
Kompromitacja – mówi polityczka Zielonych o kontrowersyjnym przepisie dotyczącym służby wojskowej. Zamieszanie komentuje też prasa.
Mężczyźni w wieku od 17 do 45 lat powinni uzyskiwać zgodę Bundeswehry na pobyt za granicą dłuższy niż trzy miesiące – ten przepis nowej niemieckiej ustawy o służbie wojskowej wywołał spore zamieszanie i kontrowersje. Politycy opozycji domagają się szybkich zmian ustawy. I wskazują, że może on zniechęcać do służby wojskowej, która pozostaje dobrowolna.
Ostro nowe prawo krytykują Zieloni. Szefowa frakcji parlamentarnej tej partii Britta Hasselmann uznała je za "mało sensowne" i ostrzegła, że może ono podważyć społeczną akceptację reformowanego systemu służby wojskowej. W jej ocenie nie tylko minister obrony Boris Pistorius, ale także podległe mu ministerstwo oraz rządząca koalicja SPD i chadeków "skompromitowały się".
"Są odpowiedzialni za pośpieszne obrady parlamentu i doprowadzenie do zwiększenia biurokracji oraz mniejszej akceptacji i gotowości do obrony. Muszą teraz jak najszybciej naprawić te błędy" – powiedziała Hasselmann agencji DPA, domagając się szybkiej korekty ustawy.
Posłanka Partii Lewicy Desiree Becker uważa, że ustawa jest "źle skonstruowana" i postrzega ją jako przygotowanie do wprowadzenia obowiązkowej służby wojskowej. "To zadziwiające, że przepisy mają być doprecyzowane dopiero po ich uchwaleniu" – stwierdziła Becker. "Właśnie w przypadku tak daleko idących zmian od samego początku powinny istnieć jasne i pewne pod względem prawnym ramy" – dodała.
Z kolei Ruediger Lucassen, polityk AfD zajmujący się sprawami obronności, stwierdził, że niemiecki rząd powinien "opracować pragmatyczne rozwiązanie bez dużego obciążenia administracyjnego i niepotrzebnych wymagań wobec młodych mężczyzn".
Martwy przepis?
Politycy współrządzącej Niemcami SPD próbują tonować spór. Według kierownictwa klubu parlamentarnego socjaldemokracji, obecnie nie ma podstaw prawnych, by wymagać jakiejkolwiek zgody na wyjazdy zagraniczne. Sekretarz klubu Johannes Fechner podkreśla, że kontrowersyjny paragraf odnosi się wyłącznie do sytuacji istnienia powszechnego obowiązku służby wojskowej – a ten nadal jest zawieszony.
To oznaczałoby, że w aktualnym stanie prawnym przepis w praktyce "nie działa" – ocenił polityk w rozmowie z gazetą "Die Welt".
Ministerstwo Pistoriusa zawiodło
Komentując zamieszanie wokół nowego prawa dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ) pisze, że reformując służbę wojskową "niewielu polityków liczyło na to, że zapotrzebowanie kadrowe Bundeswehry rzeczywiście uda się zaspokoić dzięki nagłemu entuzjazmowi młodzieży dla armii – a już na pewno nie spodziewał się tego minister obrony i ulubieniec opinii publicznej Boris Pistorius".
"Jednak z dwóch powodów wstrzymali się przed automatycznym wprowadzeniem poboru: nie uważali, by Niemcy byli gotowi na tak radykalne zmiany dotykające ich rodzin. I nie uważali, by administracja wojskowa była gotowa na selekcję poborowych. W obu przypadkach utwierdzeni w swoich racjach mogą czuć się ci, którzy podczas świąt śledzili zamieszanie wokół obowiązku mężczyzn do zgłaszania dłuższych pobytów za granicą" – pisze "FAZ".
"Osiemnastolatkowie już od stycznia, wypełniając ‚deklaracje o gotowości' (służby w wojsku - red.), czują, że rejestracja do służby wojskowej to poważna sprawa w tych niepokojących czasach. Teraz też starsi mężczyźni są zaniepokojeni tym, że Bundeswehra może, a nawet musi wiedzieć, gdzie się znajdują. Ministerstwo Pistoriusa mogło też dużo wcześniej i jaśniej poinformować, kogo i w jaki sposób dotyczy ta rejestracja" – ocenia gazeta z Frankfurtu nad Menem.
Z kolei "Rhein-Zeitung" z Koblencji wskazuje, że wyciąganie na podstawie kontrowersyjnego przepisu wniosku, że obowiązkowy pobór wojska na pewno zostanie wprowadzony, "nie jest poważnym podejściem". "Mimo to w ostatnich dniach Ministerstwo Obrony pozostawiło zbyt wiele luk w komunikacji. Nawet po zapytaniach skierowanych do ministerstwa nie było jasne, co w praktyce oznacza obowiązek uzyskania zgody na pobyt za granicą. Nie wyjaśniono, czy mimo wspomnianego braku sankcji konieczne będzie złożenie wniosku w Centrum Kariery (Bundeswehry - red.), czy też zgoda naprawdę będzie udzielana automatycznie" – dodaje dziennik.
Gazeta "Suedwest-Presse" z Ulm pisze: "Niemieccy mężczyźni w wieku od 17 do 45 lat muszą uzyskać wcześniej zgodę Centrum Kariery Bundeswehry na pobyt za granicą trwający dłużej niż trzy miesiące. Co proszę? Choć brzmi to absurdalnie, to jednak takie są obowiązujące przepisy. Ministerstwo Obrony (…) broni się, twierdząc, że podobne przepisy obowiązywały już w czasach zimnej wojny i nie były wtedy sankcjonowane. W nowej regulacji, która początkowo umknęła uwadze mediów i polityków, jest jednak jedna ważna różnica w porównaniu z tamtym okresem: teraz ma ono obowiązywać również poza sytuacją zagrożenia obronnego. Tak daleko idąca regulacja wcale nie sprzyja zaufaniu społeczeństwa do instytucji. Zwłaszcza że trzeba zadać pytanie, jak to możliwe, że taki "szczegół" został pominięty.
Opracowanie: Anna Widzyk
