
Trzy dni, 240 startupów, kilkaset rozmów i koniec. Wsiadłem do pociągu i siłą rozpędu piszę. Z Wolves Summit wyszedłem zaraz po poprowadzeniu finałów, w których o nagrodę główną walczyło 6 mocnych finalistów, w tym jeden startup z Polski. Wyszedłem by zdążyć na pociąg, zanim ogłoszono wyniki. Ale gdzieś w głębi serca przeczuwałem, kto wygra. Bo wygrał mój faworyt.
REKLAMA
Faworyta obserwowałem od kwalifikacji. Wśród 240 startupów wybrałem sobie kilka perełek i czekałem na rozwój wydarzeń. W międzyczasie moderowałem kwalifikacje, wysłuchałem setek pitchów, potwierdziłem swoje zdanie na temat podejścia niektórych do samego komunikowania pomysłów, wygłosiłem dwie prelekcje, przeprowadziłem cztery warsztaty, obskoczyłem jeszcze dwie inne imprezy, poznałem fantastycznych ludzi i… po trzech dniach ledwie żywy, ale ciągle pełen endorfiny, dopaminy, adrenaliny, kortyzolu i testosteronu oraz oksytocyny dotarłem do wspomnianego finału. Od początku stawiałem na startupy rozwiązujące realne problemy. Zakochałem się w rozwiązaniu NERv (biodegradowalne implanty z biomarkerami, pozwalające uchwycić komplikacje postoperacyjne), polubiłem Okeylabs (zastępowanie haseł dostępu fizyczną obecnością) i zachwyciłem się Cortechs (gry, które w połączeniu z technologią i neurofeedbackiem regulują zachowanie u dzieci z ADHD). NERv przeszedł do półfinału, Cortechs do finału. Jednak to nie oni wygrali.
Mocni finaliści
Toothscan, Elephant Door, Cortechs, Recast, Speech matics, Sphere Play – finałowa mocna szóstka. Poważne startupy z branż healthcare & lifestyle solutions, high-tech, IoT i rozrywki. Poważne, nie tylko z powodu podejmowanych tematów i stosowanych technologii, ale z powodu poważnego podejścia i przygotowania do imprezy startupowej. Bo jedna rzecz nadal jest pewna: nie wystarczy dobry projekt, trzeba go umieć dobrze komunikować. Na każdym etapie. Wszyscy finaliści dojrzali do tego, by prezentować w finałach. Wszyscy kontrolowali swoją narrację i mieli na nią dobry, przemyślany i prosty przepis. Każdy robił to na swój sposób, ale każdy zawarł Big Idea, kontekst, rynek i pokazał podejście biznesowe do wyzwań. Nie dotyczy to tylko samego pitchu, ale także odpowiadania na pytania i wykorzystania tego dodatkowego czasu, by jeszcze mocniej pokazać swoje podejście i sposób myślenia. Rozwiązania były różne i tak:
Toothscan, Elephant Door, Cortechs, Recast, Speech matics, Sphere Play – finałowa mocna szóstka. Poważne startupy z branż healthcare & lifestyle solutions, high-tech, IoT i rozrywki. Poważne, nie tylko z powodu podejmowanych tematów i stosowanych technologii, ale z powodu poważnego podejścia i przygotowania do imprezy startupowej. Bo jedna rzecz nadal jest pewna: nie wystarczy dobry projekt, trzeba go umieć dobrze komunikować. Na każdym etapie. Wszyscy finaliści dojrzali do tego, by prezentować w finałach. Wszyscy kontrolowali swoją narrację i mieli na nią dobry, przemyślany i prosty przepis. Każdy robił to na swój sposób, ale każdy zawarł Big Idea, kontekst, rynek i pokazał podejście biznesowe do wyzwań. Nie dotyczy to tylko samego pitchu, ale także odpowiadania na pytania i wykorzystania tego dodatkowego czasu, by jeszcze mocniej pokazać swoje podejście i sposób myślenia. Rozwiązania były różne i tak:
Toothscan to urządzenie do skanowania powierzchni zębów, które dzięki zastosowanej technologii spektoskropii, pozwala wykryć początki próchnicy zanim będzie za późno. Toothscan wysyła analizowane dane do aplikacji smartphona i voilà! Wykrywamy zagrożenie zanim będzie za późno.
Elephant Door to sprytny alarm wykorzystujący technologię IoT i aplikącję na smartfona by informować w czasie rzeczywistym o włamaniach
Cortechs to rozwiązanie wykorzystujące neurofeedback by regrulować zachowanie dzieci z ADHD
Recast to aplikacja, która pozwala obsadzić siebie zamiast aktora w wybranych fragmentach filmu
Sphere play to player vide, który odtwarza treści sferyczne i pozwala na pełną immersję w obraz
Speech matics to platforma do rozpoznawania mowy, czyli Siri na naprawdę mocnych sterydach
Wszystkie projekty były mocne, ale nie mogło być inaczej, bo z 240 startupów dość łatwo wybrać naprawdę mocnych zawodników. Zwłaszcza jeśli towarzystwo jest międzynarodowe. Tym bardziej cieszy obecność w finale polskiego startupu Elephant Door.
