrobić wszystko, żeby do tego nie dopuścić — powiedział Schetyna.

    Czytaj także: