[TYLKO W INNPOLAND] Prezes Sii tłumaczy się po wielkiej aferze. Mamy maile, które wyciekły z firmy

Konrad Bagiński, Kamil Rakosza
09 grudnia 2022, 13:52 • 1 minuta czytania
Poglądy i sposób zarządzania ludźmi przez Grégoire'a Nitota, prezesa Sii Polska budzą coraz większe zdumienie. Okazuje się, że nie lubi nie tylko związkowców, ale również feministek i osób informujących o problemach. Na jaw wychodzą kolejne dziwne pisma Nitota. W rozmowie z nami prezes Nitot tłumaczy się po wielkiej aferze.
Okazuje się, że prezes Sii nie przepada nie tylko za związkami zawodowymi, ale ma sporo zarzutów do kobiet, feministek i sygnalistów Fot. Pawel Wodzynski/East News
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Po ostatnich publikacjach dotyczących zwolnienia związkowca z firmy Sii Polska dostaliśmy sporo maili od naszych czytelników, którzy są lub byli pracownikami tej firmy.

Przypomnijmy: w INNPoland.pl pisaliśmy już sprawie zwolnienia Krystiana Kosowskiego z firmy Sii Polska. Zwolnienia budzącego wątpliwości prawne – bo Kosowski zdążył założyć w tej firmie z branży IT związek zawodowy.

Grégoire Nitot, prezes i założyciel firmy Sii Polska postanowił go dyscyplinarnie wyrzucić. Wcześniej napisał mu w mailu, że działanie Kosowskiego jest "odrażające", że "sprawia problemy". Wyraził też pogardę dla polskiego i francuskiego prawa.

"Wystąpiłeś przeciwko wartościom Sii, takim jak pozytywne nastawienie, siła zespołu, szacunek, lojalność i solidarność, uczciwość" – pisze Nitot. Po czym sam pisze, że wyjechał z Francji między innymi z tego powodu, że są tam silne i wpływowe związki zawodowe, co utrudnia pracodawcom swobodne podejmowanie decyzji.

"Jestem pewien, że nie pasujesz do Sii, do naszego ducha i wartości. Jestem pewien, że sprawiasz kłopoty. Mam nadzieję, że bardzo szybko odejdziesz z Sii" – kończy swój wywód Nitot.

– Znam swoje wady, czasem używam zbyt ostrych słów. Mail, który wysłałem do Kosowskiego, rzeczywiście był trochę za mocny. Ale nadal jestem przeciwny jego postawie i nastawianiu pracowników przeciwko Sii – mówi Grégoire Nitot w rozmowie z INNPoland*.

Zdaniem Nitota, Kosowski mógł postąpić inaczej, bo – jak mówi – w Sii zawsze jest możliwość, aby rozmawiać o tym, co pracownikom się nie podoba. Jak uważa prezes Sii Polska, związkowiec mógł się zgłosić do swojego managera lub bezpośrednio do niego. Taka rozmowa byłaby najskuteczniejsza.  Jak podkreśla Nitot, Kosowski postanowił jednak założyć związek zawodowy. Lecz – w opinii Nitota – nie to było problemem i przyczyną rozwiązania umowy z Krystianem Kosowskim. 

Związki zawodowe są pożyteczne, kiedy mierzą się np. z ochroną pracowników przed wyzyskiem. Ważne, żeby były prowadzone przez osoby rozumiejące biznes i zarządzanie firmą. Takie organizacje nie powinny jednak bronić przed zwolnieniami za wszelką cenę, ponieważ jeżeli dana firma generuje straty, musi zwolnić pracowników, inaczej zbankrutuje.Grégoire NitotPrezes Sii Polska

Postanowiliśmy sprawdzić, jakim prezesem jest Nitot i jak się pracuje w jego firmie. Jej obraz jest niespójny – bo Sii Polska zapewnia, że szanuje pracowników. Wielu z nich również pisze publicznie, że wszystko jest w porządku i mają dobre warunki pracy.

My też dostaliśmy kilka wiadomości o tym, że w Sii Polska pracuje się fajnie, a atmosfera nie jest toksyczna. Bierzemy to pod uwagę, zwracamy jednak uwagę, że w różnych działach sytuacja może się od siebie znacznie różnić.

Są też wiadomości dotyczące samego Krystiana Kosowskiego, podważające jego kompetencje czy umiejętność współpracy. Podkreślamy, że jego charakter czy umiejętności nie są w tej sprawie istotne.

