Rzeka Wisła łącząca się z Morzem Bałtyckim w Mikoszewie.
Mikoszewo, ujście Wisły do Bałtyku (zdjęcie ilustracyjne). fot. iwciagr / Shutterstock

Wraca sprawa parkometrów ustawionych w środku lasu w nadbałtyckim Mikoszewie. Okazuje się, że na parkingu, który jeszcze przed sezonem zyskał złą sławę w całej Polsce, wbrew przepisom karano osoby niepełnosprawne, mające prawo do darmowego zostawiania tam auta. Czytelnikowi, który odezwał się w tej sprawie do redakcji InnPoland, umorzono mandat dopiero po interwencji w nadleśnictwie.

REKLAMA

Mikoszewo. Parking w lesie, który budził kontrowersje

Parking leśny w spokojnym Mikoszewie na Mierzei Wiślanej wzbudził kontrowersje już w maju (wtedy stanęły parkometry), bo okazało się, że nawet przed sezonem zostawienie tam samochodu jest droższe choćby od parkowania w ścisłym centrum pobliskiego Gdańska. Cennik: 10 złotych za godzinę, płatne 24 godziny na dobę.

To stawki równie dziwne co widok parkometrów w środku lasu – firma, która wygrała w nadleśnictwie przetarg na obsługę parkingów, postanowiła bowiem unowocześnić usługę i zrezygnować z zatrudniania osoby pobierającej opłaty.

Bezosobowość systemu szybko okazała się problemem. Odczuł to na własnej skórze pan Paweł, który posiada w swoim samochodzie kartę osoby niepełnosprawnej, co oznacza, że na parkingu w Mikoszewie powinien mieć możliwość parkowania bez opłat na miejscach wyznaczonych dla osób z niepełnosprawnościami.

Jednak gdy pan Paweł przyjechał na miejsce, w lesie nie było jednak wyznaczonego miejsca, zatem nasz czytelnik zaparkował po prostu tam, gdzie kierowcy zostawili inne samochody. Po powrocie z plaży zobaczył, że został ukarany mandatem w wysokości 300 złotych. – Pani na infolinii powiedziała, że nie ma tu wyznaczonych miejsc dla osób niepełnosprawnych, więc mam zapłacić karę – mówi InnPoland pan Paweł.

Fragment regulaminu leśnego parkingu w Mikoszewie. fot. czytelnik

Mandat dla osoby z niepełnosprawnością wbrew regulaminowi parkingu

Nasz czytelnik nie chciał jednak kapitulować. Punkt 5. regulaminu parkingu w Mikoszewie mówi bowiem wprost: "Opłata za parkowanie dotyczy również pojazdów posiadających zezwolenie na parkowanie na drogach publicznych oraz pojazdów użytkowanych przez osoby niepełnosprawne parkujących poza wyznaczonymi dla osób niepełnosprawnych miejscami".

Jak to się ma do sytuacji, gdy nie ma w ogóle takich miejsc? Okazuje się, że błąd leżał po stronie operatora parkingu, ale ustalenie tego wymagało już kontaktu z właścicielem terenu. – Zadzwoniłem do nadleśnictwa w Elblągu i pani pomogła mi załatwić sprawę. Mandat mi anulowano, ale akurat nie o to chodzi, bo i tak bym go nie zapłacił. Myślę, że w sądzie byłaby sprawa wygrana, ale oszczędziłem sobie stresu – ocenia nasz czytelnik.

Odezwaliśmy się w tej sprawie do firmy WEIP, która ma siedzibę w Gdyni, a jej parkometry obsługują setki miejsc w całej Polsce. Firma przekazała nam, że "zgodnie z regulaminem parkingu w Mikoszewie miejsca postojowe wyznaczone dla osób z niepełnosprawnościami są bezpłatne. Na parkingu znajdują się dwa takie miejsca, przeznaczone wyłącznie dla pojazdów osób posiadających uprawnioną kartę parkingową".

Firma WEIP załączyła zdjęcie przedstawiające wyznaczone miejsca i zastrzegła, że "ze względu na leśny charakter terenu i rodzaj nawierzchni nie ma możliwości wykonania standardowego niebieskiego oznakowania poziomego". Zdjęcie oznaczone jest datą 5 sierpnia.

Zdjęcie wyznaczonych miejsc parkingowych, jakie otrzymaliśmy od firmy WEIP.

Problem w tym, że firma milczy na temat tego, że wcześniej takiego miejsca dla osób z niepełnosprawnościami na parkingu po prostu nie było. Potwierdza to w korespondencji z nami Jan Piotrowski, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Elbląg.

– Sprawa umorzenia mandatu jest nam znana i faktycznie po interwencji nadleśnictwa u dzierżawcy mandat został umorzony. Niestety nie wiemy, czy były jeszcze inne tego typu przypadki. Po naszej interwencji firma WEIP oznaczyła nieodpłatne miejsca do parkowania dla osób z niepełnosprawnościami na dzierżawionych parkingach – zaznacza leśnik.

Oznacza to, że jeśli ktoś jeszcze – poza panem Pawłem – otrzymał mandat za nieopłacone parkowanie mimo posiadania karty osoby z niepełnosprawnościami, powinien zwrócić się o umorzenie tej kary. Jeśli nie uda się w WEIP, to trzeba wykonać telefon do nadleśnictwa.

Z żywym człowiekiem problemu by nie było?

Trudno nie odnieść wrażenia, że nie byłoby całego zamieszania, gdyby parking był obsługiwany w taki sam sposób, jak wiele innych parkingów leśnych. Czyli przez przebywającą na miejscu osobę, potrafiącą rozjaśnić wątpliwości, dyżurującą w godzinach, kiedy faktycznie ruch w Mikoszewie jest spory. Zamiast tego kierowcy dostali dwie pobierające opłaty maszyny i często mało pomocną infolinię.

Zapytaliśmy Nadleśnictwo w Elblągu czy w przetargach na prowadzenie wakacyjnych parkingów w kolejnych sezonach rozważy kwestię zmiany sposobu pobierania opłat przez operatorów parkingów. – Kwestia pobierania opłaty przez dzierżawcę za parkowanie nie jest regulowana w umowie zawartej pomiędzy nadleśnictwem, a dzierżawcą. Decyzję w tym zakresie podejmuje samodzielnie dzierżawca i najprawdopodobniej w przyszłych latach nie będziemy zmieniali tego zapisu – odpowiada Jan Piotrowski.

Oznacza to, że do parkometrów w lasach i szczerych polach, ściągających pieniądze z kierowców samochodów nawet poza sezonem, musimy niestety się przyzwyczaić. Choć trudno nie odnieść wrażenia, że wcale nie realizują one zadania uregulowania ruchu samochodowego, a jedynie pozwalają prywatnym firmom na zarabianie na naszym wspólnym, naturalnym dobru.

Sonda

Płatny parking w lesie to:

... odpowiedzi