Niemieckie powietrze kosztuje. Polacy przeszli przez granicę i... kontrola

Patrycja Wszeborowska
Opłata klimatyczna w Niemczech bywa pobierana od turystów dość nietuzinkowo. Na przykład podczas zwykłego spaceru po plaży. Niczego niespodziewającym się polskim wczasowiczom, którzy akurat nie mają przy sobie euro, nalicza się należność w złotówkach. Oczywiście po nieco wyższym kursie.
Chwila spaceru po plaży w niemieckich kurortach kosztuje 2,5 euro od osoby fot. Kamil Gozdan / Agencja Gazeta
O sprawie pisze Money.pl. Do portalu odezwał się czytelnik, który razem z narzeczoną wybrał się na spacer po plaży od Świnoujścia do przygranicznych miejscowości po stronie Niemiec - Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin. W ostatniej miejscowości para zeszła na deptak. Tam dopadł ich niemiecki kontroler, który zażądał uiszczenia opłaty klimatycznej. Zagroził, że jak spacerowicze nie zapłacą, wezwie policję.

- Na początku wydawało nam się, że to jakiś naciągacz. Jednak po zapewnieniach dwóch niemieckich par zdecydowaliśmy się zapłacić. Kontroler wręczył nam dwa bilety, po 2,5 euro każdy (w sumie 5 euro - 22 zł). Jako że nie mieliśmy euro, przyjął opłatę w naszej walucie, życząc sobie 30 zł (6,82 euro). Kontroler nie miał problemu z wydaniem nam reszty z 50 zł – wspomina pan Damian w rozmowie z serwisem.


Trzeba płacić za kilka chwil spaceru
Opłata klimatyczna w niemieckich kurortach to norma, jak potwierdza rzecznik prezydenta Świnoujścia Robert Karelus. Płacić musi każdy, nawet spacerujący po plaży czy promenadzie zaledwie kilka minut. Z opłat zwolnieni są wyłącznie mieszkańcy nadmorskich miejscowości. W Świnoujściu i innych miejscowościach uzdrowiskowych opłata również obowiązuje, ale uiszcza się ją razem z rachunkiem za nocleg, dopiero po dobie pobytu.

Jak pisaliśmy w Innpoland.pl, przeciętny Polak na swoje wakacje w 2018 r. wyda 1677 zł. Jeśli planujecie wakacje nad morzem i to blisko niemieckiej granicy, warto wziąć ze sobą dodatkowe 2,5 euro na ewentualne niespodzianki.