O autorze
Zintegrowana komunikacja marketingowa | Strategie w biznesie | Branding i komunikacja wizualna | Inbound Marketing

Jestem strategiem, researcherem i badaczem trendów oddanym ideii copyleft i kulturze remiksu. Doświadczenie i wiedzę zdobywam realizując projekty marketingowe m.in. w Grupie Nokaut, Gdańskim Wydawnictwie Psychologicznym, Wydawnictwie Pedagogicznym OPERON, Travel World Passport, NextData, This Is Paper i wielu innych. Tworzę strategie marketingowe i komunikacyjne dla krajowych i zagranicznych klientów.

Jestem zwolennikiem szkoleń opartych na głębokiej i szczerej analizie zasobów i kompetencji. Wierzę w programy treningowe, które skutkują realną zmianą nawyków i w rozwój oparty na uczeniu się na błędach popełnianych na drodze do osiągnięcia mierzalnych celów. I myślę, że nie ma skuteczniejszej metody działania niż… po prostu działać.

Jestem certyfikowanym coachem w obszarze Business and Executive Coaching oraz trener kompetencji społecznych. Tworzę autorskie programy szkoleniowe w obszarze zintegrowanej komunikacji marketingowej, wystąpień publicznych, komunikacji interpersonalnej oraz motywacji. Prowadzę szkolenia oraz coachingi dla liderów i menedżerów w zakresie technik wzmacniania przekazu oraz perswazji w wystąpieniach publicznych. Specjalizuję się w zagadnieniach tworzenia efektywnych prezentacji biznesowych z wykorzystaniem innowacyjnych narzędzi komunikacji wizualnej opartych na psychologii poznawczej.

Jako wykładowca i opiekun merytoryczny współpracuję z Wyższą Szkołą Bankową, Polsko-Japońską Wyższą Szkołą Technik Komputerowych oraz Uniwersytetem Gdańskim. Jako doradca jestem związany z Inkubatorem Starter oraz Strefą Startup PPNT i Exea Smart Space.

Pielęgniarz daltonista, brytyjscy kolarze i strategia 1%. Jak poprawić to, co można poprawiać w biznesie i życiu.

Mała zmiana, wielka różnica. Samodzielny 1% to mało. Bardzo dużo elementów poprawionych o 1% to już bardzo dużo. W biznesie i życiu.
Mała zmiana, wielka różnica. Samodzielny 1% to mało. Bardzo dużo elementów poprawionych o 1% to już bardzo dużo. W biznesie i życiu. Photo by Taylor on Unsplash
Szachiści pewnie znają określenie czas operacyjny. Piszę „pewnie” bo sam z szachów kojarzę głównie nazwy pionków. Czy raczej bierek. O czasie operacyjnym powiedział mi jednak szachista, więc mu ufam. To ponoć określenie czasu potrzebnego do przeprowadzenia konkretnej rozgrywki. Szachiści znają swoje czasy operacyjne. Ja też – mimo że w szachy nie gram.


Szachiści lubią poprawiać swoje czasy operacyjne. Co raczej nie powinno dziwić. W końcu muszą czasem rozgrywać i trenować partie błyskawiczne. Ja też lubię je poprawiać. I stosuję do tego strategię marginal gains. Czyli poprawiania różnych elementów wpływających na całość złożonego procesu o 1%.


Strategię marginal gains stosuję zresztą nie tylko by poprawić czas. W końcu w moim życiu nie liczy się tylko efektywność czasowa. Czym jest strategia marginal gains, w której wszystko co się da poprawiamy o symboliczny procent?

Wyjaśnię to na przykładzie – kolarskim, nie szachowym.

W 2003 roku Brytyjska Organizacja Kolarska zatrudniła nowego trenera Sir Dave’a Brailsforda. Można powiedzieć – w samą porę. Od 1908 roku reprezentacja zdobyła zaledwie jeden medal olimpijski. Prawie sto lat totalnej przeciętności. Przez 110 lat nikt z Brytyjczyków nie wygrał też najbardziej prestiżowego wyścigu – Tour de France. Drużyna była tak kiepska, że jeden z wiodących producentów sprzętu odmówił sprzedaży rowerów. Obawiał się, że to wpłynie negatywnie na ich pozycję na rynku. I że spadnie sprzedaż.


Zatrudnienie Brailsforda było ostatnią deską ratunku. To czym nowy trener różnił się od innych była strategia małych, drobnych usprawnień. W każdym absolutnie obszarze. Wszystko co składało się na ostateczny wynik miało być poprawiane o 1%.

Brailford i pomocnicy zabrali się do pracy. Najpierw wzięli pod uwagę wszystko co składa się na proces. I zaczęli działać. Przeprojektowali siodełka by były wygodniejsze. Zawodnicy dostali podgrzewane elektrycznie spodenki by utrzymywać optymalną temperaturę mięśni. Rozpoczęli treningi z biofeedbackiem, by sprawdzić optymalną stymulację dla każdego zawodnika. Zatrudnili chirurga, który pokazywał zawodnikom jak dokładnie myć ręce. By ograniczyć zachorowania! Dobrali idealnie materace i poduszki. By zadbać o prawidłowy sen. Pomalowali nawet wnętrze ciężarówki do przewożenia rowerów na biało by wytropić każdy pyłek, czy zanieczyszczenie, które mogło by mieć wpływ na pracę mechanizmów w rowerach.


Wszystkie te drobne usprawnienia – włączając w to dietę, plany treningowe i treningi mentalne – przyniosły efekty. W 2008 roku Brytyjczycy triumfowali na olimpiadzie w Pekinie. W Londynie 4 lata później ustanowili 9 rekordów olimpijskich i 7 rekordów świata. Małe usprawnienia wpływają na sukcesy. Nie tylko w kolarstwie. Wpływają też na to, jak wypadniesz na swoich kolejnych warsztatach, konferencjach czy spotkaniach.

