Najlepszą częścią zawodu dziennikarza, przynajmniej dla mnie, są spotkania z ludźmi. Przede wszystkim z tymi, którzy swoją wiedzą, pasją lub historią potrafią dodać skrzydeł. Często są to spotkania - niespodzianki. Idę na takie bez większych oczekiwań, nieraz nawet z myślą "tylko wytrzymać 30 minut", a wychodzę po dwóch godzinach z poczuciem niedosytu i przeświadczeniem, że sky is the limit.

REKLAMA
Dziś polecam dwie takie osoby - blogerów INN Poland, którzy pozwalają uwierzyć, że można przenosić góry.
Pierwszy to Przemek Kuśmierek, twórca "Migam". Przemka i Sławka Łuczywko, partnera w firmie, poznałam rok temu. Od tego czasu jestem wielką fanką chłopaków. Ich historia to gotowy materiał na scenariusz filmowy. Jest w niej wszystko co uwielbia hollywoodzkie kino - olbrzymia pasja, kilkuletnie zmaganie z przeciwnościami, całkowite niezrozumienie otoczenia i w końcu międzynarodowy sukces. W Polsce Przemek słyszł od "byznesmenów", żeby "dał sobie spokój z głuchymi". Za granicą usłyszał, że robi coś świetnego. Tym czymś świetnym jest automatyczny tłumacz języka migowego. Sytem opiera się na Kinetic - technologii do rozpoznawania ruchów ciała. Urządzenie, które stworzono z myślą o rozrywce, zespół "Migam" wykorzystał do stworzenia narzędzia, które może ułatwić życie 70 mln niesłyszących na całym świecie.
Kiedy poprosiłam Przemka, by pisał dla INN Poland spodziewałam się, że będzie pisał o swojej firmie. Zamiast tego przysłał świetny tekst o tym, jak mając dobry pomysł oraz wykorzystując nowoczesne technologie i społeczności można zwojować świat. Nawet nie ruszając się przy tym spod Rzeszowa czy Olsztyna. Gorąco polecam ten wpis.
Drugi bloger, a raczej blogerka, to Agata Stafiej-Bartosik, dyrektorka polskiego oddziału Askoki. Na całym świecie Ashoka wyszkuje i wspiera innowatorów społecznych - ludzi, którzy swoim działaniem zmieniają świat na lepszy. Jakkolwiek górnolotnie to brzmi. Często media przedstawiają innowacje społeczne jako lampki solarne dla Bangladeszu lub toalety dla Kenii. Tymczasem, jak pokazuje Agata, innowatorzy społeczni są wszędzie i są też wszędzie potrzebni. Do wprowadzenia zmiany nie zawsze potrzeba potrzeba milionów dolarów, unijnych dotacji, ani kosmicznych technologii. Za to potrzeba człowieka, który inaczej spojrzy na problem i na technologie, którymi już dysponuje.
Ile jest takich osób? Mam nadzieję, że sporo i że będzie ich coraz więcej. Kilka tygodni temu NCBR wybrał projekty z zakresu innowacji społecznych rekomendowane do dofinansowania. Składały je wspólnie organizacje pozarządowe z firmami lub naukowcami. Pomysły były najróżniejsze - od budowy sieci biogazowej przez lokalną społeczność poprzez system domowej rehabilitacji aż po internetową terapię dzieci z wadami wymowy. Z niecierpliwością czekam, jak uda się zrealizować te pomysły.