Chodzi o to, że założył związek zawodowy, po czym został zwolniony w jakimś tajemniczym trybie.

Od feministek gorsi są tylko sygnaliści

Nasi informatorzy (z oczywistych względów nie możemy podać ich danych) przekonują, że prezes Nitot nie lubi nie tylko związkowców, ale i kobiet oraz tzw. whistleblowerów (sygnalistów – osób nagłaśniających nielegalne lub nieuczciwe działanie).

Przykład? W Sii Polska, według naszych informatorów, miał być prowadzony specyficzny rodzaj komunikacji. Chodziło o to, by różne zespoły mogły pochwalić się swoimi osiągnięciami. Nazwano to "victory e-mails" (maile zwycięstwa), nieoficjalnie zyskały przydomek "vanity e-mails" (maile próżności).

W ich wysyłaniu mieli zacząć przodować handlowcy, starający się pokazać efekty swojej pracy. Często w sposób mało wyrafinowany, dołączając do swoich wiadomości obrazki seksistowskie lub o podtekście seksualnym. Autentyczność wiadomości została potwierdzona przez Grégoire'a Nitota.

W jednym z takich maili pracownik pisał m.in. że wiadomość będzie krótka jak szorty pokazanych na załączonym zdjęciu roznegliżowanych pań. Mail zawierał też inne treści o podłożu seksistowskim.

– Jeśli przeczytał pan cały wątek, to wie pan, jaka była moja intencja. Pomijam żart pracownika świadczący o jego słabym guście, który rozpoczął całą dyskusję – mówi prezes Sii Polska. 

Nie podobało się to wielu pracującym w Sii Polska kobietom. Jedna z nich wysłała maila ze skargą do przełożonego nadawcy i działu CSR (to skrót od Corporate Social Responsibility, czyli "społeczna odpowiedzialność biznesu"). Pracowniczka działu CSR zareagowała i zwróciła uwagę nadawcy niestosownego maila.

Wiadomość o tym dotarła też do prezesa Nitota, który – nie do pracownika wysyłającego niestosowne maile, ale do kobiety z działu CSR – wysmażył wiadomość o dość kuriozalnej treści.

"Nie podoba mi się twój mail" – zaczął Nitot. Potem od razu spytał, dlaczego wysłała wiadomość (zwrócenie uwagi) do przełożonego nadawcy. A potem zaczął narzekać na feministki, kobiety i whistleblowerów.

– Wykorzystałem tę sytuację, żeby przekazać pracownikom feedback, który miał wzmocnić ducha zespołu i usprawnić współpracę – twierdzi w rozmowie z INNPoland Grégoire Nitot.

"Dlaczego kilka dziewczyn wysyła skargę do działu CSR, a nie do [tu imię nadawcy niestosownego maila]? Nie podzielam waszego feministycznego punktu widzenia. Kobiety powinny przestać mieć kompleksy związane z mężczyznami, przestać kreować relacje niezdrowych konfliktów i złej atmosfery związanej z mężczyznami. Powinny nie mieć kompleksów, czuć się równe mężczyznom, akceptować, że sobie z nich żartujemy, tak samo, jak żartujemy z mężczyzn. Nie powinniśmy być zbytnio wrażliwi na temat tych żarcików" – napisał Nitot, co widać w załączonym w artykule mailu.

Od pracowników Sii oczekuję działania zgodnie z naszymi wartościami, czyli odwagą i transparentnością. W swojej wiadomości wyjaśniłem, że najważniejsza w rozwiązywaniu nieporozumień jest bezpośrednia rozmowa osób, których dana sytuacja dotyczy. Dopiero kiedy nie uda się uzyskać porozumienia na tym poziomie, można włączyć do rozmowy przełożonych. Grégoire NitotPrezes Sii Polska

W kolejnym zdaniu pytał swoją podwładną, dlaczego broni koleżanki, która poinformowała o niekomfortowej sytuacji. "Why you defend those whistleblowers?".

"Wyobraź sobie, że ktoś ma problem z tobą. Może poinformować cię o tym osobiście, co jest dobre, odważne i przejrzyste. A jeśli ktoś poinformuje o tym również twoich przełożonych? "Albo, co gorsza, poinformuje o tym twoich przełożonych, bez informowania ciebie...?" Tu Nitot dodał emotikon pokazujący wymioty.