Kto wygrał i (jak sądzę) dlaczego
Cemal Kavasogullari – CEO Toothscan – podszedł do mnie jako pierwszy uczestnik Wolves Summit, kiedy czekałem nieco zniecierpliwiony, by zameldować się w hotelu w przeddzień rozpoczęcia konferencji. Rozpoznał mnie, bo był uczestnikiem serii webinarów poprzedzających samo wydarzenie. Z pewnością jednak nie wygrał dlatego, że podszedł do mnie. I na pewno nie dlatego, że uczestniczył w webinarach. I pewnie nie dlatego, że potrafił przyjmować informację zwrotną i zmieniać drobne szczegóły w swojej prezentacji. Na pewno nie wygrał dlatego, że w ostatniej chwili, na 15 minut przed wejściem na scenę, by ostatni raz zaprezentować swój projekt, poprosił bym jeszcze raz posłuchał jego prezentacji.
Cemal Kavasogullari – CEO Toothscan – podszedł do mnie jako pierwszy uczestnik Wolves Summit, kiedy czekałem nieco zniecierpliwiony, by zameldować się w hotelu w przeddzień rozpoczęcia konferencji. Rozpoznał mnie, bo był uczestnikiem serii webinarów poprzedzających samo wydarzenie. Z pewnością jednak nie wygrał dlatego, że podszedł do mnie. I na pewno nie dlatego, że uczestniczył w webinarach. I pewnie nie dlatego, że potrafił przyjmować informację zwrotną i zmieniać drobne szczegóły w swojej prezentacji. Na pewno nie wygrał dlatego, że w ostatniej chwili, na 15 minut przed wejściem na scenę, by ostatni raz zaprezentować swój projekt, poprosił bym jeszcze raz posłuchał jego prezentacji.
Ale podejrzewam, że wygrał, bo ma podejście, które manifestowało się właśnie w tych drobnych zdarzeniach. Jego podejście do innych, otwartość, umiejętność przyjmowania informacji zwrotnej, przy jednoczesnym zachowaniu własnej wizji, czyni z niego dojrzałego biznesmena, który kieruje się wartościami. Jego skupienie i doskonałe wręcz wyczucie czasu sprawiały, że każde z trzech wystąpień (kwalifikacje, półfinał i finał), choć było inne, zawsze kończyło się dokładnie po 2 minutach i 57 sekundach. Jego podejście do rozwiązywania problemów i wiedza w dziedzinie, którą się zajmuje, sprawiły, że stworzył naprawdę przydany produkt, który odpowiada na potrzeby dużej populacji. W końcu WHO podaje próchnicę jako jeden z najważniejszych problemów zdrowotnych XXI wieku.
Ten projekt wygrał też dlatego, bo (jak podejrzewam) sędziowie postawili, zresztą chyba słusznie, na solidne, skalowalne, dobrze opracowane, bezpieczne rozwiązanie. I nie dali się uwieść, skądinąd mega atrakcyjnym projektom Recast i Sphere Play. Bo, choć zapewne serce publiczności ujęły projekty rozrywkowe, to wygrał projekt, dzięki któremu będziemy mogli mieć zdrowe zęby. Toothscan to po prostu solidny biznes, oparty na przełomowej technologii, który bazuje na prostym modelu biznesowym i wpisuje się idealnie w trend healthcare & lifestyle solutions. To projekt, za którym stoi dobry zespół naprawdę mocnych specjalistów. Zespół, który ma CEO, który spokojnie podźwignie każdą prezentację i jak podejrzewam każdą negocjację. Bo jedną z cech Cemala jest totalny spokój i skupienie.
3 pitche Cemala delikatnie się od siebie różniły, ale za każdym razem CEO Toothscan wykorzystywał elementy, które uważam, że w pitchu znaleźć się powinny:
Big Idea, czyli wprowadzenie w postaci historii, które nakreśla obszar, po jakim będziemy się poruszali i problem, jaki startup rozwiązuje.
Potencjał dla rozwiązania, wyrażony łatwymi do zrozumienia liczbami, pokazanymi kontekstowo.
Prosty schemat działania produktu, bez zbytniego rozwodzenia się nad funkcjonalnościami.
Społeczny dowód słuszności i autorytety wspierające pomysł lub technologię.
Pozycjonowanie się na eksperta w dziedzinie, bez niepotrzebnego przechwalania się.
Zrozumiały model biznesowy wyrażony w prosty sposób.
Model rozwoju projektu i wizja przyszłości.
Tylko tyle i aż tyle. Dobry, solidny pitch. Oczywiście, że genialny pitch nie uratowałby złego projektu, ale nieco gorszy pitch mógłby sprawić, że tak dobry projekt jak Toothscan, nie byłby tak zrozumiały. A jeśli sędzia nie do końca rozumie projekt, to zawsze będzie nieco bardziej sceptyczny.
Wolves Summit się skończyło. Przede mną dużo pracy. Będę raz jeszcze oglądał setki nagranych wystąpień. Analizował, pisał raporty i pewnie znów dojdę do wniosku, że dużo pracy przed pitchującymi i że wspaniale jest pomagać ludziom, którzy nie przychodzą do mentora po pochwałę, a po informację zwrotną. Nawet jeśli jest ona bardzo negatywna.