1 % to niewiele. Taki wzrost gospodarczy oznaczałby już tarapaty. Jednak w strategii marginal gains dodajemy do siebie te niewielkie marginalne wzrosty i osiągamy dobry rezultat.

Załóżmy, że chcę lepiej występować na konferencyjnych scenach. Tam na sukces składają się takie elementy jak wartość (którą dajemy odbiorcy), narracje (przykłady i dopracowane case studies), dobre wzmocnienie wizualne (slajdy), podanie (tembr głosu, dykcja, intonacja i prozodia) a także świadomość własnej skuteczności i zdrowa samoocena (które z kolei wpływają na reakcję na stresującą sytuację). Gdy rozbiorę wystąpienie czy szkolenia na takie części pierwsze i każdą z nich będę konsekwentnie szlifował o 1%, to całościowo po prostu będę lepszy.

Podobnie jest z dobrostanemhttps://pl.wikipedia.org/wiki/Dobrostan (nie mylić z dobrobytem). Na niego z kolei składa się dobry jakościowo sen, zdrowe jedzenie, sport, relacje z innymi, sens i celowość swoich działań (praca) i poczucie przynależności do wspólnoty. Jeśli każdą z tych składowych będę poprawiać mozolnie o jeden – mało spektakularny – procent, to mogę dokonać zmian.

Walka o ten 1% nie oznacza, że wymagamy od siebie mało. Oznacza, że mamy świadomość składowych sukcesu. Zresztą strategię tę stosuje się nie tylko w przypadku zmian nawyków czy w sporcie.

O 1% można poprawiać na przykład procesy w szpitalach i placówkach medycznych. Błędy medyczne, których można uniknąć (preventable medical errors) są jednym z cichych zabójców w Wielkiej Brytanii. Z ich powodu umiera więcej osób niż z powodu wypadków samochodowych. Kluczowe jest angielskie słowo PREVENTABLE. Te błędy nie powinny się zdarzać, a zdarzają się nieustannie. Dlaczego? Głównie dlatego, że lekarze i personel medyczny bardzo boją się szukać obszarów do poprawy – zwłaszcza jeśli oznaczałoby to przyznawanie się do ułomności. To zrozumiałe. W końcu chodzi o reputacje i możliwe sprawy o odszkodowania.

Dlatego w Szpitalu Virginia Mason postawiono na inne podejście. Tam lekarze wyprzedzali błędy i sami świadomie szukali możliwych obszarów do poprawy. Wszystkich zachęcano do zgłaszania pomyłek. Każdy też mógł zgłosić propozycje drobnych (marginalnych) usprawnień. Nawet jeśli przekreślałoby to uznane do tej pory „dobre praktyki”.

Po jednym ze zdarzeń na izbie przyjęć, kolorystyczny kod opasek nowo przyjmowanych pacjentów uzupełniono o napisy. Czemu? Bo jeden z pielęgniarzy pomylił się. Pacjentowi, któremu miała być przyznana opaska, której kolor sygnalizował silne alergie lekowe, przypisał inną. Z kodem kolorystycznym oznaczającym „nie reanimować”! Dlaczego się pomylił? Bo był daltonistą.

Do opasek dodano więc tekst. By nawet osoby z tym zaburzeniem widzenia się nie myliły w tak kluczowej sprawie. Wprowadzono bardzo precyzyjne checklisty na bloku operacyjnym, by upewniać się za każdym razem czy wszystko jest zgodne z procedurą i czy na pewno usuwamy ten narząd, który ma być usunięty.

Poprawiono higienę, delikatnie zmieniono ergonomię narzędzi chirurgicznych, usprawniono procesy i wywiady diagnostyczne. Efekt? O 74% spadła liczba spraw, w których trzeba było wypłacać odszkodowania z powodu błędów medycznych. Choć w każdym aspekcie zmiany były niewielkie, razem dały epicki efekt.

Tą metodą możesz poprawić swoje poranki, swój sen i swój biznes. Musisz tylko wiedzieć, jakie elementy składają się na całość. I jak będziesz mierzyć postęp – nawet jeśli będzie to mały wzrost o 1%. Powodzenia!

PS: Jeśli chcesz wiedzieć, jak popracować na czasem (nie tylko operacyjnym) to zajrzyj do moich fiszek Jak zawsze mieć czas. A jak chcesz popracować nad wystąpieniami to zapraszam na UDEMY.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
DZIEJE SIĘ 0 0Chcesz bojkotować Turcję za agresję na Kurdów? "To dla nich bolesne jak ukąszenia komara"
0 0Geniusz czystego zła. Twórcy "Billions" zrobią serial o niesławnym założycielu Ubera
0 0"Prywatne firmy nie powinny cenzurować polityków". Mark Zuckerberg popiera Twittera
0 0Twój szef cię nienawidzi? Nie musisz się zwalniać. Oto co powinieneś zrobić
0 0Ważny rejestr, o którym mało kto mówi. Jeśli się nie wpiszesz, wlepią ci gigantyczną karę
BIZNES 0 0Wymyślił, że będzie przynosił korpoludkom książki. "Znikają w 5 minut. Ludzie się na nie rzucają"
0 0Oto dziejowa sprawiedliwość. Ofiara naciągnęła na kasę internetowego oszusta
0 0Nie obserwujecie nas jeszcze na Instagramie? Będziecie zaskoczeni, co tam się wyprawia
0 0Tak zachowasz produktywność, gdy pracujesz zdalnie (a tak naprawdę wcale tego nie chcesz)