Dodał również, że pracujące w Sii feministki, które przesłały maila ze skargą do działu CSR są "działającymi przeciwko Sii cichymi donosicielkami". Poza tym, że firmy, które wspierają whistleblowerów, kreują niezdrową atmosferę, wprowadzają złą współpracę i brak zaufania.

– Trzeba odróżnić whistle-blowing od donosicielstwa. Mówienie za plecami różnych rzeczy, zamiast wyjaśniania sobie spraw bezpośrednio, kojarzy mi się z komuną – mówi INNPoland.

Tymczasem na swoim blogu, kilkanaście tygodni temu napisał: "Wspaniale jest bronić swoich opinii i wartości, będąc zaangażowanym i pełnym pasji, ale jednocześnie musimy słuchać innych punktów widzenia, tolerować ludzi, którzy myślą inaczej i zawsze szanować wszystkich."

Zauważmy, że przez kilka lat Sii Polska wydawało też kalendarz, do zdjęć w którym pozowały pracujące w firmie panie. Fotki z kalendarza bez problemu można znaleźć w sieci. Był on bardzo różnie odbierany przez pracowników.

Ale widniejący do dziś podpis pod zdjęciem dwóch kobiet przy biurowym sprzęcie "Patrząc na kalendarz Sii w czasie pracy, można by zgubić niejeden dokument", udowadnia, że były traktowane raczej przedmiotowo. Firma na szczęście zmieniła sposób tworzenia swojego kalendarza. Dziś znajdują się w nim zdjęcia pracowników obojga płci, którzy pokazują swoje pasje.

Prezes Nitot dalej się pogrąża

Wróćmy jednak do sprawy z zeszłego tygodnia, czyli zwolnienia związkowca. Po mailu Nitota opinia publiczna mogła zapoznać się z kuriozalnym oświadczeniem firmy. Według Piotra Szumlewicza wynika z niego, że prezes Nitot nie zwolnił Kosowskiego za założenie związku zawodowego, ale za działanie na szkodę firmy w postaci... chęci założenia związku zawodowego. Tak czytamy w komentarzu związkowca opublikowanym na LinkedIn.

Brzmi to absurdalnie. To nie wszystko. W stanowisku firmy czytamy, że Nitot uważa niektórych związkowców za... ekstremistów. Czytelnikom zostawiamy ocenę, kogo dotyczą poniższe słowa.

"Niestety zdarza się, że związki zawodowe są zarządzane przez ekstremistów, których działania wymierzone są przeciw przedsiębiorstwom, takim jak Sii. Ich działania źle wpływają na atmosferę, motywują ludzi przeciw sobie i zagrażają długoterminowej konkurencyjności i stabilności firm. To zniechęca przedsiębiorców do inwestowania i tworzenia miejsc pracy w Polsce" – pisze Nitot w oświadczeniu.

"Działania Krystiana, który poprzednie współprace z pracodawcami kończył w atmosferze skandalu (sami możecie przeczytać o tym w internecie) oraz popierającego go lidera Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa Piotra Szumlewicza uderzają w Sii – firmę, która jest miejscem pracy tysięcy osób" – dodaje prezes Sii Polska.

Nazywa też pismo, jakie dostał od Szumlewicza "skandalicznym". Nitot skupia się na kilku zdaniach, w których Szumlewicz pisał, że w przypadku braku przywrócenia Kosowskiego do pracy, będzie zmuszony zgłosić sprawę do prokuratury, sądu i Państwowej Inspekcji Pracy.

Ta – poinformowana o zdarzeniu w firmie przez lidera Lewicy, Adriana Zandberga – w środę (7 grudnia) zdecydowała o przeprowadzeniu niezwłocznej kontroli w Sii Polska.

– Jeżeli jakiś pracownik nie jest zadowolony ze swojej pensji, może negocjować. Ale jeśli nadal nie jest zadowolony, powinien odejść, zamiast buntować innych – twierdzi Nitot w rozmowie z INNPoland. 

*Wypowiedzi Grégoire'a Nitota zostały złagodzone w procesie autoryzacji po konsultacji prezesa Sii z szefową działu komunikacji w firmie. Prezes Nitot wycofał się z niektórych stwierdzeń, które padły w bezpośredniej rozmowie.

Czytaj także: https://innpoland.pl/187726,zwolnienia-sii-zwiazkowiec-szumlewicz-o-prezesie-sii