Pałac Prezydencki oraz zmienione Google Maps
Grób "Znanego Żołnierza SS" i "Pałac Kibolski". Trolle zdemolowały mapę Warszawy Fot. Google Maps / Prezydent.pl / Montaż: InnPoland.pl

Użytkownicy Google Maps w niedzielny wieczór przecierali oczy ze zdumienia. Z podejrzaną łatwością ktoś pozmieniał dziesiątki nazw obiektów w Warszawie. Zamiast Pałacu Prezydenckiego dostaliśmy "Pałac Kibolski", Plac Piłsudskiego stał się "Placem Dzierżyńskiego", a Grób Nieznanego Żołnierza haniebnie zatytułowano "Grobem Znanego Żołnierza SS". Jak to możliwe? Banalnie prosto.

REKLAMA

Niedzielny wieczór przyniósł gigantyczny skandal w polskiej sieci. Ja siedziałem z opuszczoną szczęką, a potem się zagotowałem. Nieznani sprawcy zdemolowali nazwy najważniejszych warszawskich zabytków, instytucji państwowych i pomników w usłudze Mapy Google, zastępując je rynsztokowymi wyzwiskami. Jak to w ogóle możliwe, że cyfrowy gigant dał się oszukać internetowym trollom? Zbyt łatwo to komuś się udało.

Ktoś zafundował stolicy cyfrowy rynsztok

Wokół cyberbezpieczeństwa globalnych platform technologicznych narosło wiele mitów o zaawansowanych algorytmach i sztucznej inteligencji, która rzekomo potrafi odfiltrować każdy fałsz. Rzeczywistość co jakiś czas brutalnie weryfikuje te zapewnienia, a niedzielny wieczór, 5 lipca 2026 roku, przyniósł tego najbardziej jaskrawy i żenujący przykład. Mapa Warszawy w najpopularniejszej aplikacji nawigacyjnej świata, Mapach Google, stała się celem bezczelnego, masowego ataku internetowych trolli.

Słowo "hakerzy" należy w tym przypadku ująć w bardzo gruby cudzysłów. Sprawcy nie musieli włamywać się do baz Pentagonu – wykorzystali po prostu luki w crowdsourcingowym systemie zgłaszania poprawek, zamieniając stolicę Polski w pokaz czystej, rynsztokowej głupoty.

To zresztą nie pierwszy taki wybryk – już wcześniej internetowi wandale przechrzcili obiekty na "Szkołę im. Magdy Gessler" czy Szpital "Jadą świry jadą", niszcząc mapy Google.

Co "dowcipnisie" wpisali do map?

Skala niedzielnego incydentu okazała się gigantyczna. Zmodyfikowano nazwy co najmniej kilkunastu najważniejszych punktów na mapie miasta, uderzając na oślep zarówno w obiekty administracji rządowej, centra handlowe, jak i w świętości narodowe, takie jak miejsca pamięci i pomniki.

Sprawcy wykazali się wyjątkowo obrzydliwym i prostackim zestawem "humoru":

