
Nic w przyrodzie nie ginie. W serwisie „Wysokie Napięcie” przeczytałem o tym, że jednym z warunków reformy greckiej gospodarki jest .. rezygnacja z przestarzałych elektrowni. Znak to jak silne w polityce niemieckiej jest lobby na rzecz efektywnej energetyki. A mnie dziwi dlaczego polscy politycy pozostają w tyle, bo temat energii czerpanej z odnawialnych źródeł energii wchodzi na świecie do wielkiej polityki. Kandydatka na prezydenta Stanów Zjednoczonych Hillary Clinton zaprezentowała swój plan klimatyczno-energetyczny. Ma on doprowadzić do realizacji dwóch celów: (a) zainstalowania ponad pół miliarda paneli solarnych do końca pierwszej kadencji Clinton (b) umożliwienia w ciągu 10 lat od objęcia przez nią funkcji prezydenta produkcji energii odnawialnej wystarczającej do zasilenia każdego domu w Stanach. W ramach realizacji tego programu przewidziano zwiększenie do 2020 r. mocy instalacji pozyskującej energię słoneczną z dzisiejszych ok. 20 GW do łącznej mocy 140 GW. Odważnie i ambitnie. Ale czy osiągniecie celów z programu Hillary Clinton jest bezpieczne?
