Przedsiębiorca nie ma prawa się mylić, ma prawo płacić za błędy. Pomysł Emilewicz utrącony

Konrad Bagiński
Propozycja minister Emilewicz wywołała w rządzie i centralnych urzędach furię – pisze Dziennik. A chodzi o sprawę zdawałoby się dość błahą – pani minister chciała tylko przyznać początkującym przedsiębiorcom prawo do błędu. Inni ministrowie i urzędy stwierdzili, że to niemożliwe.
Jadwiga Emilewicz miała rewolucyjny pomysł dla małego biznesu: chciała dać przedsiębiorcom prawo do błędu. Reszta rządu stanęła okoniem Foto: Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Resort przedsiębiorczości, którym kieruje Jadwiga Emilewicz, zaproponował wprowadzenie tak zwanego prawa do błędu. Miałoby to być ułatwienie dla nowych w biznesie i polegałoby na tym, że w przypadku mniej istotnego naruszenia przepisów związanych z wykonywaną działalnością gospodarczą przedsiębiorca nie będzie podlegał karze. Musiałby jedynie usunąć owo naruszenie w wyznaczonym przez urzędników terminie.

To prawo przysługiwałoby mikro, małym i średnim firmom w ciągu roku od założenia działalności. Wpisywałoby się też w ułatwienia dla biznesu, o których głośno mówi pół rządu z premierem Morawieckim na czele. Dziennik przytacza zresztą słowa premiera, dotyczące zaufania do przedsiębiorców i ich uczciwości.


Pieniądze i ambicje?
Okazało się, że większość ministerstw, które dostały do zaopiniowania projekt resortu przedsiębiorczości, nie zostawiła na nim suchej nitki. Jeśli przedsiębiorca się pomyli, ma płacić kary. Koniec i kropka.

W przypadku ministerstwa finansów w grę wchodzić mogą też urażone ambicje – bo Ministerstwo Przedsiębiorczości wcześniej skrytykowało pomysł resortu finansów na wprowadzenie tzw. testu przedsiębiorczości.