Atak hakerów na niemieckich polityków. Upubliczniono prywatne dane prezydenta

Arkadiusz Przybysz
Numery telefonów, dokumenty, dane kart kredytowych - dane niemieckich polityków są publikowane na Twitterze. Atak dotyczy polityków wszystkich opcji… oprócz jednej partii.
Ktoś publikuje dane niemieckich polityków. Problem nie dotyczy członków partii Alternatywa dla Niemiec Marta Błażejowska / Agencja Gazeta
Nieznani sprawcy publikują na Twitterze dane niemieckich polityków - informuje niemiecka rozgłośnia radiowa RBB. Według dziennikarzy rozgłośni, wśród dokumentów nie znalazły się żadne ważne dokumenty polityczne. Część dokumentów okazuje się także nieaktualna.

Problemem może być jedynie liczba prywatnych danych niemieckich polityków nie tylko szczebla krajowego, ale i lokalnego, a także artystów czy dziennikarzy. Według informacji dziennika Bild, jednym z poszkodowanych jest niemiecki prezydent Frank-Walter Steinmeier.

Dane niemieckich polityków publikowane były na Twitterze przez konto o nazwie _0rbit, które przed zablokowaniem w piątek miało około 19 tys. obserwujących. Jego właściciel opisywał siębie jako osobę zajmującą się “badaniem bezpieczeństwa, satyrą i ironią”. Według jego informacji, zamieszkiwał on w Hamburgu, jednak nie wiadomo na ile jest to prawda.


"Kalendarz adwentowy" z numerami telefonów
Jak informuje niemiecka gazeta Die Zeit, dane udostępniane były w formie “kalendarza adwentowego”. Od 1. do 28. grudnia na Twitterze publikowano linki do platformy wymiany danych, gdzie użytkownicy mogli odczytać dane niemieckich polityków.

Ofiarą ataku padli politycy wszystkich partii oprócz Alternatywy dla Niemiec (AfD) - antyunijnej, antyimigranckiej partii konserwatywnej. Przez pewien czas miała ona być trzecią siłą w niemieckim parlamencie, zdolną rozbić istniejący układ władzy. Partia podejrzewana jest od dłuższego czasu o kontakty ze środowiskami neonazistowskimi oraz była obserwowana przez niemiecki kontrwywiad.

W Berlinie sztab kryzysowy
Aktualnie nie wiadomo kto stoi za atakiem ani w jaki sposób wszedł w posiadanie tych danych. Trudno również powiedzieć, w jakim celu zostały one opublikowane. W Berlinie został zorganizowany sztab kryzysowy, który ma koordynować śledztwo w sprawie.
Najprawdopodobniej atak hakerski rozpoczął się przed świętami Bożego Narodzenia. Wyciek danych został zauważony dopiero 3. stycznia.

Podobne wycieki w polityce nie są niestety rzadkością. W 2015 roku rosyjscy hakerzy zdobyli grafik prezydenta Obamy, a wyciek prywatnych maili Hilary Clinton mógł, zdaniem części komentatorów, wpłynąć na wyniki wyborów prezydenckich, wygranych przez Donalda Trumpa.