Uczestniczyłem ostatnio w warsztatach poświęconych problemom zarządzaniu talentami w firmach, co w kontekście dyskusji nt. innowacyjności i nowych technologii, sprowokowało szereg refleksji na temat systemu szkolnictwa. Na pozór związek pomiędzy nauką a talentem wydaje się być oczywisty, jednak wątpliwości budzi pytanie, czy istnieje celowe powiązanie kwestii talentów ze szkolnictwem? Przeszukując Internet znajdziemy sporo informacji i działań poświęconych talentom – słowo odmienione jest we wszystkich przypadkach, osobach i zastosowaniach. Uwagę zwraca, co się z talentami robi: łowi, wyszukuje, odkrywa i uwalnia. Słowo „talenty” powtarza się w Internecie blisko 2 razy częściej niż „szkoła” i 5 razy częściej niż „gospodarka”! Coś jest na rzeczy. Tylko co?
Gdzie są talenty
REKLAMA
Czy talent to taka rzadkość, że szukają go zastępy łowców, że potrzeba zmasowanych akcji, że można przegapić, a wtedy to strata nie do powetowania? Czy może talent jest tak powszechnym zjawiskiem, że mamy do czynienia z jego nadmiarem na konkurencyjnym rynku, a przebicie się z własnym wymaga nie lada … talentu?
Raczej to drugie. Literatura mówi, że każdy rodzi się z wieloma uzdolnieniami: Wikipedia wylicza ich 11, a wg Gallupa, każdy może poznać swoich 5 naturalnych talentów, tj. dominujących wzorców sposobu myślenia, odczuwania i działania, które zasadniczo nie zmieniają się przez całe życie człowieka wg. „Teorii 5 Talentów” M.Buckinghama i D.O. Cliftona, opracowanej na podstawie ponad 30 lat badań Instytutu Gallupa.
Dlaczego firmy mają problem z wyszukaniem, wyłowieniem i utrzymaniem talentów? Gdzie są te talenty, które opuszczają mury szkół i uczelni? Czy coś złego się dzieje w okresie pomiędzy narodzinami talentu, a momentem podejmowania przez niego pracy?
Coś MUSI być na rzeczy, skoro w najnowszych założeniach programu oświatowego MEN na 2015-2016 czytamy, że teraz szkoła będzie „otwarta”. „Otwarta szkoła to taka, która nie zamyka się na kulturę, sztukę, sport, środowiska lokalne. Potrafi korzystać z tego, co ją otacza”. To jakby wyznać, że system szkolnictwa, w swoim zasadniczym podejściu, nadal tkwił w XIX w. i dopiero teraz zamierza się zmieniać.
Dawniej można było z dużą dozą odpowiedzialności twierdzić, że (a) szkoła jest niezbędnym ogniwem kształtowania wiedzy oraz (b) uczeń będzie mógł z powodzeniem wykorzystywać w życiu wiedzę nabytą w szkole. Na tej kanwie ukształtował się system, którego nadal głównym celem jest „wszechstronny rozwój ucznia”, o czym można się przekonać studiując aktualny dokument pt. PODSTAWA PROGRAMOWA KSZTAŁCENIA OGÓLNEGO DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH I GIMNAZJÓW.
Sytuacja w dziedzinie wiedzy uległa jednak istotnej zmianie i dzisiaj ani szkoła nie jest potrzebna do uzyskania wiedzy, ani wiedza, którą sprzedaje nie jest przydatna w dorosłym życiu dzisiejszej młodzieży. Marzenia Życińska na blogu Oś Świata twierdzi, że jest wprost przeciwnie: młodzieży „tym łatwiej będzie [..] osiągnąć sukces im mniej będą się trzymać tego, co dzisiaj uznajemy za standard”. Wszechstronność jest dzisiaj raczej nierealnym postulatem, a jednolity dla wszystkich program i egzamin testowy zabijają indywidualność, którą przecież cenimy sobie coraz bardziej. Na Uniwersytecie Newcastle w Anglii rozwijany jest model szkoły pod wiele mówiącą nazwą „minimally invasive education” – projekt, którego idea powstała w wyniku obserwacji, jak dzieci potrafią łatwo przyswajać wiedzę, jeżeli działają w grupie i w temacie, który je interesuje.
Symptomatyczne jest to, że w całym dokumencie programowym MEN nie pojawia się ani raz słowo TALENT. A szkoda. W medycynie od dawna rozwija się teoria i praktyka personalizacji, tj. takiego podejścia do pacjenta, w którym proces leczenia oparty jest o rozpoznanie jego specyficznych i indywidualnych predyspozycji. Dąży się, aby leczenie było precyzyjnie wcelowane w miejsce choroby minimalizując skutki uboczne, mogące szkodzić całemu organizmowi. Taka – per analogia – „precyzyjna edukacja”, opierająca się na wrodzonych talentach, byłaby o wiele skuteczniejsza i praktyczniejsza.
Czy szkoła nie powinna zmienić paradygmatu kształcenia na taki, w którym wartością nadrzędną są indywidualność, wrodzone talenty i zdolność ich wykorzystania w grupie?
