Pisanie o Festiwalu post factum może się wydać dziwactwem. Jednak w tym przypadku po festiwalu pozostały książki. I część z nich, chcę ci dziś z całego serca polecić. Przeczytaj, chyba że boisz się nauki i mądrości.
Pisanie o Festiwalu post factum może się wydać dziwactwem. Jednak w tym przypadku po festiwalu pozostały książki. I część z nich, chcę ci dziś z całego serca polecić. Przeczytaj, chyba że boisz się nauki i mądrości. ©smaksłowa

26-27.11 w Sopocie było największe chyba zagęszczenie członków rzeczywistych PAN na metr kwadratowy w Polsce. Przynajmniej w tych dniach. Dlaczego? Bo w Sopotece i Centrum Sopot odbył się I Festiwal Książki Psychologicznej, podczas którego mogliśmy posłuchać między innymi profesora Łukaszewskiego, Wojciszke czy Nęckę. I to była pyszna uczta, na której serwowano dania z zakresu psychologii społecznej, poznawczej i osobowości. Z dodatkami z najlepszych książek.

REKLAMA
Pisanie o Festiwalu post factum może się wydać dziwactwem. Jednak w tym przypadku po festiwalu pozostały książki. I część z nich, chcę ci dziś z całego serca polecić. Przeczytaj, chyba że boisz się nauki i mądrości.
Mądrość i inne niemądrości
Mądrym się bywa. Niektórzy bywają częściej. Inni zdecydowanie od przypadku do przypadku. Profesor Łukaszewski bywa niezwykle często. W swojej książce najpierw definiuje mądrość i pokazuje spektrum badań nad nią, a potem… zabiera nas w podróż po morzu niemądrości. I nie ma listośći w piętnowaniu głupoty. Jeśli „Pułapki myślenia” Daniela Kahnemana leżą na twoim stoliku nocnym jak Biblia, a Hans Rosling jest twoim ulubionym statystykiem, to tę książkę przeczytasz z przyjemnością. Jeśli nie, to także znajdziesz w niej wiele mądrości. Dla mnie szczególnie cenne były badania nad… niemądrością. Bo czasem boleśnie musiałem się konfrontować ze swoimi błędami poznawczymi. Ale żeby wyjść z jaskini Platona warto się odbić od dna. Jeśli chcesz tworzyć własny biznes to z pewnością przyda ci się spryt, inteligencja i wielka wytrwałość. Ponad wszystko jednak przyda ci się mądrość. Bo ta (w przeciwieństwie) do same inteligencji owocuje pożytkiem i dobrym pełnym życiem.
Posłuszni do bólu
W muzeum, w którym przechowywany jest oryginał aparatury Milgrama (tego od badań nad posłuszeństwem wobec autorytetu) podłoga w korytarzu prowadzącym do artefaktu ułożona jest z czarnych i białych kafli. Ludzie odwiedzający to muzeum, wiedzą dużo o samym badaniu Milgrama, mają świadomość tego, czym kończy się ślepe posłuszeństwo wobec autorytetu. Jednak ulegają pewnemu automatyzmowi. Gdy widzą na ścianie kartkę z napisem, „dyrekcja prosi o chodzenie tylko po czarnych kaflach”, posłusznie stąpają do celu tylko po czarnych. WSZYSCY. A przecież prośba nie ma żadnego uzasadnienia. Gdyby było tam napisane „prosimy o chodzenie po czarnych kaflach, białe są świeżo położone” to jeszcze miałoby to sens. A tak zachowanie jest tylko posłuszeństwem bez zadawania pytań. Ot paradoks! W 50 lat po eksperymentach Stanleya Milgrama, profesor Doliński i doktor habilitowany Tomasz Grzyb zreplikowali badania w polskich warunkach i… otrzymali fascynujące rezultaty. Koniecznie przeczytaj tę książkę, a potem zastanów się, czy wymagać od zespołu posłuszeństwa, czy wręcz na odwrót. Kwestionowania autorytetu. Zwłaszcza jeśli jest tylko autorytetem z nadania, fartucha lekarskiego, czy kitla eksperymentatora.
Między grupami
Jest takie ćwiczenie, które przedszkolaki robią lepiej od absolwentów MBA. Chodzi w nim o to, by z nitek spaghetti i pianek marshmallow zbudować najwyższą konstrukcję. Absolwenci MBA planują, robią strategię, przydzielają zadania, a potem zaczynają budować. Przedszkolaki od razu zaczynają działać i po kilku próbach mają najlepszy prototyp. Absolwenci są dość homogeniczni, przedszkolaki są różnorodne. I lepiej (paradoksalnie współpracują). Wystarczy jednak dodać do MBA kogoś z innej grupy i wyniki są lepsze. Bo różnorodność się opłaca. Demograficzna, etnograficzna i płciowa. Różnorodność może być źródłem dobrych, wzbogacających doświadczeń, ale może być też przyczyną nieporozumień i konfliktów. Jeśli chcesz by twój zespół był różnorodny i… sprawny, to przeczytaj książkę Między Grupami.
Trening poznawczy
W internecie aż roi się od ofert firm (najczęściej z neuro- w nazwie), które obiecują zwiększenie potencjału mózgu, poprawę funkcji poznawczej i skok IQ. Są też takie, które obiecują, że zwiększą wykorzystanie zasobów mózg z 10% do… 15%. Przy czym zapominają dodać, że te 10% to mit i bzdura. Podobnie jak wiele innych neuromitów, którymi posługują się bieda-coache. Książka profesora Nęcki jest inna. Nie obiecuje cudów. Zbiera badania nad treningiem poznawczym i ocenia jego REALNĄ skuteczność. Nie ma tu więc super tricków. Jest solidna wiedza, którą można przekuć na ćwiczenia. Sam profesor nie owija w bawełnę. Ten trening jest jak trening sportowy. Mozolny, żmudny a jego efekty nie utrzymują się wiecznie. I za to cenię prawdziwą naukę, a nie psudoteorie bieda-coachów. Warto poczytać, zwłaszcza jeśli jesteś raczej sceptykiem, a nie fanatykiem „neuroboosterów”.
Siła woli
Autonomia, samokontrola, motywacja. Umiejętność robienia tego, co warto robić, wtedy kiedy się nie chce tego robić, to wielka siła. Nic dziwnego, że Baumeister nazywa siłę woli, „największą ludzką siłą”. W książce Romany Kadzikowskiej-Wrzosek znajdziesz badania, analizy i wnioski dotyczące tego, co tak naprawdę sprawia, że łatwiej nam się motywować. I znów, nie jest to książka o pozytywnym afirmowaniu i receptach domorosłych bieda-coachów. To dobra nauka, którą czyta się jak dobrą literaturę. I którą od razu można stosować w praktyce.
To tyle. Czytanie wzmacnia funkcje poznawcze. To fakt. Jeśli lubisz naukę, to sięgniesz po te książki. Jeśli jednak wolisz „wiedzę laicką”, czyli przekonanie, że „tak jest, bo ja tak mam” albo „u mnie się sprawdziło”, to daruj sobie czytanie. W końcu i tak już mądrzejszy/a nie będziesz.