  • Pałac Prezydencki oraz Biuro Bezpieczeństwa Narodowego przemianowano odpowiednio na "Pałac Kibolski" i "Biuro Bezpieczeństwa Kibolskiego" (nawiązując do przeszłości prezydenta Karola Nawrockiego).
  • Plac Piłsudskiego stał się "Placem Dzierżyńskiego", a Grób Nieznanego Żołnierza haniebnie zatytułowano "Grobem Znanego Żołnierza SS".
  • Muzeum Powstania Warszawskiego wyświetlało się jako "Muzeum Powstania III Rzeszy", z kolei centrum handlowe Westfield Arkadia ochrzczono jako "Waffen SS Arkadia".
  • Pałac na Wyspie w Łazienkach Królewskich stał się "Pałacem na Wyspie Epsteina".
  • Pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej zmieniono na "Pomnik Ofiar losu Tragedii Smoleńskiej 2010 r.", a monument Lecha Kaczyńskiego zyskał ordynarną nazwę ""Pomnik Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Parszysława Kundlińskiego",
  • Zbezczeszczono nawet Pomnik Warszawskiej Syrenki, przypisując mu nazwę "Pomnika roznegliżowanej Marty Kaczyńskiej nad Wisłą".
  • Centrum handlowe Złote Tarasy stały się nagle "Złotymi K*tasami".
  • Rajd nie ominął też miejsc kultury i parków. Choć w poniedziałek rano administracja Google zaczęła nerwowo czyścić mapy, użytkownicy wciąż mogli natknąć się na "Ogród Suski" w miejscu Ogrodu Saskiego czy "Muzeum Polskiej Biedy Umysłowej", które podstawiono pod Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej. W przestrzeni wirtualnej błąkały się też twory pokroju "Cmentarza podwiązanych jajowodów" czy "Parku ośmiogwiazdowskiego".

    Jak to w ogóle możliwe? Słabość cyfrowego giganta

    Jak to możliwe, że oficjalne instytucje państwowe i historyczne zabytki można w kilka minut przemianować na rynsztokowe wyzwiska w aplikacji, z której korzystają miliony ludzi? Odpowiedź leży w samej filozofii działania Map Google, która opiera się na tak zwanym crowdsourcingu, czyli współtworzeniu map przez społeczność (funkcja "Zaproponuj zmianę"). To nie jedyny raz, gdy otwartość tej usługi rodzi problemy – niedawno okazało się, że Google bez pardonu pokazuje tajemnice wojskowe, a MON reaguje z opóźnieniem.

    Mechanizm weryfikacji Google ma jedną, potężną wadę: o ile pojedyncze zgłoszenie od zwykłego użytkownika jest dokładnie sprawdzane przez algorytmy lub ludzkich moderatorów, o tyle system gubi się w przypadku tak zwanego "map bombingu". Jeśli dobrze zorganizowana, liczna grupa kont (szczególnie takich z wysokim statusem tzw. Lokalnego Przewodnika / Local Guide) w tym samym czasie zacznie masowo zgłaszać identyczną zmianę nazwy danego obiektu, automatyczne systemy bezpieczeństwa Google uznają to za demokratyczny konsensus społeczności.

    Algorytm zakłada, że skoro "wszyscy" twierdzą, że nazwa się zmieniła, to pewnie mają rację, i automatycznie zatwierdza edycję bez ludzkiej weryfikacji.

    Niesmak pozostał

    Cała ta akcja była po prostu potwornie głupia i obrzydliwa. Pokazała, że dla chwilowego, internetowego poklasku i wątpliwej jakości "beki", grupa anonimowych ludzi jest w stanie bezcześcić pamięć o powstańcach czy żołnierzach. To jednak także potężny i bolesny policzek dla samego koncernu Google. Incydent udowodnił, że technologiczny gigant, który kontroluje cyfrowy krwiobieg świata, nie potrafi skutecznie zabezpieczyć swoich systemów przed skoordynowanym atakiem grupy trolli.

    Skala takich akcji rośnie zresztą w całym cyfrowym świecie – z najnowszego barometru cyberbezpieczeństwa 2026 wynika, że firmy szykują się na największe zagrożenia, a haktywiści i skoordynowane grupy trolli plasują się dziś wysoko na liście realnych ryzyk. Nie brakuje też przykładów na to, że nawet najwięksi gracze bywają bezradni: wiemy, że gdy Discord został zaatakowany, wyciekły dane i skany dokumentów użytkowników.

    Warszawa przetrwała w swojej historii wiele prawdziwych dramatów – ten cyfrowy incydent przetrwa również, pozostawiając po sobie jedynie niesmak i dowód na to, że internetowy rynsztok nie cofnie się przed żadną świętością.

    Sonda

    Co myślisz o akcji trolli na mapach?

    10 odpowiedzi