Zatruta Odra to wyrok śmierci dla biznesu. "Turystyka w Szczecinie umarła"

Krzysztof Sobiepan
16 sierpnia 2022, 13:04 • 1 minuta czytania
W trwającej katastrofie ekologicznej na Odrze cierpi środowisko, ale i biznes. Zostało odwołanych już 75 proc. rezerwacji, turyści obawiają się jeździć w okolice rzeki czy zamówić cokolwiek w lokalnych smażalniach. – Klienci zniknęli, a straty liczone są w dziesiątkach tysięcy złotych – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej.
Śnięte ryby w Odrze zwiastowały katastrofę od końcówki lipca Fot. NewsLubuski/East News
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Zatruta Odra to martwy biznes

Od wielu dni najważniejszym tematem w Polsce jest zatruta Odra. Na rzece trwa katastrofa ekologiczna, a przyczyny masowego wymierania ryb i innych zwierząt nadal nie są w pełni potwierdzone.

Na alarm bije też Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie. Jak piszą w oficjalnej informacji zgromadzeni w niej przedsiębiorcy tragedia na Odrze oznacza także śmierć nadodrzańskiego biznesu.

Dla przedsiębiorców działających nad Odrą i w jej okolicach to prawdziwy dramat. Ich funkcjonowanie zostało odcięte właściwie z godziny na godzinę. Klienci zniknęli, a straty liczone są w dziesiątkach tysięcy złotych. Oczekujemy szybkiej ścieżki wsparcia dla przedsiębiorców, którzy musieli zawiesić działalność lub którzy w wyniku katastrofy na Odrze utracili klientów. Oni mówią wprost: dla nas już skończył się sezon turystyczny. Półtora miesiąca strat z czterech miesięcy całkowitego funkcjonowania.Hanna MojsiukPrezes Północnej Izby Gospodarczej

Jak mówią biznesmeni, najtrudniej sytuację znoszą firmy skupione na sporcie czy rekreacji. To m.in. wypożyczalnie kajaków i sprzętu sportowego oraz miejsca umożliwiające nocleg i wypoczynek nad wodą. Przedsiębiorcy mówią o "stuprocentowym odpływie klientów".

Turystyka w Szczecinie umarła. Zapewniamy wypoczynek nad wodą, nasze życie toczy się nad Odrą. Turystyka w połowie sezonu nie żyje i na pewno w sierpniu czy we wrześniu się nie podniesie – mówi Ryszard Fertała, właściciel firmy Szczecin Toys Garden Dziewoklicz.

Mojsiuk dodaje, że wprowadzony "zakaz korzystania z Odry" wywołał panikę wśród przedsiębiorców, ale też klientów. Zakaz jest też mocno nieostry – osoby nie wiedzą na przykład, czy obejmuje też żeglowanie.

Drugim problemem jest odwrót od gastronomii. Smażalnie ryb nie mogą liczyć na klientów. Podobnie puste są ośrodki agroturystyczne.

– Apelujemy o natychmiastowe uruchomienie programu wsparcia dla przedsiębiorców dotkniętych stratami wynikającymi z katastrofy ekologicznej. Blokada działalności powinna wiązać się z prawem do rekompensaty lub zwolnienia z opłat czynszowych czy podatkowych – przekonuje Prezes Północnej Izby Gospodarczej.

Na razie nie jest też jasne, czy przedsiębiorcy będą mogli liczyć na odszkodowania. Zatruta odra to katastrofa ekologiczna, ale nie ma statusu klęski żywiołowej. Nie jest też znana przyczyna zatrudnia, ani firma czy osoba odpowiedzialna za obecny stan rzeki. Znacznie utrudnia to dochodzenie swoich praw przez biznes.

Czytaj także: https://innpoland.pl/183007,odra-to-nie-pierwsza-katastrofa-ekologiczna-ile-kosztuja-takie-wypadki