Obajtek zarabia za dużo? Posłowie składają zawiadomienie do prokuratury

Konrad Bagiński
09 lutego 2023, 13:39 • 1 minuta czytania
Daniel Obajtek jako prezes PKN Orlen zarabia za dużo, a jego pensja i premie są ustalone wbrew prawu – uważają posłowie KO. Zapowiedzieli złożenie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Wyliczyli, że zarobki Obajtka łamią ustawę kominową. Zresztą nie tylko Obajtka, bo zarobki ponad limit ma cały zarząd spółki.
Czy prokuratura zajmie się zarobkami Obajtka? Andrzej Iwanczuk/REPORTER
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Zarobki Daniela Obajtka i zarządu Orlenu trafiły pod lupę posłów Koalicji Obywatelskiej. Agnieszka Pomaska i Cezary Tomczyk uważają, że powinny jeszcze trafić pod lupę prokuratury. Dlaczego? Bo wyliczyli, że Obajtek i cały zarząd firmy zarabiają za dużo.

Jak to możliwe? Zdaniem polityków opozycji PKN Orlen łamie ustawę kominową. To przepisy, które wprowadzono w 2000 roku. Ich zadaniem jest ograniczenie wysokości zarobków w państwowych spółkach. Nie mogą one przekroczyć określonej wartości.

W przypadku Obajtka i zarządu jest to maksymalnie 1 585 360,80 zł rocznie. W państwowej spółce zgodnie z ustawą kominową nie można zarobić więcej. Ale z dokumentów PKN Orlen wynika, że Obajtek i większość zarządu dostali rocznie prawie po 400 tysięcy złotych ponad limit. To dane za rok 2021.

Rok wcześniej Obajtek zarobił o prawie 300 tysięcy za dużo, w 2019 roku dostał prawie 160 tysięcy ponad limit, w 2018 – 140 tysięcy. Bardzo podobne kwoty pojawiają się w zestawieniach zarobków innych członków zarządu Orlenu.

Co zrobi prokuratura?

Posłowie Pomaska i Tomczyk wyliczyli stratę Orlenu na ponadprogramowych zarobkach zarządu na łącznie 6,7 miliona złotych, a przy uwzględnieniu świadczeń dodatkowych dla osób z kierownictwa firmy na ponad 8,3 miliona złotych.

Co ciekawe, zawiadomienie do prokuratury nie dotyczy samego prezesa Obajtka i zarządu. Zdaniem polityków KO winne są inne osoby, które nie dopełniły obowiązków podczas nadzoru nad płocką spółką. To Jacek Sasin, minister aktywów państwowych, który powinien czuwać m.in. nad Orlenem, oraz rada nadzorcza firmy. W jej skład od niedawna wchodzi przyjaciółka Jarosława Kaczyńskiego, Janina Goss.

Co mówią zasady ustawy kominowej?

W spółce wielkości Orlenu zarobki prezesa i zarządu dzielą się na część stałą i zmienną. Część stała to po prostu coś w rodzaju pensji. Może ona wynosić od siedmo- do piętnastokrotności średniej pensji. Owa średnia pensja to "przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat z zysku w czwartym kwartale 2016 roku".

Od kilku lat ten przepis nie został zmieniony, więc pensje stałe zarządów państwowych spółek są zamrożone na tym samym poziomie. Wspomniana średnia pensja to 4 403,78 zł. Miesięcznie w państwowej spółce można więc zarobić maksymalnie 66 056,70 zł, co rocznie daje pensję w wysokości 792 680,40 zł.

Z kolei część zmienna wynagrodzenia nie może przekroczyć 100 proc. wynagrodzenia podstawowego. Maksymalne zarobki mogą więc sięgnąć 1 585 360,80 zł. Tak mówi ustawa, tak mówią też zasady opisane na rządowych stronach internetowych.

Tymczasem Daniel Obajtek w 2021 roku zarobił w Orlenie 2,276 mln złotych, w 2020 – 2,199 mln zł, w 2019 – 1,97 mln zł a w 2018 – 867 tysięcy złotych.

Nikt nie wnioskował o wyjątkowe zasady

Państwowe spółki mogą w wyjątkowych przypadkach nagiąć zasady ustawy kominowej, muszą jednak spełnić pewne określone wymagania i opublikować uzasadnienie w Biuletynie Informacji Publicznej.

Posłowie takich dokumentów nie znaleźli, na rządowych stronach można za to znaleźć dokumenty Rady Nadzorczej Orlenu, które otwarcie mówią o tym, że w spółce obowiązują zasady ustawy kominowej.

Czytaj także: https://innpoland.pl/190448,sad-nik-ma-prawo-wejsc-do-Orlenu-z-kontrola