Giełda zareagowała spadkami na wybuch rakiety w Przewodowie
Giełda zareagowała spadkami na wybuch rakiety w Przewodowie Zbyszek Kaczmarek/REPORTER

Wybuch rakiety w Przewodowie strasznie miota kursem złotego. Pierwsze doniesienia brzmiały dość alarmistycznie i nasza waluta gwałtownie się osłabiła, w nocy wróciła na właściwy dla siebie poziom, rano znów traci. Również warszawska giełda zaczęła dzień od spadków.

REKLAMA
  • Inwestorzy ze strachem zareagowali na wybuch rakiety w Przewodowie
  • Kurs złotego we wtorek wieczorem mocno spadł, rano się ustabilizował
  • Spadkami na otwarciu zareagowała także warszawska giełda
  • Polskie władze i światowi przywódcy apelują o spokój i nieuleganie panice
  • Miniona noc oznaczała dla złotego rollercoaster. Po wybuchu rakiety w Przewodowie, w którym zginęły dwie osoby, złoty zaczął się gwałtownie osłabiać. Potem kurs dość mocno się wahać, by rano ustabilizować się (to pojęcie względne) na poziomie 2-3 grosze niższym w stosunku do dolara czy euro niż we wtorkowy ranek.

    Warto zauważyć, że nocą polskiego czasu ruchy na złotym mogą być wyraźne, ale jednocześnie liczba transakcji nie jest wysoka. Każda zmiana jest więc lepiej widoczna, choć nie musi odzwierciedlać rzeczywistej sytuacji. Faktem jest jednak, że inwestorzy zaczęli wyprzedawać złotego, co obniżyło jego kurs.

    Obserwacja godzin wahań kursu złotego pokazuje, że sytuację zdecydowanie uspokoiły deklaracje władz USA i NATO. Na chwilę obecną najbardziej prawdopodobna jest wersja, iż w Przyborowie spadła rakieta ukraińskiej obrony przeciwlotniczej. Oczywiście winę za ten stan rzeczy ponosi Rosja, ale nie w sposób całkowicie bezpośredni.

    W tej chwili kursy głównych walut – dolara, euro i franka – są na poziomie zbliżonym do wczorajszego kursu średniego w Narodowym Banku Polskim. Sytuacja wraca więc do normy, mimo sporego zamieszania.

    Giełda zareagowała spadkiem

    Notowania na GPW zostały zamknięte wczoraj, jeszcze przed ujawnieniem faktu eksplozji w Przewodowie. Otwarto je dziś o godzinie 9 rano. Od tej godziny wszystkie indeksy świecą się na czerwono, ale nie można mówić o jakichś gigantycznych spadkach. WIG20 (1754) jest wyraźnie niżej, niż podczas zamykania notowań (1767), ale i tak wyżej, niż wczoraj o tej porze (1740).

    Na światowych rynkach również zapanowało zamieszanie, ale nie można mówić o panice. Jednocześnie tanieje ropa i gaz, wśród inwestorów pojawia się coraz więcej niepewności i pewne nerwowe ruchy. Trzeba zauważyć, że nie wszystkie są efektem wybuchu rakiety w Przewodowie – sporo na rynkach namieszały też dane o brytyjskiej inflacji. Wynosi ona 11,1 proc. rok do roku, to najwyższy poziom od 41 lat.

    Apele o spokój

    Sytuację stara się tonować prezydent USA Joe Biden. Dziś po spotkaniu z przywódcami państw zachodnich na Bali w Indonezji powiedział, że wstępne informacje nie wskazują na to, by została wystrzelona z Rosji. Powołał się na dane o trajektorii jej lotu.

    Zarówno Biden, jak i inni europejscy przywódcy jednocześnie wyrażają zaniepokojenie i solidarność z Polską, ale apelują o spokój.

    Masz propozycję tematu? Chcesz opowiedzieć ciekawą historię? Odezwij się do nas na kontakt@innpoland.pl

    Amerykańska agencja AP News podaje, że pocisk, który spadł na Polskę, mógł zostać wystrzelony z terytorium Ukrainy. Sytuacja mogła mieć miejsce przy okazji próby zestrzelenia innego pocisku, który leciał w kierunku Ukrainy podczas zmasowanego ataku prowadzonego przez Rosjan. Również polski rząd dość ostrożnie podaje informacje dotyczące okoliczności incydentu na terenie Przewodowa.

    W oświadczeniu polskiego MSZ stwierdzono, że rakieta została wyprodukowana w Rosji. Ale prezydent Andrzej Duda był bardziej ostrożny co do jego pochodzenia. Podkreślał, że urzędnicy nie wiedzą na pewno, kto go wystrzelił ani gdzie został wyprodukowany.

    Czytaj także: