
Nowa fala oszustw atakuje użytkowników WhatsAppa. Cyberprzestępcy przejmują konta i wysyłają z nich fałszywe wiadomości z prośbą o udział w głosowaniu. Wygląda na to, że ofiarami mogli paść także politycy i przedstawiciele państwowych instytucji.
Na WhatsAppie pojawiła się nowa fala oszustw, która szybko rozprzestrzenia się wśród użytkowników. Wystarczy jeden nieostrożny ruch, aby cyberprzestępcy przejęli konto i zaczęli rozsyłać w imieniu ofiary wiadomości zachęcające do udziału w fałszywych głosowaniach.
"Przestępcy przejmują konta WhatsApp i w imieniu ich właścicieli rozsyłają wiadomości informujące o rzekomym konkursie oraz proszą o oddanie głosu" – ostrzega na platformie X CERT Polska, zespół działający w strukturach NASK – Państwowego Instytutu Badawczego.
Fałszywe głosowanie na WhatsAppie. Tak oszuści przejmują konta
Aby oddać głos, użytkownik jest proszony o potwierdzenie swojej tożsamości za pomocą konta WhatsApp. W rzeczywistości jest to sposób na przejęcie dostępu do komunikatora. Oszuści nakłaniają ofiarę do zeskanowania spreparowanego kodu QR lub podania kodu weryfikacyjnego, co pozwala im połączyć własne urządzenie z jej kontem. To klasyczny schemat socjotechniczny – warto przypomnieć sobie, czym jest phishing i jak się przed nim ustrzec, bo mechanizm jest zawsze ten sam: presja, zaufany nadawca i link, który prowadzi na spreparowaną stronę.
Na przykładach pokazanych przez CERT widać spreparowane strony internetowe z hasłami sugerującymi konieczność potwierdzenia tożsamości, takimi jak "bezpieczny dostęp" czy "zweryfikuj numerem". Część fałszywych wiadomości odnosi się do rzekomych konkursów i głosowań, m.in. castingu na podcastera organizowanego przez Spotify oraz akcji, w której nagrodą ma być finansowanie bezpłatnej edukacji dla "Zofii".
Zobacz także
Sam scenariusz nie jest zupełnie nowy – już wcześniej ostrzegano, że wystarczy jeden klik i tracisz konto, gdy przestępcy proszą o "zagłosowanie" na kogoś z rodziny znajomego. Jak radzi CERT, jeśli dojdzie do przejęcia konta, należy jak najszybciej usunąć wszystkie połączone urządzenia w ustawieniach WhatsAppa. Tylko w ten sposób można zablokować oszustom dalszy dostęp do profilu.
Jeszcze przed oficjalnym komunikatem CERT o możliwym ataku poinformował dziennikarz WP Szymon Jadczak. W swoim wpisie na platformie X zwrócił uwagę, że z kont polskich ministrów i osób kierujących państwowymi instytucjami rozsyłane są podejrzane wiadomości. Jak wskazał, kolejni użytkownicy mieli przesyłać identyczny spam zawierający link zachęcający do kliknięcia. Na jego wpis odpowiedział m.in. rzecznik prasowy Wód Polskich Filip Szatanik, który przekazał, że podobne wiadomości z zachętą do głosowania również trafiały do pracowników tej instytucji.
Wiceminister ofiarą hakerów. Jak zgłosić oszustwo i chronić się przed kolejnymi atakami?
Celem ataku został również Arkadiusz Myrcha, wiceminister sprawiedliwości. Polityk ostrzegł użytkowników, aby nie otwierali linków przesyłanych z jego konta. W opublikowanym na platformie X komunikacie zaznaczył, że wiadomości zachęcające do głosowania są elementem ataku i mogą zawierać wirusa.
To niejedyne ostrzeżenie zespołu w ostatnich miesiącach. Wcześniej wabikiem oszustów był zwrot podatku i CERT Polska ostrzegał przed stronami podszywającymi się pod portal podatki.gov.pl. Z kolei wiosną Polacy dostawali informacje o nadpłacie od PGE – równie dopracowanej graficznie co fałszywej. W walce z takimi kampaniami polscy specjaliści dostali zresztą nowe narzędzia: NASK dostał superbroń w postaci modelu GPT-5.5-Cyber, udostępnionego przez OpenAI do analizy złośliwego oprogramowania i wykrywania podatności.
Podejrzane wiadomości oraz fałszywe strony internetowe warto zgłaszać przez formularz dostępny na stronie incydent.cert.pl. Zgłoszenia można również przesłać za pomocą aplikacji mObywatel, korzystając z usługi "Bezpiecznie w sieci". Należy pamiętać, by nie otwierać podejrzanych linków otrzymanych na WhatsAppie (jak i na każdym innym komunikatorze). Warto ostrzec osoby, z których kont wysłano wiadomości. Jeśli doszło do utraty danych lub pieniędzy, należy zgłosić sprawę policji i skontaktować się z bankiem.
Czy dostałeś kiedyś wiadomość z podejrzanym linkiem w sieci?
0 odpowiedzi






